"To było piekło i jest dalej". Tak pożar Puszczy Solskiej relacjonują strażacy

Strażacy walczą z pożarem w Puszczy Solskiej
Strażacy z kilku województw są zaangażowani w gaszenie pożaru w Puszczy Solskiej. Rozmawiała z nimi reporterka Karolina Bałuc
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Było tak, że zostawiliśmy węże i uciekaliśmy - relacjonował akcję gaszenia pożaru Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie Grzegorz, jeden ze strażaków z ochotniczej straży pożarnej. Inni mówią o "piekle na ziemi" i braku snu. Z zaangażowanymi w walkę z żywiołem osobami rozmawiała reporterka TVN24 Karolina Bałuc.

Strażacy kolejną dobę walczą z ogniem trawiącym Puszczę Solską. Niektórzy bez chwili snu - aby mieć siły, zmieniają jedynie stanowiska. Chwilami pilnują tankowania i lądowania śmigłowców, zaraz sami idą gasić ogień.

- Szczerze to było piekło na ziemi i jest dalej - wyznał jeden ze strażaków ochotniczej straży pożarnej. - Pojechaliśmy na wezwanie, tak cały czas jesteśmy na nogach - relacjonował.

Trwa akcja gaszenia Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie
Trwa akcja gaszenia Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie
Źródło zdjęcia: TVN24

- Wycofywaliśmy się kilka razy. Wygnał nas ogień - opowiedział Patryk, kolejny ze strażaków. Podobnie akcję gaśniczą relacjonował Grzegorz: - Było tak, że zostawiliśmy węże i uciekaliśmy. Dużo węży mamy popalonych, które tam zostały.

Ochotnicza straż działa ramię w ramię ze strażą państwową i żołnierzami obrony terytorialnej. - Spanie, jakie spanie? Nie ma spania przy takiej akcji - skomentował strażak Marcin, a jako dowód wskazał na lecący śmigłowiec.

Trudny teren akcji. Strażacy "nie wiedzą, jak wjechać"

Już wydawało się, że górą są ludzie, ale ogień - podsycany gwałtownym wiatrem - znów okazał się silniejszy. Zastępca dyrektora dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie Mariusz Kiczyński zwrócił uwagę, że strażacy "wiedzą, co robić, ale nie wiedzą, jak wjechać, bo te samochody nie mają możliwości zawrócenia na wąskich drogach". Dlatego stale wspiera ich kilkudziesięciu leśników, którzy te lasy znają najlepiej.

Pomaga również służba drogowa. - To idzie jak trąba powietrzna w górę i gdzieś opada. Mówią, że spalone części kory było widać w odległości 15 kilometrów od pożaru - opisał Dariusz Król, majster obwodu drogowego w Józefowie.

- Koledzy trzymali linie gaśnicze we dwóch, trzech nawet i bardzo silny wiatr (...) powodował to, że praktycznie zostali przewracani - przekazał brygadier Rafał Goliszek ze straży pożarnej w Lublinie.

"Strażakiem nie można być, tylko trzeba się urodzić"

Strażaków na ziemi wspierają piloci, zrzucając na lasy setki ton wody. Działają śmigłowce policyjne i współpracujące z Lasami Państwowymi. - W tej chwili mamy około siedmiu śmigłowców, plus trzy Dromadery, które dolatują. Mamy ciągłość, jesteśmy koordynowani z ziemi - mówił Dawid, jeden z pilotów podczas przerwy na tankowanie.

Wtedy też lokalni mieszkańcy przynoszą im jedzenie i wodę. Wszyscy pomagają: ochotnicy, koła gospodyń wiejskich i miejscowi przedsiębiorcy. I tak jak ogromne jest wsparcie, wielki jest też strach o to, jak wiele zwierząt i roślin ucierpi oraz czy ogień uda się zatrzymać.

Trwa akcja gaszenia Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie
Trwa akcja gaszenia Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie
Źródło zdjęcia: TVN24

Ania, strażaczka ochotniczej straży pożarnej przyznała, że wiele osób próbuje się dowiedzieć, czy jest zagrożenie i czy będzie ewakuacja. Takich płomieni, trawiących kolejne hektary lasów mieszkańcy Lubelszczyzny i okolic jeszcze nie widzieli. Walczą i liczą, że w walce pomoże też pogoda.

- Jak to się mówi: strażakiem nie można być, tylko trzeba się urodzić - podsumował Łukasz Pakuła, strażak z ochotniczej straży pożarnej.

OGLĄDAJ: Szef MSWiA o pożarze na Lubelszczyźnie: na ten moment nie ma formalnej decyzji o ewakuacji
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: