"Albo Obajtek wydawał polecenia Bernadetcie Obajtek, jak był wójtem, albo wydawał polecenia 12-letniej dziewczynce"

TVN24 | Polska

Autor:
js/b
Źródło:
TVN24, Gazeta Wyborcza, PAP
"Obajtek powinien się zdecydować, czy to są nieautentyczne nagrania, czy jednak autentyczne"TVN24
wideo 2/7
TVN24"Obajtek powinien się zdecydować, czy to są nieautentyczne nagrania, czy jednak autentyczne"

Daniel Obajtek powinien się zdecydować: czy to są nieautentyczne nagrania, czy jednak autentyczne i ma za co przepraszać – powiedział w TVN24 Paweł Figurski, dziennikarz "Gazety Wyborczej", współautor publikacji o "Taśmach Obajtka". Skomentował w ten sposób wywiad prezesa Orlenu dla Polskiej Agencji Prasowej, w którym ten odniósł się do opublikowanych nagrań z 2009 roku, kiedy był wójtem Pcimia.

"Gazeta Wyborcza" opublikowała w swoich ostatnich artykułach nagrania rozmów telefonicznych z 2009 roku. Daniel Obajtek, obecny prezes Orlenu, był wtedy wójtem Pcimia. Na nagraniach rozmawia z mężczyzną pracującym dla spółki TT Plast, którego nazywa Szymonem. Obajtek - pisała "Wyborcza" - "wydaje pracownikowi polecenia, zleca rozmowy z klientami, decyduje o urlopach" i "z tylnego siedzenia kieruje spółką TT Plast". TT Plast jest konkurencją dla Elektroplastu – firmy wujów Obajtka, Romana i Józefa Lisów. Tymczasem przepisy - zwracał uwagę dziennik - zabraniają łączenia posady wójta z działalnością w biznesie.

Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek do kwestii nagrań odniósł się w sobotę w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej. Jego zdaniem, "na tych taśmach nie ma nic co potwierdzałoby, że w jakikolwiek sposób złamałem prawo". - Nigdy nie ukrywałem, że byłem w przeszłości udziałowcem firmy TT Plast i znam właścicieli tej firmy. Nigdy jednak, będąc wójtem, nie pracowałem ani dla tej, ani dla żadnej innej firmy. Nie złamałem prawa – oświadczył Obajtek.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO

"Obajtek powinien się zdecydować, czy to są nieautentyczne nagrania, czy jednak autentyczne"

Dziennikarz "Gazety Wyborczej", współautor wspomnianych tekstów Paweł Figurski, komentując w TVN24 wywiad Obajtka, zwrócił uwagę na jedną wypowiedź. - W tych nagraniach sprzed kilkunastu lat używam słownictwa, które odbiega od pewnych standardów i nie powinno paść nawet w największych emocjach i za to przepraszam. Były to jednak prywatne rozmowy sprzed wielu lat. Wszystko inne to manipulacja "Gazety Wyborczej" – mówił Obajtek w rozmowie z PAP.

Obajtek: Na nagraniach używam słownictwa, które odbiega od pewnych standardów. Za to przepraszamPAP/TVN24

- Daniel Obajtek powinien się zdecydować, czy to są nieautentyczne nagrania, czy jednak autentyczne i ma za co przepraszać – zauważył dziennikarz. - Jeżeli wszystko inne jest manipulacją, to niech Daniel Obajtek weźmie na warsztat konkretne zdania wypowiedziane przez siebie – dodał.

Zacytował jeden z fragmentów ujawnionych nagrań. "Jestem w firmie. Patrzę na tę rurę, chcę ci powiedzieć, przyjacielu, że szukają ch**a do d**y" – mówił Szymonowi Obajtek w rozmowie, którą "Gazeta Wyborcza" datuje na 18 sierpnia 2009 roku.  

Daniel Obajtek w rozmowie z pracownikiem firmy TT Plast: jestem w firmie

- Zastanawia mnie jedno, czy autentyczne jest to, czy "ktoś szuka ch**a do d**y", a nieautentyczne już jest to, że Daniel Obajtek jest w firmie i sprawdza jakąś rurę? To się nie trzyma. Brakuje tutaj jakiejś jednej linii obrony – powiedział Figurski.

Wyjaśniając kontekst nagranej rozmowy, mówił, że Obajtek był w firmie, bo "wcześniej Bernadetta Obajtek, pracownica TT Plast rozmawia z Szymonem i skarży się na problemy z jakimś klientem, są problemy z reklamacją". - Dlatego Daniel Obajtek jedzie do firmy i na własne oczy sprawdza i jak mówi: "rura jak rura" – dodał dziennikarz.

Dziennikarz "GW": Bernadetta Obajtek musiałaby mieć wtedy 12 lat

- Tutaj jest ważny szczegół. Bernadetta Obajtek pracuje w firmie TT Plast od lipca bądź sierpnia 2009 roku, czyli nie ma możliwości, żeby te nagrania pochodziły z wcześniejszego okresu – zaznaczył dziennikarz "GW".

Powiedział, że sugerował to szczególnie Błażej Spychalski, rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy w zeszłą niedzielę w "Kawie na ławę" w TVN24. - On się zastanawiał, czy te nagrania nie pochodzą z okresu, jak Daniel Obajtek był wspólnikiem firmy TT Plast – dodał Figurski.

- Jeżeli to są nagrania, które pochodzą z okresu, kiedy pan prezes Obajtek był współwłaścicielem tej spółki, czyli generalnie mógł wydawać polecenia, mógł rozmawiać z pracownikami na tematy pracownicze, urlopowe, biznesowe, to rzeczywiście kapiszon – spekulował Spychalski.

Spychalski: nie mam pewności, że te nagrania pochodzą z okresu, kiedy prezes Daniel Obajtek był wójtem PcimiaTVN24

- Rzeczywiście, Daniel Obajtek był wspólnikiem firmy TT Plast, ale na przełomie wieków. Jeżeli w nagraniach występuje pani Bernadetta Obajtek, to ona musiałaby mieć wtedy 12 lat. Albo Daniel Obajtek rozmawiał, czy też wydawał polecenia Bernadetcie Obajtek, jak był wójtem, albo wydawał polecenia 12-letniej dziewczynce – zauważył Figurski.  

"Albo Obajtek wydawał polecenia Bernadetcie Obajtek jak był wójtem, albo wydawał polecenia 12-letniej dziewczynce"TVN24

"Gazeta Wyborcza" pisała, ujawniając kolejne taśmy 3 marca, że Bernadetta Obajtek prywatnie jest żoną kuzyna Daniela Obajtka. Obecnie jest ona członkiem zarządu TT Plastu.

Dziennik podał, że do 17 lipca 2009 roku pracowała w firmie Elektroplast, a dopiero później przeniosła się do TT Plastu.

Autor:js/b

Źródło: TVN24, Gazeta Wyborcza, PAP