Tusk szefem Komisji Europejskiej? "Jest możliwe..."

Polska

Aktualizacja:
TVN24/fot. european commissionCzy Donlad Tusk zastąpi José Manuela Barroso?

Możliwe jest, że ktoś z nowych krajów UE obejmie funkcję przewodniczącego Komisji Europejskiej. Przyszedł na to czas i nie wykluczam, że do grona kandydatów należy obecny premier - powiedziała w "Faktach po Faktach" Julia Pitera z PO, odnosząc się do medialnych doniesień, że Donald Tusk będzie kandydatem EPP na szefa KE. - Jeśli będzie polski kandydat na szefa Komisji Europejskiej, to oczywiście jesteśmy za tym, żeby Polacy piastowali ważne funkcje publiczne także w Unii - stwierdził z kolei Zbigniew Kuźmiuk z PiS.

Pitera podkreśliła, że kandydatura Tuska na szefa Komisji Europejskiej jest dobrą kandydaturą. Zastrzegła jednocześnie, że za wcześnie, by na ten temat spekulować. - Albo nam naprawdę zależy, żeby przedstawiciel Polski objął tę funkcję na kolejnych pięć lat, albo za chwilę będziemy mieli różne spekulacje opozycji, które będą miały na celu utopienie tego (kandydatury premiera - red.) - stwierdziła Pitera. - Nieważny jest sukces Polski, ważne, żeby Donald Tusk za to zapłacił.

Zbigniew Kuźmiuk z PiS nie chciał przesądzać, czy jego partia poprze kandydaturę Tuska jeśli będzie on jedynym kandydatem EPP. Jego zdaniem, trzeba poczekać na wyborcze rozstrzygnięcia w Niemczech i Francji, czy Angela Merkel i Nicolas Sarkozy utrzymają swoje funkcje. - Te dwa kraje rozdają karty w Unii Europejskiej - zaznaczył Kuźmiuk.

Premier Donald Tusk musi na razie rozwiązywać problemy Polski i Polaków. To będzie jego cenzurka, czy będzie mógł być promowany do klasy międzynarodowej, jeśli chodzi o rządzenie Jerzy Wenderlich

Potem jednak ponownie pytany o poparcie dla polskiego kandydata, poseł PiS odpowiedział: - Jeśli będzie polski kandydat na szefa Komisji Europejskiej, to oczywiście jesteśmy za tym, żeby Polacy piastowali ważne funkcje publiczne także w Unii. Jeśli taki kandydat będzie, to sądzę, że tak (poprzemy - red.).

"To motywacja, a nie demotywacja"

Jerzy Wenderlich z SLD zaznaczył, że drogą do międzynarodowej kariery każdego, kto sprawuje ważny urząd w państwie jest to, jak na tym urzędzie się spełni. - Premier Donald Tusk musi na razie rozwiązywać problemy Polski i Polaków. To będzie jego cenzurka, czy będzie mógł być promowany do klasy międzynarodowej, jeśli chodzi o rządzenie - powiedział polityk SLD.

I dodał: - Marzenia, jak ptaki szybują po niebie, niech mu się spełni, bo to jest w interesie Polski.

Zdaniem Pitery, spekulacje na temat obsadzenia stanowiska szefa KE są motywacją dla Tuska, aby dobrze rządzić, a nie demotywacją. Wszyscy będą patrzeć na wskaźniki ekonomiczne, bezrobocie, reformy, które są przeprowadzane i to jest dowód sprawności polityka - powiedziała Pitera.

"Uważam Rze" napisało - powołując się na dwa niezależne źródła w Parlamencie Europejskim - że Donald Tusk jest dziś jedynym kandydatem Europejskiej Partii Ludowej na przewodniczącego Komisji Europejskiej w 2014 roku. Gazeta zaznaczyła, że nie chodzi tu o przymiarki czy sondażowe rozważania, ale podjęte decyzje.

Co więcej, choć ewentualny wybór ma nastąpić dopiero po wyborach do PE w czerwcu 2014 roku, przywódcy EPP, która jest dziś najsilniejszą frakcją w Brukseli, zamierzają ogłosić to wcześniej.

"Zamienił stryjek siekierę na kijek"

Politycy w "Faktach po Faktach" odnieśli się też do likwidacji Funduszu Kościelnego. Julia Pitera z PO przekonywała, że ten pomysł wiąże się z porządkowaniem państwa. - Nie może ono sprawnie funkcjonować, jeśli dla rozmaitych grup są budowane oddzielne systemy ubezpieczeń i oddzielne systemy funkcjonowania. Dla tych grup jest to także sytuacja niedobra - powiedziała Pitera, dodając, że oddzielne zasady np. emerytalne budują złą atmosferę wokół instytucji, których dotyczą, w tym przypadku Kościoła.

W czwartek podczas posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski minister administracji i cyfryzacji Michał Boni przedstawił stronie kościelnej założenia do ustawy, która ma zlikwidować Fundusz Kościelny. Boni poinformował, że rząd chce wprowadzić możliwość przekazywania 0,3 proc. podatku dochodowego na Kościoły i związki wyznaniowe. Prawo takie obowiązywałoby od 1 stycznia 2013 roku, natomiast usamodzielnienie płacenia składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne duchownych miałoby nastąpić od 1 stycznia 2014 roku.

Zdaniem Zbigniewa Kuźmiuka z PiS, propozycja rządu to próba wpisania się w antyklerykalny program Ruchu Palikota i próba powstrzymania kolejnych (po Łukaszu Gibale) odejść z PO. - Mam nadzieję, że wojny nie będzie, choć PO stara się co i rusz wywoływać - powiedział poseł PiS.

Przypomniał jednocześnie Piterze, że z pieniędzy, które trafiają na Fundusz Kościelny z budżetu, Kościół opłaca składki emerytalne, a potem księża otrzymują świadczenia z ZUS-u. - Nie ma wydzielonego systemu ubezpieczeń - zaznaczył.

Jerzy Wenderlich z SLD, który opowiedział się za likwidacją Funduszu Kościelnego, stwierdził, iż nie podoba mu się jakakolwiek możliwość przekazywania pieniędzy na Kościół, które powinny trafiać do budżetu i być przeznaczone np. na szkoły. Jego zdaniem możliwość przekazania 0,3 proc. podatku dochodowego na Kościoły, oznacza, że trafi do nich nawet 100 mln zł. - Dzięki temu PO daje Kościołowi więcej o 11 mln zł. W ub. roku Fundusz Kościelny wyniósł przeszło 89 mln zł. Więc zamienił stryjek siekierkę na kijek - dodał Wenderlich.

Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24/fot. european commission