"Najdłuższe w mojej karierze przesłuchanie". Birgfellner znów w prokuraturze

Polska

Aktualizacja:
Pełnomocnik Birgfellnera przed przesłuchaniemtvn24
wideo 2/35

Austriacki biznesmen Gerald Birgfellner był w poniedziałek po raz piąty przesłuchiwany w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. - Od pięciu tygodni oczekujemy, żeby wydano postanowienie o wszczęciu postępowania - podkreślił pełnomocnik biznesmena, mecenas Jacek Dubois. Mecenas Roman Giertych ocenił, że "zgromadzony materiał jest nadto wystarczający do tego, żeby wszcząć postępowanie". Przesłuchanie będzie kontynuowane w środę.

Biznesmen przyjechał do prokuratury po godzinie 9. wraz ze swoimi pełnomocnikami - mecenasami Romanem Giertychem i Jackiem Dubois. Z budynku prokuratury wyszli po godzinie 18. Jak poinformował Giertych, przesłuchanie Austriaka zostało wstrzymane i będzie kontynuowane w środę.

- Mamy do czynienia z najdłuższym w mojej karierze przesłuchaniem świadka w postępowaniu sprawdzającym. Oczekujemy od prokuratury, żeby w środę to wszystko się zakończyło, żeby było wydane postanowienie o wszczęciu śledztwa i żeby były zabezpieczone materiały i dowody w tym postępowaniu, które są niezbędne do zabezpieczenia - powiedział Giertych po zakończonym przesłuchaniu.

"Nie ma bardziej klasycznego oszustwa, niż w tym zawiadomieniu"

W przerwie w przesłuchaniu około godziny 15 w rozmowie z dziennikarzami Giertych mówił, że w tej sprawie "są klasyczne przesłanki do stwierdzenia przestępstwa oszustwa". - Nie ma bardziej klasycznego oszustwa, niż opisane w tym zawiadomieniu - ocenił Giertych.

Jego zdaniem "śledztwo już dawno powinno się zacząć". - I mam nadzieję, że w tym tygodniu wreszcie się rozpocznie - dodał. W ocenie mecenasa "zgromadzony materiał jest nadto wystarczający do tego, żeby wszcząć postępowanie".

- Mogę nawet powiedzieć, że uważam, że jesteśmy blisko takiego poziomu zgromadzenia materiałów, który wystarcza do postawienia zarzutów karnych - zaznaczył.

Zastrzegł, że "ocena oczywiście należy do prokuratury". Zapowiedział jednak, że jeśli prokuratura odmówi wszczęcia śledztwa, to zostanie złożone zażalenie i "sprawa natychmiast trafi do sądu i wówczas sąd będzie oceniał, czy materiał wystarcza, czy nie".

"Bardzo nużące" przesłuchanie

Wcześniej, w trakcie przerwy ogłoszonej po ponad dwóch godzinach składania zeznań przez Geralda Birgffellnera, Giertych ocenił przesłuchanie jako "bardzo nużące".

- Mamy do czynienia z sytuacją zniecierpliwienia z naszej strony, dlaczego prokuratura nie wszczyna postępowania. Oczekujemy jak najpilniejszego wszczęcia - podkreślił.

- Mam nadzieję, że jeżeli dzisiaj prokuratura by wszczęła postępowanie, miałaby szansę jutro przesłuchać Jarosława Kaczyńskiego, to moglibyśmy w środę zrobić konfrontację. To jest naszym oczekiwaniem na środowy termin, abyśmy mieli konfrontację, jeżeli prokuratura uzna, że są sprzeczności w zeznaniach - stwierdził Giertych.

Mecenas podkreślił, że Birgfellner zapowiedział, iż po środowym przesłuchaniu w prokuraturze ma on zobowiązania biznesowe i w związku z tym przez jakiś czas nie będzie dostępny. - W związku z tym oczekujemy, że prokuratura jeszcze dzisiaj rozpocznie postępowanie - powtórzył.

- Na razie idzie dosyć merytorycznie dzisiaj. Zobaczymy, jak będzie dalej - ocenił przesłuchanie.

"Prokuratura wie, gdzie są dokumenty"

Przed rozpoczęciem przesłuchania austriackiego biznesmena mecenas Jacek Dubois zaznaczał, że "minęło pięć tygodni od złożenia zawiadomienia".

- Nic się nie stało. Prawo jest naruszane, ale nasz klient w dalszym ciągu chce doprowadzić do tego, żeby osoba winna została pociągnięta do odpowiedzialności - mówił dziennikarzom. Pełnomocnik Birgfellnera wyraził jednocześnie nadzieję, że poniedziałkowe zeznania "wpłyną na decyzję prokuratorską". Zaznaczył, że po przesłuchaniu będzie to już około 40 godzin zeznań jego klienta.

- Myślę, że nawet początkujący śledczy jest w stanie po 40 godzinach rozmowy z pokrzywdzonym zdać sobie sprawę, że doszło do popełnienia czynu zabronionego i wszcząć postępowanie - zaznaczył.

- Prokuratura wie, gdzie są dokumenty. Nie chce ich zabezpieczać. Nie chce słuchać świadków, czyli jest to najbardziej typowa destrukcja procesowa, chęć niedoprowadzenia do wykrycia prawdy. Nie jestem w stanie tego wytłumaczyć w inny sposób niż naruszeniem konstytucyjnej zasady równości i faworyzowaniem po prostu jednej ze stron postępowania kosztem pokrzywdzonego - mówił Dubois.

- Od pięciu tygodni oczekujemy, żeby wydano postanowienie o wszczęciu postępowania, żeby prokuratura zaczęła przesłuchiwać świadków, zaczęła zabezpieczać dowody i w konsekwencji przystąpiła do wytypowania osoby winnej i postawienia jej zarzutów - dodał pełnomocnik biznesmena.

We wtorek rozmowa z przedstawicielami ambasady Austrii

Dubois pytany, czy będzie pomoc ze strony ambasady austriackiej, powiedział, że na wtorek jest umówione spotkanie. - Będzie na ten temat rozmowa z przedstawicielami ambasady. Mam nadzieję, że będziemy wspomożeni przez pracowników ambasady - dodał.

- Uważamy, że jest naruszana zasada równości, że postępowanie nie ma na celu dojścia do prawdy materialnej i pomocy pokrzywdzonemu. (...) Chcielibyśmy, żeby świadkiem tych zdarzeń i sposobu prowadzenia tej sprawy był przedstawiciel ambasady. Mam nadzieję, że do tego dojdzie - powiedział.

- Aczkolwiek wątpię, żeby taka osoba została dopuszczona przez organa prokuratury, ale przynajmniej trzeba podjąć próbę, żeby był świadek tych zdarzeń - dodał pełnomocnik.

"Taśmy Kaczyńskiego"

W końcu stycznia "Gazeta Wyborcza" opublikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 roku między innymi prezesa Prawa i Sprawiedliwości z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem dotyczącej planów budowy w Warszawie wieżowca przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna.

Złożone pod koniec stycznia zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS dotyczy braku zapłaty za złożone austriackiemu biznesmenowi zlecenie związane z przygotowaniami do tej budowy.

Pod koniec lutego rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prokurator Łukasz Łapczyński przekazał, że prokuratura nie uwzględniła wniosku o wyłączenie prokurator prowadzącej postępowanie sprawdzające, w ramach którego przesłuchiwany jest Birgfellner.

O złożeniu takiego wniosku informował mecenas Giertych. Uzasadnieniem wniosku - jak przekazywał - były działania podejmowane na przesłuchaniu, które - jak pisał - "były próbą zapisania zeznań, które nie zostały wypowiedziane przez świadka" i "próbą utrwalenia w protokole tak zapisanych zeznań pomimo sprzeciwu świadka i jego pełnomocników".

Prokuratura o wydłużaniu czynności

Prokuratura oświadczyła z kolei, że czynności podejmowane przez Birgfellnera i jego adwokatów wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności, co prowadzi do uniemożliwienia podjęcia przez prokuratora decyzji procesowych.

- Mocno należy podkreślić fakt, że dotychczas zeznania zawiadamiającego są bardzo zdawkowe, a on sam zasłania się w wielu wypadkach niepamięcią - mówił prokurator Łapczyński.

W stanowisku prokuratury podkreślano, że "czynności podejmowane przez zawiadamiającego i jego adwokatów - takie jak niestawiennictwo na wskazane przez prokuratora terminy, brak doręczenia oryginałów nagrań, a także dotychczasowa treść zeznań - wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności, co prowadzi do uniemożliwienia podjęcia przez prokuratora decyzji procesowych w tym postępowaniu".

Mecenas Dubois mówił wtedy, że "prokuratura dokonuje społecznej dezinformacji". Jego zdaniem śledczy dostali "cały podstawowy materiał, który daje dane uprawdopodabniające, że do czynu zabronionego doszło".

Autor: js,adso//now,adso / Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Raporty: