"Wirtuoz mafii śmieciowej" przyjechał i "wyłożył karty na stół". Kulisy dziennikarskiej prowokacji

bojanowski smieci 1
Bojanowski: przyjechał wirtuoz mafii śmieciowej i wyłożył wszystkie karty na stół
Źródło: TVN24
Dwa i pół miliona złotych tygodniowo - dokładnie tyle według wyliczeń dziennikarza TVN24 Wojciecha Bojanowskiego mogą zarabiać mafie śmieciowe, które nielegalnie pozbywają się odpadów. W drugiej części serii "Umowa śmieciowa" w TVN24+ reporter decyduje się na dziennikarską prowokację. W jej wyniku "wirtuoz mafii śmieciowej" zdradza mu "bez ogródek" szczegóły swojej działalności. Kontrolerzy rozkładają ręce.

Reportaż "Umowa śmieciowa" cz. 2 Wojciecha Bojanowskiego dostępny już teraz w TVN24+ >>>

Dziennikarz TVN24 Wojciech Bojanowski przez osiem lat rozpracowywał proceder nielegalnego pozbywania się śmieci, który niszczył polskie środowisko. Zgodnie z prawem śmieci powinny trafiać do wyspecjalizowanych zakładów, gdzie są sortowane, a następnie poddawane recyklingowi. Tak to wygląda w teorii, a w praktyce? W pierwszej serii cyklu "Umowa śmieciowa" Bojanowski ujawnił kulisy mafii śmieciowej.

OGLĄDAJ: Proceder, który śledzimy od ośmiu lat. "Ktoś zarabia tutaj setki tysięcy złotych"
Bojanowski

Proceder, który śledzimy od ośmiu lat. "Ktoś zarabia tutaj setki tysięcy złotych"

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

W drugiej części wspólnie z producentem Marcinem Piątkowskim przyglądali się, jak ten proceder wygląda od środka.

- Wchodzimy bardzo blisko. Przygotowujemy prowokację dziennikarską, gdzie oferujemy, że mamy "dziurę w ziemi", puste wyrobisko i czekamy na chętnych. Patrzymy, co się wydarza i okazuje się, że oni się bardzo szybko pojawiają z bardzo "ciekawymi" ofertami - opisywał dziennikarz w sobotę we "Wstajesz i weekend" w TVN24.

OGLĄDAJ: Zakopują śmieci, zgarniają miliony. Kulisy mafii śmieciowej
bojan smieci 3

Zakopują śmieci, zgarniają miliony. Kulisy mafii śmieciowej

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Jak dodał Bojanowski, celem prowokacji było sprawdzenie, "jaka jest bariera wejścia" w ten proceder. - Byliśmy naprawdę zaskoczeni. (Bariery wejścia) kompletnie nie ma. Okazuje się, że to jest niezwykle łatwe - podkreślił.

Wojciech Bojanowski
Wojciech Bojanowski
Źródło: TVN24

Dziennikarska prowokacja i spotkanie z "wirtuozem mafii śmieciowej"

Bojanowski przedstawił kulisy dziennikarskiej prowokacji. Jak wskazał, wspomnianą "dziurą w ziemi" była kopalnia, z której wybrano piasek i żwir. Na miejscu Piątkowski spotkał się z jedną z osób, która miała "pomysł", co z tym wyrobiskiem zrobić.

- Trzeba powiedzieć, że po prostu szczęki nam opadają, kiedy przyjeżdża na miejsce gość, prawdziwy wirtuoz tego podziemnego, mafijnego świata, który patrzy Marcinowi głęboko w oczy i postanawia wyłożyć wszystkie karty na stół - przyznał autor reportażu.

Mężczyzna miał opowiedzieć "jak to wszystko się robi i ile to będzie kosztowało". - Dziesięć ciężarówek (z odpadami - red.) będzie wysyłał w nocy, dziesięć ciężarówek będzie wysyłał po południu. One się najpierw ustawiają gdzieś dalej, później wjeżdżają po dwóch, pięciu, siedmiu minutach, wyładowują się. Na miejscu jest strażnik, który wszystkiego pilnuje - relacjonował Bojanowski rozmowę z mężczyzną.

- Bez ogródek ten człowiek nam opowiada, co będzie przyjeżdżało, że to są śmieci z Warszawy, które jadą prosto z zakładów, które są przeznaczone do tego, żeby te śmieci zbierać. Po tym, jak zostają wysypane, muszą zostać przysypane, pięćdziesiąt, siedemdziesiąt centymetrów (warstwy). W razie gdyby miała się pojawić jakaś kontrola - dodał.

Kontrole wyrobisk trzeba "zapowiadać tydzień wcześniej"

Bojanowski zwrócił też uwagę na nieskuteczność kontroli takich miejsc. Przypomniał, że w tym przypadku odpowiadają za nie Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ), policja, gmina i starostwo powiatowe.

- Wirtuoz mafii śmieciowej mówi nam, że w ogóle nie ma się czym przejmować, dlatego że policja raczej średnio reaguje. A ci, którzy są przeznaczeni, żeby to kontrolować, czyli zarówno gmina, jak i starostwo powiatowe, uwaga, swoje kontrole zgodnie z prawem muszą zapowiadać tydzień wcześniej - ujawnił reporter.

Zaznaczył, że rozmawiał o tym również z jedną z urzędniczek, odpowiedzialnych za przeprowadzanie podobnych kontroli. - Mówi, że to jest walka z wiatrakami, że to nie ma najmniejszego sensu. Po pierwsze ona się boi, bo ona wie, że w ciągu jednej nocy tam zarabia ktoś tyle, co ona w ciągu całego roku - wyjaśnił i przyznał, że "nie ma do tego też narzędzi".

Bojanowski: kontrole wyrobisk trzeba zapowiadać tydzień wcześniej
Źródło: TVN24

Ile zarabiają mafie śmieciowe?

Bojanowski był pytany w TVN24, ile zyskują osoby zajmujące się opisanym procederem. Zauważył, że przyjęcie zlecenia utylizacji tony śmieci to około tysiąca złotych zarobku. - Na jeden samochód wchodzi dwadzieścia pięć ton (odpadów- red.). Mamy dwadzieścia pięć tysięcy. Dwadzieścia samochodów słyszeliśmy jednego dnia. To się robi pół miliona jednej nocy, czyli mamy dwa i pół miliona tygodniowo - wyliczył możliwe zyski mafii śmieciowej.

- Z perspektywy kogoś, kto się zdecyduje na to, żeby do tej "swojej dziury w ziemi" te odpady ładować, to jest rzędu 200 tysięcy (złotych) miesięcznie - podsumował.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: