|

"Jedź tam i znajdź to Truso". Pojechał. Ślady wikingów odkrył pod Elblągiem

Wizualizacja osady Truso. "Cały obszar był podzielony na strefy użytkowe: portową i osadniczą"
Wizualizacja osady Truso. "Cały obszar był podzielony na strefy użytkowe: portową i osadniczą"
Źródło zdj. gł.: Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Elblągu
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Nad jeziorem Drużno żyli prawie trzysta lat. Lecz trzeba było czekać czterysta kolejnych, by "miasto wikingów" zostało odkryte. Mało kto w Polsce o tym wie. A przecież wikingowie spod Elbląga to smaczny kąsek naszej historii. Czyżbyśmy mieli skandynawskich przodków? Artykuł dostępny w subskrypcji

Można zacząć od informacji rodem z encyklopedii: osada Truso została założona w okolicach dzisiejszego Elbląga przez wikingów w drugiej połowie VIII wieku i jako tak zwane emporium albo faktoria, czyli miejsce wymiany towarów i usług, funkcjonowała do pierwszej połowy XI wieku.

Nudne? Owszem. Ta historia zasługuje na ciekawsze początki.

Miejsce, gdzie w średniowieczu znajdowała się osada Truso
Miejsce, gdzie w średniowieczu znajdowała się osada Truso
Źródło zdjęcia: GoogleMaps

Wulfstan przybywa do Truso

Na przykład taki. Końcówka IX wieku. Niejaki Wulfstan - dworzanin króla Wesseksu (dzisiejsza południowa Anglia) Alfreda Wielkiego - wybiera się z Hedeby (obecnie północne Niemcy) na eskapadę przez Morze Bałtyckie.

Płynie wikińskim okrętem bojowym, drakkarem.

Mija południowe wybrzeże Bałtyku (dziś ziemie od Szczecina do Gdańska) i przez przesmyk między wyspami (teraz to już ląd: Mierzeja Wiślana) wpływa na Zalew Estyjski (dzisiejszy Wiślany). Następnie zmierza w górę rzeki Ilfing (rzeka Elbląg), do portu Truso leżącego u brzegu dużego jeziora (dzisiejsze Drużno, pięć kilometrów od centrum Elbląga).

Rekonstrukcja rejonu ujścia Wisły w X wieku z zaznaczoną trasą podróży Wulfstana
Rekonstrukcja rejonu ujścia Wisły w X wieku z zaznaczoną trasą podróży Wulfstana
Źródło zdjęcia: Marek Franciszek Jagodziński, "Truso. Między Weononodlandem a Witlandem"

Podróż zajmuje mu mniej więcej tydzień. W Truso mieszka około dwóch tysięcy ludzi, co - jak na ówczesne czasy - czyni z tej osady północnoeuropejską metropolię.

Nie wiemy, dlaczego i po co Wulfstan tu przypłynął, jaką misję powierzył mu król Alfred.

Zagadka Atlantydy

Albo zacznijmy inaczej. Jest rok 1589. Relacja Wulfstana otwiera pierwszy tom dzieła angielskiego geografa Richard Hakluyta "Wyprawy morskie, podróże i odkrycia Anglików". Anglik pisze, że Wulfstan dotarł do Truso, które "było obok Gdańska".

- To Richard Hakluyt wydobył relację Wulfstana na światło dzienne - mówi archeolog doktor Marek Jagodziński. - Od tej publikacji zaczęły się poszukiwania Truso. Osada obrosła w legendę i zyskała miano Atlantydy.

Opowieść można więc budować według kanonu filmu przygodowego: mamy zagadkowy tekst; wiemy, że skarb (pozostałości po wikingach) jest gdzieś niedaleko - trzeba tylko wczytać się ze zrozumieniem w zapisane przed wiekami słowa, by dostąpić tajemnicy i zostać odkrywcą.

Bo Wulfstan napisał dosłownie kilka zdań, z których jasno wynikało, że osada wikingów znajdowała się przy wodach jeziora, do którego dopływało się przez Zalew Wiślany i rzekę.

Jest tylko jedno jezioro w tej okolicy - Drużno. Prowadzi do niego tylko jedna duża rzeka - Elbląg.

Pozostało 85% artykułu
Czytaj także: