TVN24 | Polska

Smolar: w obozie, który dążył do centralizacji władzy, mamy proces rozkładu i pogłębiającego się chaosu

TVN24 | Polska

Autor:
akr/tr
Źródło:
TVN24
Smolar: w obozie, który dążył do centralizacji władzy, mamy proces rozkładu i pogłębiającego się chaosu
Smolar: w obozie, który dążył do centralizacji władzy, mamy proces rozkładu i pogłębiającego się chaosuTVN24
wideo 2/16
TVN24Smolar: w obozie, który dążył do centralizacji władzy, mamy proces rozkładu i pogłębiającego się chaosu

Konsekwentnie prezes Jarosław Kaczyński po prawej stronie areny politycznej ma niekwestionowane przywództwo - powiedział w "Kropce nad i" profesor Waldemar Paruch, komentując sytuację w obozie władzy po decyzjach w sprawie unijnego pakietu budżetowego. Zdaniem profesora Aleksandra Smolara w koalicji rządzącej trwa "proces rozkładu i pogłębiającego się chaosu". - Problem Brukseli i decyzji, które zapadły, ich konsekwencji, będzie jeszcze oddziaływał na procesy rozkładowe - dodał.

Minister sprawiedliwości i lider Solidarnej Polski wchodzącej w skład obozu rządzącego Zbigniew Ziobro krytycznie ocenił wynegocjowane przez premiera Mateusza Morawieckiego w Brukseli porozumienie w sprawie unijnego budżetu i funduszu odbudowy po pandemii. Ostatecznie o ratyfikowaniu ustaleń szczytu Rady Europejskiej zdecyduje Sejm, a Solidarna Polska zapowiedziała, że zagłosuje przeciwko ustaleniom.

Ponadto w sobotę zarząd partii Ziobry głosował nad pozostaniem lub wyjściem z koalicji rządzącej. Stosunkiem głosów 12 do 8 zdecydował o pozostaniu w niej.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Smolar: w obozie, który dążył do centralizacji władzy, mamy proces rozkładu i pogłębiającego się chaosu

O niezgodzie w obozie władzy w kontekście unijnych ustaleń oraz pozycji politycznej prezesa PiS, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego rozmawiali w "Kropce nad i " w TVN24 były szef rządowego Centrum Analiz Strategicznych, obecny przewodniczący zespołu doradczego ds. rozwoju szkolnictwa wyższego i nauki w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego profesor Waldemar Paruch i profesor Aleksander Smolar, doradca zarządu Fundacji im. Stefana Batorego i były prezes tej fundacji.

- Mamy w obozie, który dążył do centralizacji władzy, do skupienia władzy, do skupienia władzy poza rządem - Jarosław Kaczyński był na Nowogrodzkiej, a nie w rządzie - w tej chwili proces rozkładu i pogłębiającego się chaosu - ocenił Smolar.

- Tutaj problem Brukseli i decyzji, które zapadły, ich konsekwencji, będzie jeszcze oddziaływał na procesy rozkładowe. Chociażby ze względu na postawę ministra Ziobry i jego zwolenników - mówił.

CZYTAJ TAKŻE: Minister zapowiada skargę do TSUE na mechanizm praworządności. "To wyłącznie korzystanie ze swoich praw" >>>

Smolar: w obozie, który dążył do centralizacji władzy, mamy proces rozkładu i pogłębiającego się chaosu
Smolar: w obozie, który dążył do centralizacji władzy, mamy proces rozkładu i pogłębiającego się chaosuTVN24

"Kaczyński po prawej stronie areny politycznej ma niekwestionowane przywództwo"

Paruch ocenił zaś, że "konsekwentnie prezes Jarosław Kaczyński po prawej stronie areny politycznej ma niekwestionowane przywództwo".

Przyznał, że "inaczej akcenty w dyskusji brukselskiej rozkładali trzej liderzy koalicyjni Zjednoczonej Prawicy". - Zarówno premier Mateusz Morawiecki, jak i liderzy dwóch stronnictw mniejszych, czyli Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro - wyjaśniał.

Jego zdaniem "te różnice pozostały" i "dotyczyły przede wszystkim kwestii taktycznych, ale i także trochę innego stosunku do linii strategicznej, jaką zaprezentował Jarosław Kaczyński". - Bo pamiętajmy, że tę linię strategiczną ogłosił Jarosław Kaczyński w swoich wywiadach prasowych. Premier był w tej materii wykonawcą pewnego pomysłu politycznego, w którym groźba weta była przede wszystkim elementem negocjacyjnym - powiedział Paruch.

Paruch: Jarosław Kaczyński po prawej stronie areny politycznej ma niekwestionowane przywództwo
Paruch: Jarosław Kaczyński po prawej stronie areny politycznej ma niekwestionowane przywództwoTVN24

Paruch: trzy kwestie złożyły się na wyraźny spadek sondażowy

Z sondażu poparcia dla ugrupowań politycznych przeprowadzonego przez Kantar wynika, że w wyborach parlamentarnych Prawo i Sprawiedliwość wraz z koalicjantami oraz Koalicja Obywatelska uzyskałyby po 25 procent głosów. Według badania w Sejmie znalazłyby się także Ruch Polska 2050 Szymona Hołowni, Lewica, Konfederacja i PSL.

Zdaniem Parucha, "trzy kwestie się złożyły na ten wyraźny spadek sondażowy" PiS. - Kwestia pierwsza to jest problem pandemii oczywiście. To jest obiektywnie trudna sytuacja w każdym państwie Unii Europejskiej - uznał.

Zauważył również, że sondażowy spadek zaczął się, kiedy "weszła na agendę polityczną 'Piątka dla zwierząt'". - To ona według pomiarów Centrum Badania Opinii Społecznej spowodowała znaczne straty w elektoracie Prawa i Sprawiedliwości. W elektoracie, który jest mierzony za pomocą różnych parametrów socjologicznych i ekonomicznych. To on zaczął powątpiewać w to, czy partia, na którą do tej pory głosował od 2015 roku w różnych elekcjach (…) zrealizowała jego oczekiwania społeczne - wyjaśniał politolog.

Jak zauważył, "do tego doszło orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego" z dnia 22 października w sprawie tak zwanej aborcji eugenicznej. - Patrząc od strony politycznej, w zupełności się zgadzam, że dobór terminu 22 października w dobie pandemii (…) był błędem politycznym. Ale z drugiej strony jest pytanie, na ile możemy przypisywać błędy polityczne Trybunałowi Konstytucyjnemu, który jednak jest organem powiedzmy sądowym - mówił.

Paruch ocenił także, że "ruszanie tego tematu, przy w nastrojach społecznych, kiedy ponad 70 procent respondentów w różnych badaniach od bardzo wielu lat opowiadało się za utrzymaniem ładu w tej materii ustanowionego w 1993 roku, siłą rzeczy było błędem politycznym".

Od 22 października w całej Polsce trwają protesty związane z wydanym tego dnia orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. TK, kierowany przez Julię Przyłębską, orzekł, że przepis tak zwanej ustawy antyaborcyjnej z 1993 roku zezwalający na przerwanie ciąży w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Przepis straci moc wraz z publikacją wyroku, ale ten nie został jak dotąd ogłoszony w Dzienniku Ustaw.

Paruch: trzy kwestie złożyły się na wyraźny spadek sondażowy PiS
Paruch: trzy kwestie złożyły się na wyraźny spadek sondażowy PiSTVN24

Smolar: w wielu krajach w okresie pandemii pozycja władzy wzrasta

Smolar również przyznał, iż "ogólnie pandemia ma bardzo istotny wpływ" na sondażowe poparcie. - Chociaż w wielu krajach w okresie pandemii pozycja władzy - która właśnie daje ludziom poczucie bezpieczeństwa - wzrasta często. To nie jest tak, że jest jakiś konieczny związek między pandemią a spadkiem popularności - mówił. Niemniej uznał, że "to jest czynnik, który na pewno odegrał tu rolę".

Jak mówił doradca zarządu Fundacji im. Stefana Batorego, "'Piątka dla zwierząt' odegrała rolę, zwłaszcza jeżeli chodzi o elektorat wiejski". - Dane socjologiczne z różnych badań to pokazują - zwrócił uwagę.

- Natomiast również ten protest, bunt po 22 października odegrał rolę. Są badania, które pokazują, że nawet w elektoracie PiS-u – to jest oczywiście mniejszościowe – jest poparcie dla tych manifestacji. Już nie mówię o zwolennikach innych partii politycznych – powiedział Smolar.

"W ostatnich latach z takimi zjawiskami społecznymi nie mieliśmy do czynienia"

Goście "Kropki nad i" komentowali także same manifestacje, będące wyrazem sprzeciwu wobec wyroku zaostrzającego prawo aborcyjne.

Paruch ocenił, że "protesty miały dwie fazy". - Ta faza pierwsza (była - red.) w pierwszych dniach po 22 października, która według szacunków objęła około pół miliona manifestujących w różnych miastach i miasteczkach w Polsce, co było zjawiskiem bardzo wyjątkowym - wskazywał. Podkreślił, że "w ostatnich latach z takimi zjawiskami społecznymi nie mieliśmy do czynienia".

- Natomiast faza druga, którą widzimy przez ostatnie dni, nawet tygodnie - czyli bardzo wyraźna barbaryzacja tych manifestacji (…) - spowodowała zasadnicze zawężenie i ilości manifestujących, i ośrodków, gdzie te manifestacje się odbywają - kontynuował.

Jego zdaniem "zanikły tego typu protesty, ponieważ okazało się, że hasła pierwotne z 22, 23 i 24 października zostały teraz po prostu zgubione". - Tu dominują hasła jednoznacznie polityczne, generalnie jedno: odsunąć Prawo i Sprawiedliwość od władzy. Pod tymi hasłami nie da się już wyprowadzić na ulice pół miliona manifestantów w miastach i miasteczkach, jest to po prostu niemożliwe - powiedział Paruch.

"Barbaryzacja to była odpowiedź na przemoc"

Zdaniem Smolara, "barbaryzacja to była odpowiedź na przemoc". - Przemoc werbalną i fizyczną - mówił. - Warto sobie przypomnieć parę wystąpień Jarosława Kaczyńskiego w Sejmie do społeczeństwa. Wulgarność tych przemówień, przemoc w nich zawarta była bez porównania czymś gorszym niż te słowa na "p", czy na "j", które padały w czasie manifestacji - ocenił.

Dodał także, że na Zachodzie "w czasie masowych manifestacji dochodzi do palenia samochodów czy budowania barykad". - W Polsce nic takiego nie było, nie było żadnej przemocy w manifestacjach. Przemoc była wyłącznie w obozie władzy. Werbalna przede wszystkim ze strony Jarosława Kaczyńskiego, który w sposób oczywisty nie panuje nad sobą - kontynuował gość TVN24.

Według niego "nie jest też prawdą, że były tu jakieś dwie zasadnicze fazy". Według niego pojawienie się innych, dodatkowych haseł "świadczy o pogłębieniu obywatelskiego charakteru tych manifestacji".

Smolar przekonywał, że z momentami, kiedy następuję pewne falowanie i ruch słabnie "mamy do czynienia w przypadku każdej tego typu inicjatywy".

Autor:akr/tr

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości