Po emisji reportażu "W związku z pieniędzmi" PZPN powołał specjalną komisję, która miała przeanalizować umowy z firmą Publicon Sport. W skład trzyosobowego zespołu weszli członkowie komisji rewizyjnej. Ale ze względu na specyfikę i obszerność materiału, działacze zdecydowali się skorzystać z usług kancelarii prawnej.
"Była to Kancelaria Rymarz Zdort Maruta - renomowany, nagradzany podmiot niewspółpracujący wcześniej z grupą Publicon, zatrudniający ponad 180 prawników" - czytamy w protokole z posiedzenia zarządu PZPN, do którego dotarliśmy.
Koniec współpracy przed wynikami kontroli
Członkowie zarządu piłkarskiej centrali obradowali 30 stycznia. To właśnie tego dnia przewodniczący komisji rewizyjnej Tomasz Salski referował ustalenia audytu. Co ważne - stało się to niemal trzy tygodnie po tym, jak Onet poinformował, że PZPN nie będzie przedłużał kontrowersyjnej współpracy. I jeszcze tego samego dnia fakt ten potwierdził prezes Publicon Sport. - Szanujemy wolę naszego partnera, który nie skorzystał z klauzuli automatycznego przedłużenia umowy - przekazał Szymon Sikorski.
Zatem decyzja o nieprzedłużaniu współpracy z pośrednikiem zapadła kilkanaście dni przed posiedzeniem zarządu, na którym działacze mieli dopiero poznać wyniki audytu. Czy zatem prezes Cezary Kulesza, wiceprezes Adam Kaźmierczak i sekretarz generalny Łukasz Wachowski spodziewali się niekorzystnych dla PZPN efektów kontroli? A może po prostu zdawali sobie sprawę, jakie będą wnioski? Bo pod umowami widnieje podpis właśnie Wachowskiego oraz ówczesnego wiceprezesa Henryka Kuli. To oni parafowali dokumenty, które ujawniliśmy w reportażu "W związku z pieniędzmi".