"Na naszych oczach rozsypuje się opieka psychiatryczna. Nie istnieje praktycznie geriatria"

Polska

Cezary Szczylik, Tomasz Karauda, Mirosław Wielgoś i Krystyna Ptok w "Faktach po Faktach" tvn24
wideo 2/35

Mamy zdefiniowane problemy w ochronie zdrowia. I brak działań - podkreśliła w "Faktach po Faktach" przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok. Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego profesor Mirosław Wielgoś mówił między innymi o tym, jak powinno się kształcić kadry medyczne. O bolączkach systemu opieki zdrowotnej dyskutowali także doktor Tomasz Karauda z Porozumienia Rezydentów i profesor Cezary Szczylik z Europejskiego Centrum Zdrowia w Otwocku.

Goście środowych "Faktów po Faktach" w TVN24 rozmawiali o tym, jakie dostrzegają najbardziej dotkliwe problemy w systemie ochrony zdrowia w Polsce.

"Brakuje pieniędzy"

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok wymieniła "zbyt niskie finansowanie ochrony zdrowia ze składek ubezpieczonych".

- Mamy grzech - według mojej opinii - pierworodny, że przy ustalaniu 20 lat temu składki na ubezpieczenie społeczne podjęliśmy decyzję o zbyt niskim wskaźniku ubezpieczenia. I stąd nasze problemy przez wszystkie lata - oceniła. Krótko podsumowała, że w ochronie zdrowia w związku z tym przede wszystkim "brakuje pieniędzy".

Profesor Mirosław Wielgoś, rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, podkreślił jednak, że "niezwykle trudno jest postawić jednoznaczną, krótką, szybką diagnozę".

- Oczywiście, problem finansowy jak świat światem (...) w ochronie zdrowia się pojawia i jest bardzo istotny - przyznał.

- Natomiast myślę, że bardzo istotną kwestią, równie istotną kwestią, jest problem dostępności do systemu ochrony zdrowia. Kolejny problem to odchodzenie fachowego personelu ochrony zdrowia od zawodu lub zmiana miejsc wykonywania tego zawodu - wyliczał.

Wielgoś o problemach w służbie zdrowiatvn24

"Żeby dobrze kształcić, musimy przede wszystkim pamiętać o jakości"

Wielgoś podkreślił, że problem kształcenia kadr medycznych "jest również bardzo istotny". - Skoro mamy niedobory kadrowe, to jednym z mechanizmów poprawy (...) jest zwiększenie kształcenia - przekonywał Wielgoś.

Przyznał, że przyjęcie większej liczby studentów na studia medyczne to "byłoby proste rozwiązanie", ale zauważył, że "znowu pewnie wszystko rozbija się o pieniądze".

- Żeby dobrze kształcić, musimy przede wszystkim pamiętać o jakości. Wiadomo, że im więcej studentów chcemy kształcić, tym więcej nakładów na to potrzebujemy. Nie możemy w tym dbaniu o liczbę studentów, później lekarzy, zapominać o jakości. Żeby ta jakość była utrzymana, potrzebujemy naprawdę solidnego wzmocnienia finansowego - wyjaśniał.

Jego zdaniem "nie jest dobrą metodą na rozwiązanie tych problemów tworzenie nowych uczelni, które kształcą na kierunkach lekarskich, pielęgniarskich, położniczych".

Rektor WUM mówił, że "lepiej inwestować w uczelnie, które mają doświadczenie, które mają bazę, które są odpowiednio przygotowane, (mają) wykwalifikowany personal, nauczycieli akademickich, niż od początku zaczynać gdzieś w innych miejscach, spełniając nierzadko lokalne ambicje".

"To jest problem państwa"

Onkolog profesor Cezary Szczylik z Europejskiego Centrum Zdrowia w Otwocku ocenił, że kłopoty, z jakimi boryka się ochrona zdrowia, "to nie jest problem sektorowy, czyli obszaru ministerstwa zdrowia i podległych instytucji". - To jest problem państwa w tej chwili - przekonywał.

Wyraził opinię, że, dzieje się tak "dlatego, że pieniądze, które są dedykowane temu obszarowi, są dramatycznie małe".

- Przyznam szczerze, bardzo mnie drażni występowanie naszych czołowych polityków, którzy twierdzą, że (pod względem wydatków na ochronę zdrowia - red.) jesteśmy jednym z czołowych państw Unii Europejskiej. To jest nieprawda. Tak naprawdę jesteśmy na szarym końcu - komentował Szczylik.

- Zaawansowanie w rozwoju cywilizacyjnym mierzymy dwoma parametrami: opieką nad dziećmi i osobami psychicznie chorymi oraz poziomem inwestowania, jeżeli chodzi o onkologię. To są wskaźniki bardzo wymierne - mamy najgorsze w Europie. Na naszych oczach rozsypuje się opieka psychiatryczna, nie tylko nad dziećmi, ale i nad dorosłymi. Nie istnieje praktycznie geriatria - wyliczał.

Cezary Szczylik o problemach w służbie zdrowia tvn24

Państwo "nie oferuje dość miejsc specjalizacyjnych"

Doktor Tomasz Karauda z Porozumienia Rezydentów podkreślił, że "bardzo trudno jest się dostać na studia medyczne, trudno również jest je, w cudzysłowie, przetrwać".

- Młody człowiek, jak rusza na studia medyczne, to ma wyobrażenie, jakiej specjalności lekarzem chce zostać - wyjaśniał. - Później człowiek rusza na rynek pracy i mówi "marzyłem o tym, żeby być endokrynologiem albo chirurgiem dziecięcym". Rozgląda się, gdzie może zostać tego typu lekarzem. I państwo - bo to wszystko zależy od pieniędzy znowu, braku tych pieniędzy - nie oferuje dość miejsc specjalizacyjnych - ocenił Karauda.

Jak mówił "już pod koniec studiów (...) czy przy rozdaniu dyplomów, pojawiają się przedstawiciele różnych instytucji zagranicznych i mówią 'damy ci wysoką pensję, damy ci dom, damy szkolenie na język obcy, tylko przyjedź do nas, będziesz mógł robić specjalizację, o której marzysz'". - To się dzieje na co dzień, ja się też z tym zderzyłem - podkreślił.

Ptok o problemach w służbie zdrowiatvn24

Tomasz Karauda tłumaczył, jak - według jego doświadczeń - wygląda szukanie pracy przez młodego lekarza w Polsce.

- Człowiek młody, który chce ruszać do pracy, chce robić to, w czym się zakochał na studiach. I teraz nie może dostać (pracy), chyba że jest najlepszy i zmieści się w tych 10, powiedzmy miejscach. Niekoniecznie w województwie, w którym mieszka - zauważył.

Jak mówił, jeśli młody lekarz nie znajdzie etatu, "to albo podejmuje decyzję, że wyjedzie za granicę, albo jeszcze ma dwie opcje".

- Może być zatrudniony na umowę o pracę przez dyrektora. Wtedy nie państwo płaci za niego, tylko szpital. Jeżeli ktoś chce zostać chirurgiem dziecięcym, przychodzi do dyrektora i mówi "chcę być chirurgiem dziecięcym, dużo wiem, ale nic nie umiem, bo nie mam doświadczenia, jestem po studiach". Dyrektor, który już walczy z długami w swoim szpitalu, nie wiem, czy jest do końca chętny, żeby przyjąć młodego człowieka, który musi się dopiero nauczyć wszystkiego i nie ma gwarancji, że w tym szpitalu zostanie, jak się nauczy - wyjaśniał.

- Trzecia opcja to jest wolontariat: od 8 do 15.30 pracuję za darmo, i dopiero o 15.30 jadę gdzieś do dodatkowej pracy zarabiać na chleb - dodał gość "Faktów po Faktach".

"Stworzymy taki system, który zachęci ich do tego, żeby tu pozostawać"

Rektor WUM ocenił, że "nie ma gorszego pomysłu", niż zgłaszany czasem projekt zmuszania lekarzy, do odpracowywania studiów w kraju przed ewentualnym wyjazdem za granicę.

- Co zyskamy zmuszając kogoś do czegoś? Zyskamy kolejnych sfrustrowanych ludzi, którzy będą wykonywali coś, co im się narzuca. Nie twórzmy mechanizmów nakazowo-rozdzielczych, to już nie jest ta epoka - argumentował.

Jego zdaniem "musimy się zastanowić, czym zachęcić, a nie, jak zniechęcać". - Wyjeżdża w sumie może nie aż tak dużo, bo to jest kilka procent (...), ale jedna trzecia absolwentów uczelni medycznych myśli o tym, a to już jest bardzo dużo. Bo te myśli mogą się niestety zrealizować i skrystalizować - podkreślił Wielgoś.

- Dlaczego chcą wyjeżdżać? Na pewno zarobki to jest jedna rzecz, ale nie jedyna. (...) Kolejna sprawa, która powoduje, że ci ludzie myślą o wyjeżdżaniu bądź wyjeżdżają, jest taka, że tam mają łatwiejszą ścieżkę kariery - wyliczał.

Dodał, że jest jeszcze jedna "bardzo ważna, o której chyba zapominamy". - To jest ten korzystniejszy, i to o wiele korzystniejszy, bilans pomiędzy sferą zawodową a prywatną. U nas lekarze już od początku swojej kariery, kiedy tylko mogą zarabiać gdzieś, pracować dodatkowo, to korzystają z tego, rekompensując sobie niskie zarobki. I wtedy nie mają czasu już na prywatne życie, na realizowanie swoich zainteresowań. Bo chodzą od jednej pracy do drugiej, do trzeciej - kontynuował.

- Stwórzmy taki system, który zachęci ich do tego, żeby tu pozostawać, tu się realizować - apelował rektor WUM.

"Mamy zdefiniowane problemy w ochronie zdrowia"

Krystyna Ptok zwracała uwagę, że "w różnych gremiach wielokrotnie omawialiśmy wszystkie sprawy, na forum dialogu społecznego". - Mamy zdefiniowane problemy w ochronie zdrowia i brak mi działań. (...) Działań wszystkich, poza politycznym podziałem - dodała.

Ptok: mamy zdefiniowane problemy w ochronie zdrowia i brak mi działańtvn24

Autor: akr//rzw / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24