Pentagon podjął decyzję o wycofaniu z Europy jednej z czterech Brygadowych Zespołów Bojowych (BTC) - poinformował jego rzecznik w nocy z wtorku na środę czasu polskiego. Zapewnił, że nie oznacza to redukcji obecności wojsk amerykańskich w Polsce, którą nazwał "modelowym sojusznikiem". Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz po spotkaniu z szefem Pentagonu Pete'em Hegsethem zapewnił, że "żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła". Wiceprezydent USA J.D. Vance mówił z kolei, że wstrzymanie rotacji brygady pancernej do Polski to "jedynie opóźnienie".
Decyzję USA komentował w "Faktach po Faktach" w TVN24 były szef Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w BBN generał brygady, dr Jarosław Kraszewski. - Zastanawiam się, dlaczego tak dużo na ten temat rozmawiamy. Dajemy Rosji sygnał, że tak naprawdę wydajemy 5 procent PKB na zbrojenia, a się boimy. A nie powinniśmy - mówił.
- Prezydent Trump chciał obudzić Europę i jemu to się udało - ocenił Kraszewski. Jak mówił, "odpowiedzialność za bezpieczeństwo tej części Europy zostało przerzucone z barek niemieckich na polskie barki, na grupę Bukaresztańskiej Dziewiątki". - Proszę zauważyć, że to właśnie kraje B9 wydają najwięcej i jesteśmy liderem tuż po Stanach Zjednoczonych, a pierwsi w Europie, którzy wydają najwięcej na obronność - zwrócił uwagę.
"To nie zachwieje równowagą sił"
Kraszewski mówił też, co wycofanie jednej brygady będzie oznaczać dla Europy. - Oni redukują liczbę tak zwanych Brigade Combat Team. Jedna brygada nie stanowi aż tak wielkiego potencjału, nie zachwieje równowagą sił - uspokajał. - Decyzja została podjęta, kiedy dokonano oceny już utworzonych jednostek w państwach natowskich i w państwach europejskich, będących członkami Sojuszu Północnoatlantyckiego - pokreślił.
- Amerykanie bardzo pilnują procesów planowania operacyjnego, szczególnie na poziomie strategicznym. Na tej podstawie też są wojska amerykańskie przegrupowywane, rotowane, zmienia się charakter obecności z rotacyjnej na stałą - mówił.
Przyznał jednak, że decyzja USA wynika z globalnych priorytetów Białego Domu, które mogą budzić w Polsce niezadowolenie. - Wiele się mówi, że prezydent Trump nie ma strategii na Iran, musi przygotować się na najgorsze - mówił. Jak ocenił, dla USA wojna na Bliskim Wschodzie jest ważniejsza od wojny Ukrainie. - Wielokrotnie podkreślałem, że w sytuacji, gdzie na szali położymy Izrael i położymy Ukrainę, to Ukraina przegra tę rywalizację, kto ważniejszy - powiedział.