Ujazdowski i Zalewski odchodzą z PiS

TVN24

Aktualizacja:
TVN24Jarosław Kaczyński spotka się w środę z trzema byłymi wiceprezesami PiS

Kazimierz Ujazdowski i Paweł Zalewski zrezygnowali z członkostwa w PiS. W specjalnym oświadczeniu poinformowali, że "podejmują pracę parlamentarną jako posłowie niezrzeszeni" i nie chcą tworzyć nowej partii. Nie wiadomo, co zdecyduje trzeci zbuntowany były wiceprezes - Ludwik Dorn.

Wykluczenie nas z kongresu partii nie było incydentem, tylko bezprawnym odebraniem nam prawa udziału w pracach stronnictwa i praktyczną eliminacją ze stronnictwa Oświadczenie K. Ujazdowskiego i P. Zalewskiego

"Wykluczenie nas z kongresu partii nie było incydentem, tylko bezprawnym odebraniem nam prawa udziału w pracach stronnictwa i praktyczną eliminacją ze stronnictwa" - czytamy dalej. Zawieszeni w prawach członków PiS Zalewski i Ujazdowski nie wzięli udziału w sobotnim kongresie PiS.

W oświadczeniu podkreślili, że "bez własnej winy zostali praktycznie usunięci z PiS". Jak napisali, trudno im "ufać w dobrą wolę prezesa Jarosława Kaczyńskiego i zamiar rzeczywistego uzdrowienia sytuacji" w PiS. Dwaj byli wiceprezesi PiS napisali, że prezes Kaczyński "nie udzielił im żadnych gwarancji, że środki administracyjne nie zostaną ponownie zastosowane do celu stłumienia debaty wewnętrznej". Podkreślili, że doskonale rozumieją wymogi dyscypliny, "nie mogą one jednak niszczyć podmiotowości polityków, która jest podstawą odpowiedzialnej i dobrej działalności publicznej".

Nie chcą zakładać nowej partii

Wykonywanie mandatu parlamentarnego i konstytucyjnych obowiązków parlamentarzysty nie jest możliwe w sytuacji nałożenia restrykcji uniemożliwiających aktywną pracę poselską. Warto podkreślić, że Konstytucja mówi o wolnym mandacie parlamentarnym, który nie może być kwestionowany przez arbitralną politykę kierownictwa partii. Oświadczenie K. Ujazdowskiego i P. Zalewskiego_1

W oświadczeniu czytamy także: "Wykonywanie mandatu parlamentarnego i konstytucyjnych obowiązków parlamentarzysty nie jest możliwe w sytuacji nałożenia restrykcji uniemożliwiających aktywną pracę poselską. Warto podkreślić, że Konstytucja mówi o wolnym mandacie parlamentarnym, który nie może być kwestionowany przez arbitralną politykę kierownictwa partii."

Ludwik Dorn się waha Wcześniej Fakty TVN informowały, że Dorn, trzeci z b. wiceprezesów PiS, którzy spotkali się z prezesem Kaczyńskim, po raz kolejny zjawił się w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego w siedzibie PiS. Prawdopodobnie by zaprezentować wspólne stanowisko trzech b. wiceprezesów po spotkaniu. Portal gazeta.pl napisał zaś, że Dorn na razie się waha w sprawie swojej dalszej kariery w PiS.

"Buntownicy" po spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim
TVN24

Spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z byłymi wiceprezesami PiS Ludwikiem Dornem, Kazimierzem Ujazdowskim i Pawłem Zalewskim, które odbyło się w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie, trwało około dwóch godzin.

- Nadal czuję się wykluczony - powiedział jednak po spotkaniu dziennikarzom Ujazdowski. Później byli wiceprezesi spotkali się sami, by uzgodnić wspólne stanowisko. Ludwik Dorn wrócił do siedziby PiS, by przekazać je prezesowi.

Rozmowa, od której miało zależeć wszystko Rozmowę z Ujazdowskim, Dornem i Zalewskim prezes PiS zapowiedział podczas sobotniego kongresu partii. Od jej przebiegu zależeć miało, czy trzej "buntownicy" zostaną w PiS. Kaczyński zastrzegł, że "dużo będzie zależeć od ich postawy", on sam chciałby potraktować konflikt jako "przykry incydent".

Kaczyński po spotkaniu: Decyzja należy do kolegów
TVN24

Wiceszef PiS Adam Lipński mówił z kolei "Gazecie Wyborczej": - Nam nie zależy na tym, żeby zaogniać konflikt w PiS. Jeżeli można zawrzeć jakiś kompromis z wiceprezesami, to z pewnością zostanie on zawarty. To, że trzej wiceprezesi dyskutują z nami przez media, jest fatalną praktyką, która zawsze zmierzała do rozbijania partii. Albo z tym zerwiemy, albo musimy się rozejść.

Zaniechanie krytyki władz PiS i szefa klubu parlamentarnego w mediach oraz wstrzymanie się z postulatami zmian w zarządzaniu partią do przyszłorocznego kongresu statutowego PiS to - według naszych informacji - główne warunki, jakie Kaczyński miał postawić buntownikom.

Zostanie tylko Dorn

Część posłów PiS jest przekonanych, że z konfliktu z Jarosławem Kaczyńskim obronną ręką wyjdzie tylko Ludwik Dorn. Jako jedyny z trójki buntowników przychodził na posiedzenia klubu PiS. I deklarował, że chce zostać w partii.

W ubiegłym tygodniu w obecności posłów i senatorów odbył z prezesem PiS rozmowę. – Nie padały żadne nowe oskarżenia, nie było kłótni, zarówno jeden jak i drugi mówili z żalem w głosie. Kaczyński miał pretensje o to, że Dorn rozmawia z nim poprzez media, i że udzielił wywiadu w "Gazecie Wyborczej" (Dorn porównał prezesa PiS do chwiejącego się Kwaśniewskiego – red.) – powiedział tvn24.pl poseł PiS z Dolnośląskiego.

Ujazdowski i Zalewski unikali konfrontacji z Kaczyńskim. Jedynie w mediach podtrzymywali swoje stanowisko o konieczność zmiany stylu zarządzania partią i zapewniali o wzajemnej lojalności. – Jeśli Paweł Zalewski zostanie wykluczony z PiS, w partii nie będzie miejsca również dla mnie – mówił w sobotę w TVN24 Ujazdowski.

Na początku listopada Dorn, Ujazdowski i Zalewski zrezygnowali z funkcji wiceprezesów PiS. Wcześniej napisali do Jarosława Kaczyńskiego list z propozycją zmiany sposobu zarządzania partią. Prezes PiS zignorował korespondencję i zdecydował o zawieszeniu ich w prawach członków partii.

Źródło: TVN24, tvn24.pl, gazeta.pl, PAP