Od kilku dni w internecie można zobaczyć interwencje związane z dzikami na ulicach Warszawy. Na podwórko między blokami w Święta Wielkanocne zawędrowało siedem dzików. Zostały zawiadomione służby.
- Powinni je uśpić i odeskortować na leśne tereny, a nie zabijać zwierzęta - twierdzi pani Elwira w rozmowie z reporterem programu "Polska i Świat". Lasy Miejskie tłumaczą, że innego wyjścia nie było.
Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>
- Zawsze staramy się znaleźć metodę, która będzie bezpieczna również dla tych zwierząt. Zawsze szukamy miejsc, do których możemy te zwierzęta przegonić. W przypadku braku alternatywnej metody niestety jedynym możliwym posunięciem, żeby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańców, jest uśmiercenie ich przy pomocy środków farmakologicznych - wyjaśnia dyrektor Lasów Miejskich Karol Podgórski.
Odstrzał dzików jest możliwy co najmniej 150 metrów od zabudowy, w mieście są usypiane.
Na warszawskim Bemowie dziki weszły na plac zabaw - miały być spokojne, wśród nich były też warchlaki. Część mieszkańców wyraziło swoje zdanie - zamieścili tabliczkę upamiętniającą zabicie zwierząt.
- To jest akt sprzeciwu wobec przedmiotowego traktowania zwierząt. W ostatnich dniach w Warszawie dziki są po uśmiercaniu wyrzucane zupełnie jak przedmioty, jak odpadki do koszy na śmieci, do kubłów - mówi działaczka na rzecz praw zwierząt Katarzyna Kolbuch.
Przewożenia dzikich zwierząt zabraniają europejskie przepisy
- One zawsze są wkładane do plastikowych pojemników. Oczywiście przypominają one pojemniki na śmieci, ale zaletą tych pojemników jest to, że mają kółka na dole i tego 100-kilogramowego dzika łatwiej przetransportować - wskazuje Karol Podgórski.
Zapowiada się, że dzików w mieście będzie coraz więcej. W związku z ASF [afrykańskim pomorem świń - red.] odławianie i przewożenie dzikich zwierząt poza miasto jest zakazane i zabraniają tego przepisy europejskie. W odpowiedzi Powiatowego Lekarza Weterynarii w Warszawie czytamy, że od pięciu lat na terenie Warszawy nie stwierdzono żadnego przypadku ASF.
- Cała Europa ma podobne podejście. Nikt nie wyłącza żadnych obszarów w Polsce. Walczymy z ASF-em i tutaj musimy słuchać ekspertów, naukowców. Zdanie polityków, samorządowców, działaczy społecznych musi zejść na drugi plan, jeśli chcemy tę walkę wygrać - podkreśla minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski.
Naukowcy też widzą potrzebę zmian. - Proponowali władzom Warszawy, żeby zająć się tym problemem kompleksowo od podstaw, dlatego że samo zabijanie powoduje, że zwalnia się miejsce i przyjdą następne dziki - twierdzi biolog i zoolog dr Robert Maślak z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Trwamy w impasie i na razie jedno jest pewne: na wizyty dzików musimy być przygotowani. - Mamy taką porę, że są małe śliczne pasiaczki. One są naprawdę śliczne i wiele osób takiego podchodzącego małego dzika czymś karmi - mówi biolożka dr inż. Anna Wierzbicka. - Za rok ten dzik jest już wysoki do kolan. Już nie jest taki śliczny, a nadal przychodzi po bułeczkę - ostrzega.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Mati/Kontakt24