Polska

Tajne listy poparcia kandydatów do KRS. "Zrobiliśmy to, by nie byli szykanowani"

Polska

Gośćmi "Faktów po Faktach" byli Waldemar Buda z PiS i Adam Szłapka z Nowoczesnej
Gośćmi "Faktów po Faktach" byli Waldemar Buda z PiS i Adam Szłapka z NowoczesnejFakty po Faktach TVN24
wideo 2/35

Była ogromna nagonka na tych wszystkich, którzy chcieli kandydować i na tych wszystkich, którzy chcieli popierać tych kandydatów - powiedział w poniedziałek w "Faktach po Faktach" w TVN24 poseł PiS Waldemar Buda, tłumacząc utajnienie list osób, które udzieliły poparcia kandydatom do Krajowej Rady Sądownictwa. - Nie wiem, czy to jest bardziej żenujące, czy śmieszne - odpowiedział mu poseł Nowoczesnej Adam Szłapka.

Waldemar Buda, jesienią ubiegłego roku, był sprawozdawcą projektu ustawy o KRS w Sejmie i autorem poprawki, która zabroniła upubliczniania nazwisk osób, które udzieliły poparcia kandydatom do Krajowej Rady Sądownictwa.

"Była ogromna nagonka"

Pytany o to, dlaczego taka poprawka została zgłoszona, polityk PiS powiedział w "Faktach po Faktach", że zrobiono to po to, "aby ci wszyscy sędziowie, którzy poparli kandydatów, oraz obywatele, którzy podpisali się pod listami poparcia - nie byli szykanowani".

- Bo po co dzisiaj są potrzebne te osoby, po co są te nazwiska? Po to, żeby ich wyszukać w internecie, żeby ich szykanować w środowisku, żeby szukać obywateli, którzy poparli tych kandydatów. Była ogromna nagonka na tych wszystkich, którzy chcieli kandydować i na tych wszystkich, którzy chcieli popierać tych kandydatów - powiedział Buda.

Na uwagę, że zgłosił poprawkę na etapie prac w Sejmie, zanim jeszcze rozpoczęła się procedura zgłaszania kandydatów i wspomniana przez niego nagonka, odpowiedział: spodziewaliśmy się tego i okazało się to prawdą.

- Nie wiem, czy to jest bardziej żenujące, czy śmieszne. Wcale się panu nie dziwię, że zgłosił pan taką poprawkę. Spodziewaliście się, że pod tymi kandydaturami będzie wstyd się podpisać - skomentował te słowa poseł Nowoczesnej Adam Szłapka.

- Ta ustawa jest niekonstytucyjna. To głosowanie, które odbędzie się i te zgłoszenia kandydatów pokazały, że wasza konstrukcja się zawaliła. Na 10 tysięcy sędziów zgłosiło się osiemnastu - dodał polityk opozycji.

"Nie wiem, czy to jest bardziej żenujące, czy śmieszne"
"Nie wiem, czy to jest bardziej żenujące, czy śmieszne"Fakty po Faktach TVN24

Upubliczniania nazwisk chciał prezydent

Prezydent Andrzej Duda, prezentując swój projekt ustawy o KRS, chciał, by wszystkie dokumenty kandydatów, łącznie z listami poparcia, były podawane do publicznej wiadomości. Prezydencki projekt - gdy we wrześniu ubiegłego roku został przesłany do Sejmu - mówił, że "zgłoszenia (kandydatów - red.) marszałek Sejmu niezwłocznie przekazuje posłom i podaje do publicznej wiadomości".

Posłowie jednak zmienili ten przepis. W czasie posiedzenia sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka 28 listopada na wniosek posła PiS Waldemara Budy poczyniono dopisek "z wyłączeniem załączników". Zmieniony w ten sposób przepis wszedł w życie i umożliwił marszałkowi niepublikowanie nazwisk osób popierających kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa.

Buda, który był sprawozdawcą projektu, wnioskował, by listy osób popierających kandydatów nie były upubliczniane, bo wątpliwości w tej sprawie były zgłaszane w opiniach do projektu ustawy.

- To jest doprecyzowanie procedury wskazywania kandydatów z jednoczesnym wyeliminowaniem sytuacji, na którą nam wskazywano również w opiniach, odnośnie do upublicznienia osób, które zgłaszają kandydatów na członków Krajowej Rady Sądownictwa - wyjaśniał poseł Buda w czasie posiedzenia komisji 28 listopada.

ZOBACZ CAŁĄ ROZMOWĘ W PROGRAMIE "FAKTY PO FAKTACH" W TVN24

Autor: mnd/AG / Źródło: Fakty po Faktach TVN24

Źródło zdjęcia głównego: Fakty po Faktach TVN24

Raporty:
Pozostałe wiadomości