Urszula Brzezińska-Hołownia była pilotką myśliwca MiG-29 i oficerem Sił Powietrznych RP. O tym, że odchodzi ona z Wojska Polskiego, dowiedział się reporter TVN24 Artur Molęda. Jak nieoficjalnie usłyszał dziennikarz, powodem są względy rodzinne.
W czwartek w rozmowie z dziennikarzami wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia potwierdził te doniesienia. Mówił, że zdecydowały o tym względy "ściśle rodzinne". - Musicie państwo zdawać sobie sprawę, że żołnierz - jeszcze tak jak moja żona służący w Siłach Powietrznych w parze dyżurnej - mający dyżury co chwila, wyjeżdżający na kilka dni, a to do Malborka, a to w inne miejsca (...) to jest bardzo obciążające - podkreślał.
Mówił też, że nie jest "rzecznikiem" swojej żony i ona "sama się będzie wypowiadać".
- W naszym życiu rodzinnym przyszedł taki czas, kiedy uświadomiliśmy sobie, że więcej czasu z naszymi dziećmi, to jest to, czego dzisiaj trzeba. Bo one za chwilę nas już nie będą tak potrzebować. I jak to mówi słuszne powiedzenie, za 20 lat jedynymi, którzy będą pamiętać, że zostawałeś dłużej w pracy, będą twoje dzieci - powiedział Hołownia. - Nasze dzieci są w takim wieku, w którym chcielibyśmy im dać z siebie wszystko, co tylko możemy - podkreślił.
Hołownia: mam nadzieję, że kompetencje mojej żony będą jeszcze wykorzystane
Hołownia wyraził też nadzieję, że "kompetencje jego żony będą jeszcze wykorzystane". - W tej chwili dzięki bardzo mądrym regulacjom istnieje coś takiego, jak aktywna rezerwa. Po pewnym czasie można wrócić, jeżeli człowiek czuje, że ma siły, że chce - wskazywał.
Przyznał, że "to było 18 lat bardzo takiej ciężkiej służby, zupełnie wyjątkowej", a w tym czasie urodziło się im dwoje dzieci. - Moja żona jest dla mnie absolutnie bohaterką. Przełamała wszystkie szklane sufity, byłem z nią przecież od podporucznika. Wiem, ile walki musiała stoczyć - mówił.
Autorka/Autor: mgk/akr
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Wojciech Olkusnik/East News