Kolejna grupa ratowników w akcji. "Zaginieni grotołazi mogą odczuwać już bardzo poważne skutki"

Polska

Na miejsce docierają kolejni ratownicytvn24
wideo 2/33

- Średnia temperatura w tych jaskiniach wynosi od trzech do pięciu stopni. Zależy jeszcze, gdzie przebywają, w jak dużym są pomieszczeniu i na ile potrafią się ogrzać. W tej chwili mogą odczuwać bardzo poważne skutki, bo przebywają w środku już czwartą dobę. Istotne jest to, ile mają jeszcze wody i jedzenia - tak o sytuacji zaginionych grotołazów w Jaskini Wielkiej Śnieżnej mówił w "Faktach po Faktach" Tomasz Kozłowski, psycholog i instruktor ratownictwa górskiego.

CZYTAJ WIĘCEJ O AKCJI RATUNKOWEJ W JASKINI>

W tatrzańskiej Jaskini Wielkiej Śnieżnej utknęło dwóch grotołazów. Wąski korytarz jaskini zalała woda. Od soboty trwa skomplikowana akcja ratunkowa, w której uczestniczy kilkudziesięciu ratowników. Dotychczas nie udało się im nawiązać kontaktu z grotołazami.

- Wprowadzamy kolejną grupę ratowników, łącznie 19 osób. Ich zadaniem jest dotarcie do miejsca zdarzenia i próba zbudowania systemu wentylacyjnego. Po to, żebyśmy mogli prowadzić tam działania pirotechniczne, czyli poszerzać wąski korytarz biegnący w kierunku, gdzie liczymy, że są poszukiwani - mówił w TVN24 Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.

Dodał, że w przestrzeni, gdzie trwa akcja, nie ma cyrkulacji powietrza.

- Ratownicy zużywają powietrze, dlatego musimy je znów wtłaczać, żeby mogli kontynuować pracę. Działają głównie w pozycji leżącej, wiercąc jedną ręką i osadzając ładunki. Będziemy ten korytarz sukcesywnie poszerzać - wyjaśnił.

"Jeden może wspierać drugiego"

Ratownicy walczą z czasem. Zaginionym grotołazom grozi bowiem hipotermia. - Średnia temperatura w tych jaskiniach wynosi od trzech do pięciu stopni. Zależy jeszcze, gdzie przebywają, w jak dużym pomieszczeniu są i na ile potrafią się ogrzać. W tej chwili mogą odczuwać już bardzo poważne skutki, bo przebywają w środku czwartą dobę. Istotne jest to, ile mają jeszcze wody i jedzenia - mówił w "Faktach po Faktach" Tomasz Kozłowski, psycholog i instruktor ratownictwa górskiego.

Z kolei ratownik górski Piotr van der Coghen zwrócił uwagę na złożoność sytuacji, w której znaleźli się uwięzieni grotołazi.

- W tych warunkach przypuszczalnie nie mogą się ruszać. A nawet gdyby znaleźli jakąś przestrzeń, to wykonując ruchy, które mogłyby ich rozgrzać, jednocześnie stracą energię. Zaczyna się więc błędne koło. Człowiek w tej sytuacji potrzebuje kalorii. Najlepiej, gdyby zjadł węglowodany, które będą szybko przyswajalne i będą dawały ciepło. Oni prawdopodobnie są w mokrych rzeczach, które kradną cenne kalorie. Pamiętajmy, że do tego są w stresie. To się wszystko kumuluje - mówił twórca Jurajskiej Grupy TOPR.

- Kora mózgowa bombardowana złymi myślami zużywa dziesięć razy więcej energii, czyli kalorii niż mózg człowieka budowany pozytywnymi myślami. To jedna z form przetrwania. Ludzie świadomi tego, co się dzieje, powinni mimo wszystko dzielić się pozytywnymi uwagami. W ciągu dnia mamy sinusoidę lepszych i gorszych momentów. Dlatego dobrze, że jest tam ich dwóch. Jeden może wspierać drugiego - podkreślił.

Mobilizacja ratowników

Kozłowski dodał, że da się w takich sytuacjach pozytywnie myśleć. - Osoby, które są na kursach jaskiniowych są nasycone tak zwanym autoratownictwem. Są przygotowywani, jak mają siebie i innych ratować. Wiedzą, jak wezwać pomoc i jak ona jest zorganizowana. Jestem przekonany, że grotołazi czekają na nią. Jeśli są dokonywane wybuchy, a oni usłyszą powtarzający się sygnał, zadziała to na nich jak impuls. Człowiek, mając świadomość, że ktoś po niego idzie, zaczyna przekształcać stres negatywny na pozytywny - wyjaśnił psycholog.

Jak zaznaczył, "świadomość, że czasu jest coraz mniej" tylko napędza ratowników. - Oni są doświadczeni. Mają wiedzę na temat tego, jak przetrwać w takich warunkach. Myślę, że pracują bardziej intensywnie niż dwa-trzy dni temu - zakończył.

ZOBACZ CAŁE "FAKTY PO FAKTACH" W TVN24 GO >

Jaskinia Wielka ŚnieżnaGoogle Maps

Akcja w Jaskini Wielkiej Śnieżnej

Speleolodzy weszli do jaskini w czwartek wieczorem. Kontakt z taternikami urwał się w sobotę. W krytycznym momencie grotołazi znaleźli się 500 metrów poniżej wejścia. Tam dwuosobowy zespół postanowił ruszyć wąskim korytarzem. Gdy po jego spenetrowaniu mężczyźni chcieli wrócić, okazało się, że przejście jest zalane.

W nocy z niedzieli na poniedziałek w akcji ratunkowej uczestniczyło 26 ratowników.

Jaskinia Wielka Śnieżna to najdłuższa i najgłębsza jaskinia jaskinia w Tatrach. Długość jej korytarzy wynosi niemal 24 km. Nie wszystkie z nich zostały dokładnie zbadane. Jest to jaskinia o skomplikowanych, wąskich korytarzach i przesmykach, która posiada kilka otworów wejściowych.

Najgłębsze jaskinie w PolscePAP/Małgorzata Latos

Autor: kz//plw / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: tvn24