Leszek Miller w sprawie zanieczyszczenia Odry: premier uznał, że tego nie da się ukryć

Autor:
tas
Źródło:
tvn24.pl
Premier zdymisjonował szefów Wód Polskich i GIOŚ. Miller: zdecydowanie za późno
Premier zdymisjonował szefów Wód Polskich i GIOŚ. Miller: zdecydowanie za późnoTVN24
wideo 2/35
TVN24Premier zdymisjonował szefów Wód Polskich i GIOŚ. Miller: reakcja zdecydowanie za późna

Premier Mateusz Morawiecki uznał, że tego nie da się ukryć, starym zwyczajem nie da się zbagatelizować - powiedział w programie "Tak Jest" były szef polskiego rządu Leszek Miller, odnosząc się do decyzji o dymisji szefa Wód Polskich Przemysława Dacy i głównego inspektora ochrony środowiska Michała Mistrzaka.

Zdaniem Leszka Millera decyzja w sprawie dymisji została podjęta "zdecydowanie za późno". - Stało się tak pod naciskiem opinii publicznej, przerażonych mieszkańców dorzecza Odry, a także reakcji władz niemieckich, które były jednoznaczne - powiedział Leszek Miller. - Premier (Mateusz Morawiecki) uznał, że tego nie da się ukryć - dodał gość programu "Tak jest".

Miller: próbowano sprawę bagatelizować

- Jeszcze dzisiaj próbowano całą tę sprawę bagatelizować i udawać, że się nic nie stało - stwierdził Leszek Miller. - Jest to stary sposób, który stosuje PiS. Cała ta krzątanina, gmatwanina jest próbą zduszenia tej afery, a właściwie tej tragedii. Jest wynikiem tego, że rządzą polityczne łotry w naszym kraju, które najpierw zatruły społeczeństwo, a teraz trują rzeki - dodał były premier.

Prowadzący program "Tak jest" zapytał byłego premiera, "czy rozumie brak przestrzegania procedur i tego chaosu informacyjnego, kiedy już zdymisjonowany Przemysław Daca jeszcze w środę mówił, że z rzeki wyłowiono parę sztuk ryb i że nie ma żadnej katastrofy, by dzień później stwierdzić, że z rzeki zostało wyłowionych tony ryb i że mamy do czynienia z potężną katastrofą".

Kwestia procedur - jak stwierdził prowadzący "Tak jest" - dotyczy współpracy z zachodnim sąsiadem, czyli w tym przypadku braku informacji za sprawą międzynarodowego planu ostrzegawczo-alarmowego, który "jesteśmy zobowiązani wypełniać i informować stronę niemiecką także o takim zagrożeniu".  

Miller, odnosząc się do tej kwestii, odpowiedział, że także Komisja Europejska nie została o tym poinformowana.

Miller: już 26 lipca były pierwsze sygnały, że dzieje się coś niedobrego
Miller: już 26 lipca były pierwsze sygnały, że dzieje się coś niedobregoTVN24

Miller: władza próbowała wszystko ukryć

- Do ostatniej chwili ta władza, która doprowadziła do tego, że w ubiegłym roku zmarło najwięcej Polaków od czasów drugiej wojny światowej - a teraz dopuszczono do katastrofy ekologicznej największej chyba od 1945 roku - ta władza próbowała to wszystko ukryć i zapudrować - powiedział były szef polskiego rządu. Zdaniem Millera tego nie da się ukryć. Jak stwierdził rozmówca TVN24, "to jest dopiero początek: przecież władze niemieckie na pewno wystąpią o jakieś potężne odszkodowanie, jak również obywatele, którzy doznają uszczerbku, będą skarżyć polski rząd za bezczynność".

Miller przypomniał, że już 26 lipca były pierwsze sygnały, że dzieje się coś niedobrego. - Jest bardzo kompetentne oświadczenie Polskiego Związku Wędkarskiego, gdzie wszystko jest dokładnie opisane: bito na alarm, bito w wielki dzwon, nikt nie reagował. Premier dzisiaj pewnie sądzi, że jak zdymisjonuje kilku urzędników, to nikt go nie będzie pytał o jego odpowiedzialność, ale mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie - stwierdził gość programu "Tak jest".

Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:tas

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości