Polska

Kolejni świadkowie w sprawie wypadku premier przesłuchani

Polska

[object Object]
Prokuratorzy przesłuchali w charakterze świadków kolejne sześć osóbtvn24
wideo 2/35

Prokuratura Okręgowa w Krakowie, prowadząca śledztwo w sprawie wypadku z udziałem premier Beaty Szydło, przeprowadziła w piątek przesłuchania kolejnych świadków, również jednego z tych, do których dotarła TVN24.

10 lutego pancerne audi A8, którym podróżowała premier Beata Szydło, zderzyło się w Oświęcimiu z seicento, którym kierował 21-letni Sebastian K.

W obecności obrońcy

Prowadzący śledztwo przeprowadzili przesłuchanie w Prokuraturze Rejonowej w Oświęcimiu. Jak podano w komunikacie, prokuratorzy przesłuchali w charakterze świadków kolejne sześć osób na okoliczności zdarzenia. "Czynności te zostały przeprowadzone przy udziale obrońcy podejrzanego" - zaznaczono.

Wiadomo, że wśród tych świadków, dwóch to ci, do których dotarli reporterzy TVN24. Jeden z nich nie został jeszcze przesłuchany, ale jak zapewnił, przed prokuratorem powie dokładnie to, co wcześniej na antenie TVN24. W swojej relacji wyznał, że "nie było żadnych sygnałów" [dźwiękowych -red]. Świadka nie przesłuchano, gdyż obrońca podejrzanego Sebastian K. mec. Władysław Pociej, wystąpił o wniosek o przesłuchanie świadka w obecności psychologa, gdyż świadek uczęszcza do ośrodka leczenia uzależnień. - W przypadku świadków, którzy korzystają z terapii jakichkolwiek uzależnień nie oznacza to, że z definicji są oni niewiarygodni. Po prostu należy takiego świadka przesłuchać w obecności psychologa, który określi wagę wiarygodności jego zeznań - wyjaśnił obrońca.

Według Pocieja przesłuchiwani w piątek świadkowie "to świadkowie posiadający istotne informacje w tej sprawie". Wcześniej mec. Pociej kilkakrotnie wskazywał, że nie był powiadamiany o dokonywanych przez prokuraturę przesłuchaniach świadków - m.in. premier Szydło i funkcjonariuszy BOR.

Śledczy świadków nie znaleźli, zrobił to dziennikarz. "Nie słyszałem żadnych sygnałów dźwiękowych"
Śledczy świadków nie znaleźli, zrobił to dziennikarz. "Nie słyszałem żadnych sygnałów dźwiękowych"Fakty TVN

Mail od Sebastiana K.

Tymczasem reporterowi programu "Czarno na Białym" udało się nawiązać kontakt z Sebastianem K. który wcześniej nie zabierał publicznie głosu. W przesłanym mailu napisał:

"Od chwili owego feralnego zdarzenia upłynęło już trochę czasu, który pozwolił mi na odzyskanie równowagi, stąd chciałbym tą drogą podziękować wszystkim tym, najczęściej anonimowym osobom, które na różnorakie sposoby udzielały mi wszelkiej pomocy i wsparcia w tym niewątpliwie trudnym czasie (...)."

"To wsparcie było dla mnie, i jest nadal, szczególnie cenne z uwagi na konfigurację zdarzenia i osób, jakie brały w nim udział. Z nadzieją oczekuję, że wszelkie okoliczności wypadku zostaną wyjaśnione zgodnie z zasadami i w sposób 'jak każde inne zdarzenie', o czym byłem przecież listownie zapewniany przez Panią Premier. Mam nadzieję również, że wszystkie osoby, które w tym wypadku brały udział, powrócą do pełni zdrowia i sił umożliwiających im dalszą pracę lub służbę" - dodał (pisownia oryginalna - red.).

14 lutego prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata Sebastian K. Kierowca nie przyznał się do winy, prokuratura nie podaje treści jego wyjaśnień.

Śledczy w sprawie wypadku premier milczą. Głos zabrał podejrzany
Śledczy w sprawie wypadku premier milczą. Głos zabrał podejrzanytvn24

Autor: azb,agr/ja,mtom / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: Oświęcim112

Raporty:
Pozostałe wiadomości