"Tak naprawdę gimnazja poddały się same"

Polska

tvn24Co dalej z gimnazjami?

- Nie będzie kosztów infrastrukturalnych w związku z reformą edukacji - przekonywała minister edukacji Anna Zalewska podczas ogólnopolskiej inauguracji roku szkolnego, która odbyła się w Zespole Kształcenia i Wychowania w Rudnie (woj. pomorskie). Wskazała, że szkoły będą mieściły się w tych samych budynkach, co dotychczas.

Minister edukacji odniosła się do projektu wygaszania gimnazjów. - Rzeczywiście w ustroju szkolnym w propozycji pojawi się wygaszanie gimnazjum, bo takie jest oczekiwanie społeczne. Rodzicom zależy na 12 latach edukacji, a nie etapach edukacji - mówiła Zalewska.

- Szanując twórców tego systemu staram się być bardzo oszczędna w krytyce i w słowach. Tak naprawdę gimnazja poddały się same, bo większość gimnazjów to już zespoły szkół podstawowych i gimnazjalnych. Rodzice, organy prowadzące i niż demograficzne wymusiły takie, a nie inne działania - tzn. aby dzieci były razem ze sobą, aby przechodziły w takiej samej grupie, w tym samym gronie nauczycieli i dyrektora - tłumaczyła.

"Bardzo spokojne zmiany w edukacji"

Zaznaczyła, że wygaszanie gimnazjów ma przebiegać "bardzo ewolucyjnie i bardzo spokojnie". - W szkołach podstawowych nie zmieni się nic, nawet pieczątki - powiedziała. Wskazała, że z kolei w zespołach szkół zmieni się szyld. Pytana o koszty, jakie w związku z przygotowywaną reformą będą ponosić samorządy, zapewniła, że nie będzie kosztów infrastrukturalnych. Wskazała, że duża część gimnazjów była tworzona w budynkach, w których wcześniej mieściły się szkoły podstawowe. - Więc tam nawet nie będzie trzeba dostosowywać (budynku), ale oczywiście trzeba myśleć o co najmniej dwóch klasach dla małych dzieci i dwóch toaletach dla małych dzieci - powiedziała. Zapewniła jednocześnie, że środki na ten cel są zabezpieczone. - Koszty będziemy liczyć, infrastrukturalnych kosztów nie będzie. Wszystko zostanie w tych samych budynkach, to jest kwestia tylko i wyłącznie organizacji - powiedziała. Zapewniła, że dla większości gmin taka zmiana nie jest kłopotliwa.

"Rok wolontariatu"

Podczas uroczystości minister poinformowała, że rozpoczynający się rok szkolny będzie "Rokiem wolontariatu". Jak podała, każdy miesiąc będzie miał swoje hasło, np. wrzesień - sprzątanie świata. Zapowiedziała, że sama również weźmie udział w takiej akcji. Dodała, że tworzone będą rady wolontariatu. Od kilku lat MEN nadaje hasła kolejnym latom szkolnym, zwracając uwagę na kwestie, które w danym roku powinny być priorytetem. I tak np. rok szkolny 2015/2016 był "Rokiem otwartej szkoły", a 2014/2015 - "Rokiem szkoły zawodowców". - Ten rok szkolny będzie dla dzieci, dla nauczycieli, dobrym rokiem - zapewniła Zalewska. Wskazała m.in. że w tym roku nie będzie sporów o to, czy sześciolatki mają iść do szkoły, nie będzie testu po 6. klasie szkoły podstawowej, a maturzyści będą mieli prawo weryfikować wynik swojego egzaminu.

- Sześciolatek będzie objęty subwencją oświatową, jednocześnie zlikwidowaliśmy test po szóstej klasie, doprowadziliśmy do tego, że pojawi się arbitraż - maturzyści będą mogli się odwoływać od decyzji Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. Odpowiedzieliśmy na ośmioletnie apele samorządowców - uszczelniliśmy subwencję oświatową. Nie ma godzin karcianych, kuratorzy będą w pełni kontrolować, czy ktoś nie próbuje ustawy obejść - podkreślała Zalewska.

Zmiany w edukacji

Przypomniała też, że zmieniają się zasady zdrowego żywienia w szkołach, a uczniowie będą mogli kupić np. niskokaloryczne drożdżówki. Podczas swojego wystąpienia powiedziała, że nauczyciele będą mieli waloryzowane wynagrodzenia; zgodnie z projektem budżetu państwa na 2017 r. tzw. średnie wynagrodzenie nauczycieli wzrośnie o 1,3 proc. Podała, że wraz ze związkami zawodowymi będzie dążyć do podniesienia zarobków nauczycieli. Zapowiedziała, że w ciągu dwóch lat w każdej szkole będzie szerokopasmowy internet, a w ciągu trzech lat w każdej klasie - tablice interaktywne. Uczniom mają być też proponowane wycieczki historyczne i krajoznawcze.

Eksperci napiszą podstawę programową

Minister edukacji wyjaśniła także, że w pierwszej kolejności opracowane zostaną podstawy programowe i podręczniki dla czterech roczników: klas pierwszej, czwartej i siódmej szkoły podstawowej oraz klasy pierwszej szkoły branżowej. To od tych klas w roku szkolnym 2017/2018 rozpocznie się reformowanie polskiej szkoły. Szefowa resortu podała, że w połowie września powinni być przedstawieni autorzy z różnych środowisk, którzy będą pracować nad podstawami programowymi w zespołach 5-8 osobowych. - Do połowy września będziecie państwo widzieć, jak będzie wyglądała siatka godzin i wtedy też uspokoimy nauczycieli i pokażemy osoby, które pracują nad poszczególnymi podstawami programowymi - powiedziała. Zadeklarowała, że "wszystko będzie przejrzyste". Zapewniła, że "każdy fakt z historii, szczególnie Polski, z okresu II wojny światowej i komunizmu zostanie odnotowany". - Chyba nawet niezinterpretowany - bo faktów się nie interpretuje - dodała. - Jak państwo dobrze wiedzą, Jedwabne, pogrom kielecki to zdarzenia historyczne - w związku z tym w sposób oczywisty, kiedy mówimy o XX wieku (to znajdzie się w programie nauczania - red.) - mówiła. Zaznaczyła, że "rzadko kto mówi o XX wieku w szkole - chcemy to zmienić, szczególnie w szkole średniej, bo tam mają się uczniowie uczyć faktów, zdobywać wiedzę i umieć na temat dyskutować". Oceniła, że "doprowadziliśmy do dużego 'zinfantylnienia' edukacji, m.in. łącząc (przedmioty - red.) w najprzeróżniejsze bloki". Wyjaśniła, że w czwartej klasie szkoły podstawowej będzie propedeutyka przedmiotu, czyli, jak to określiła, "będziemy uczyć dzieci, jak się uczyć, żeby ograniczyć ich porażki".

Autor: kło/ja / Źródło: PAP, TVN24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24