Polina mieszka w Polsce od czterech lat. Wraz z rodziną przyjechała z Nowej Kachówki w okolicach Chersonia, skąd po rozpoczęciu rosyjskiej okupacji przenieśli się do Tarnopola, a następnie do Polski.
- Przyjechałam tutaj, bo blisko jest, podobny naród, języki podobne, że może zrozumiem, bo podobne wszystko, mili ludzie - powiedziała Polina.
Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>
Zaczęła pracę w domu pielgrzyma w restauracji w Niepokalanowie, gdzie gotuje posiłki. - Przyszłam tam, nic nie mówiłam, tylko "dzień dobry". Oni mnie od razu uczyli: "to jest koperek, to jest pietruszka, to są ziemniaki po polsku". Wiem, że robię błędy, ale staram się, oglądam filmiki, oglądam bajki z synem po polsku - wspomniała.
Polina podkreśla wsparcie, jakie dostała od ludzi dookoła niej, przede wszystkim w pracy. - Dziękuję ludziom dookoła mnie za pomoc, tym obok mnie, że trzymali za mnie kciuki - dodała.
Ukrainki znalazły w Polsce drugi dom
Mariia Lisovska również znalazła w Polsce schronienie po wybuchu pełnoskalowej inwazji. Tu ukończyła studia, z wykształcenia jest reżyserką teatralną i w teatrze pracuje.
- Moje doświadczenia i życie mi przyniosło bardzo dużo różnych możliwości, propozycji, ale nie było tak, że było mi to po prostu dane, ja włożyłam w to ogrom pracy - podkreśliła.
Halina Czekanowska jest w Polsce od 15 lat. Przyjechała do Wrocławia, by opiekować się rodziną - dwa lata później otworzyła zakład krawiecki, a później kawiarnię. Prowadzi też fundację "Siła Kobiety", sama uczy też języka polskiego.
- Tu się zadomowiłam, przyjechały dzieci i wnuki i nie mam do czego wracać na Ukrainie. Buduję tutaj. Staram się stworzyć piękne miejsce tu, gdzie jestem - stwierdziła.
"Razem lepiej"
Te historie pokazują, jak różne są losy migrantów z Ukrainy w Polsce. To nasi przyjaciele, sąsiedzi, współpracownicy, którzy od lat są obok nas. - Polska jest pełna wspaniałych i pełnych relacji z ludźmi, którzy się tu nie urodzili, a za mało o tych relacjach mówimy - oceniła Anna Błaszczak-Banasiak z Amnesty International Polska.
I właśnie o tych ciepłych i bliskich relacjach z mieszkającymi w Polsce cudzoziemcami została zainicjowana kampania społeczna "Razem lepiej".
Swoimi doświadczeniami podzieliła się między innymi mieszkająca od 33 lat w Polsce nauczycielka Marina Hulia. - Jak przyjechałam do Polski to spotykałam samych dobrych ludzi. Ja się nawet zastanawiałam, gdzie ukrywają się ci źli - powiedziała.
- To, że jesteśmy z różnych krajów, mówimy w różnych językach, gotujemy inaczej jest niesamowicie ciekawe i piękne - dodała.
- Przecież razem z nami budują Polskę. Wiemy, jak ważny jest ich wkład w polską gospodarkę, ekonomię. Wiemy, jak ważny jest ich wkład w nasze codzienne życie - zauważyła Anna Błaszczak-Banasiak.
Ukraińcy wspierają rozwój polskiej gospodarki
W Polsce na 2,3 miliona cudzoziemców aż ponad półtora miliona to Ukraińcy. Nie ma więc wątpliwości, że biorąc pod uwagę spadającą liczbę osób w wieku produkcyjnym i starzejące się społeczeństwo, to właśnie migranci uzupełniają luki kadrowe i napędzają polską gospodarkę.
- Osoby z doświadczeniem migracji żyją wokół nas i tworzą naszą codzienność, są jego niezbywalnym i bardzo ważnym elementem, nie tylko dla naszej gospodarki czy ekonomii, ale też dla nas - powiedziała Kaja Kędzioł ze Stowarzyszenia Nomada Wrocław.
Przede wszystkim należy pamiętać, by mówiąc o Ukraińcach mieszkających i pracujących w Polsce, słuchać ich historii, a nie politycznej propagandy.