Tusk podczas piątkowego spotkania z uczestnikami Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie został m.in. zapytany o wizytę dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie. Ratcliffe odwiedził we wtorek stolicę Rosji, by ostrzec ich przed próbą ataku na państwa NATO - podał w środę dziennik "Wall Street Journal". Według serwisu Politico ostrzeżenie dotyczyło ataku na państwa bałtyckie.
Tusk o "stałym kontakcie" z CIA
- Nie mogę się za bardzo rozgadać, ale jesteśmy w stałym kontakcie z szefostwem CIA, więc nie jesteśmy zaskakiwani żadnymi informacjami dotyczącymi działań i przedsięwzięć, które szef CIA prowadzi. Uprzedzano nas także o potrzebie pilnej rozmowy na możliwie najwyższym szczeblu polsko-amerykańskim w tej kwestii - odpowiedział Tusk.
Zdaniem Tuska "w kwestii naszego bezpieczeństwa niektóre rzeczy muszą być w dyskrecji, ale nie musimy ukrywać tych najważniejszych spraw".
- Wiele tygodni temu powiedziałem w wywiadzie, chyba dla "Financial Times", że istnieje realne zagrożenie, że Rosja zdecyduje się na jakąś poważną prowokację, albo nawet na ograniczony atak, na któreś z państw Traktatu. I usłyszałem od wielu komentatorów, że Tusk zwariował - mówił szef rządu.
- Dobrze wiedziałem, co mówiłem. Dziś już nikt nie ma wątpliwości, bo to nie jest związane tylko z wizytą szefa CIA w Moskwie, ale już od wielu tygodni te sygnały są też publicznie znane. Wiadomo, że Rosja szykuje się bardzo poważnie do eskalacji napięcia, zarówno w wojnie z Ukrainą, jak i w całym regionie, i że dla Rosji ta jesień i zima mają być kluczowe - przypomniał premier.
Premier o mobilizacji w Rosji
Tusk dodał, że "to nie są tajemnice, bo te rzeczy można rozpoznać". - Są różne techniki rozpoznawania takich akcji, jak przygotowanie na przykład do mobilizacji. I w dość obiektywnych ocenach różnych służb Rosjanie chcą zmobilizować 600 tysięcy żołnierzy. W sytuacji gospodarczej Rosji to jest gigantyczne przedsięwzięcie. Jak się domyślacie, oni mają być zmobilizowani nie dla akcji pokojowych - mówił szef rządu.
- W związku z tym musimy być przygotowani na różne ewentualności i z całą pewnością te najbliższe siedem, osiem miesięcy będzie krytyczne - podkreślił premier.
"Kluczowa" integracja w ramach NATO
Dodał, że "wojna ukraińsko-rosyjska jest w punkcie zwrotnym - to znaczy, któregoś dnia czujemy, że Ukraina zdobywa pewną strategiczną przewagę, dwa dni później okazuje się, że ryzyka jednak przegrania tej wojny są także bardzo realne".
- Ścisła integracja w ramach NATO, szczególnie Europa, Stany Zjednoczone i Polska, może tu odegrać kluczową rolę - podkreślił Tusk.
"Twarda odpowiedź" na atak Rosji
Tusk zapewnił, że "będziemy robili wszystko i robimy wszystko, aby NATO nie było tylko na papierze, tylko faktyczne". - Jestem zdecydowanie zwolennikiem utrzymania jako najważniejszej zasady NATO tej zasady: jeden ze wszystkich, wszyscy za jednego - podkreślił.
- Gdyby Rosja zdecydowała się na zaatakowanie Estonii, to bylibyśmy kompletnie pozbawieni wyobraźni, szczególnie my Polacy, gdybyśmy powiedzieli, że na wszelki wypadek nie reagujemy. My musimy być w czołówce tych wszystkich, którzy będą mobilizowali NATO do natychmiastowych i twardych odpowiedzi, bo inaczej my będziemy następni w kolejce - mówił Tusk.
Powtórzył, że obecnie "Rosja jest potencjalnie agresorem wobec państw natowskich i musimy tu być absolutnie jak jedna pięść".