Ekspert o tym, co spadło w Tarnawie-Kolonii

Szczątki obiektu
Dura: prawdopodobnie to była rosyjska rakieta manewrująca
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prawdopodobnie to była rosyjska rakieta manewrująca, która straciła kurs, przeleciała za naszą granicę i uderzyła w nasz teren - ocenił w TVN24 komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura, ekspert portalu Defence24. Według komunikatu wojska w polskiej przestrzeni powietrznej znalazł się "niezidentyfikowany obiekt".

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w nocy w polskiej przestrzeni powietrznej znalazł się "niezidentyfikowany obiekt", który "zanikł", a prawdopodobne miejsce jego upadku to teren niezabudowany w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że trwa wyjaśnianie, jaki rodzaj obiektu upadł w Polsce. Szef ukraińskiego MSZ twierdzi, że w naszą przestrzeń powietrzną wleciał rosyjski pocisk manewrujący Kh-101.

Komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura, ekspert portalu Defence24 ocenił na antenie TVN24, że "prawdopodobnie to była rosyjska rakieta manewrująca (...), która straciła kurs i po prostu przeleciała za naszą granicę i uderzyła w nasz teren".

Pytany, na jakiej podstawie stawia taką tezę, odpowiedział, że "po pierwsze dlatego, że drony ukraińskie nie latają w tym kierunku". Dodał, że "one latają bardziej na północny zachód". - Także tutaj jest małe prawdopodobieństwo, że to był dron ukraiński, który w jakimś momencie stracił na przykład system nawigacyjny - ocenił.

- Jeżeli chodzi o rakiety balistyczne i rakiety manewrujące - z rakietami balistycznymi jest problem, dlatego, że one lecą bardzo wysoko i one nie są długo śledzone przez systemy, które my mamy, systemy radiolokacyjne, bo dopiero wtedy, kiedy one schodzą niżej, my je obserwujemy - wyjaśnił Dura. - Tutaj był obiekt, który był obserwowany przez długi czas na pewnej wysokości, czyli musiała to być rakieta, która leciała - analizował.

- Mógł być to też dron, ale myślę, że siły powietrzne, które mają dosyć dobre radary, doskonale wiedzą, że dron leci z prędkością dwustu kilometrów na godzinę. Natomiast takie rakiety manewrujące lecą z prędkością około dziewięciuset kilometrów na godzinę, więc to prawdopodobnie była rakieta manewrująca, która w jakiś sposób straciła nawigację albo też została uszkodzona przez obronę przeciwlotniczą ukraińską, bo i jedna, i druga możliwość istnieje - mówił.

Szczątki niezidentyfikowanego obiektu
Szczątki niezidentyfikowanego obiektu
Źródło zdjęcia: TVN24

Ekspert o tym, co spadło w Tarnawie-Kolonii

Rzecznik lubelskiej straży pożarnej informował, że strażacy zabezpieczają krater o średnicy około 10 metrów. Dura mówił, że wydaje mu się, iż "wybuchła głowica". Dodał, że "w przypadku uderzenia drona, który jest bez głowicy, albo na przykład rakiety bez głowicy, takiego leja by nie było".

- Tutaj mamy do czynienia z pociskiem, który miał prawdopodobnie głowicę bojową, stąd też na zdjęciach, które pokazywaliście między innymi, nie było widać takich dużych szczątków rakiet, które by były w momencie, gdyby rzeczywiście nastąpiło uderzenie pocisku bez głowicy - podsumował.

Źródło: TVN24
Czytaj także: