Szef ośrodka w Gostyninie: Trzy razy występowałem o zwolnienie pacjenta. Zawsze odmawiano

Szpital czy więzienie?
Szpital czy więzienie?
TVN 24
TVN 24W ośrodku przebywa obecnie 38 osób (Materiał programu "Czarno na białym", 05.12.16)

Ośrodek jest przygotowany na leczenie zaburzeń osobowości. Możemy też pomagać osobom z upośledzeniem umysłowym. W ciągu trzech lat funkcjonowania tego ośrodka trzy razy występowałem do sądów z wnioskiem o zwolnienie pacjenta, zawsze odmawiano - mówi Ryszard Wardeński, dyrektor placówki w Gostyninie. Przebywa tu 38 osób. Większość nie chce korzystać z terapii.

Krajowy Ośrodek Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie działa od 2014 roku. Trafiają tu sprawcy najpoważniejszych przestępstw, którzy odbyli karę więzienia, ale w opinii dyrektorów zakładów karnych, powinni być dalej izolowani, bo z powodu preferencji seksualnych lub zaburzeń osobowości mogą popełniać kolejne przestępstwa.

O umieszczeniu w Gostyninie decyduje sąd na podstawie opinii biegłych. Jako pierwszy trafił tu Mariusz T., pedofil skazany w 1989 r. na karę śmierci za zabójstwo czterech chłopców, zamienioną potem na mocy amnestii na 25 lat więzienia. W ośrodku przebywa też jedna kobieta.

"Miejsce dla szczególnych przypadków"

38 pacjentów to prawie czterokrotnie więcej niż zakładano na początku. Miało tu przebywać 10 osób. Jak mówił, Ryszard Wardeński, dyrektor placówki w Gostyninie "miało to być miejsce dla szczególnych przypadków".

- Jeśli jednak jest taka możliwość, dyrektorzy zakładów karnych chętnie z niej korzystają i występują do sądów o umieszczenie u nas osób, które ich zdaniem są bardzo niebezpieczne. Z kolei sądy – to moje odczucie – mogą mieć obawy, jeśli chodzi o ich zwalnianie, wolą izolować. A jeśli sąd skieruje taką osobę do mnie, muszę ją przyjąć - powiedział.

Problemem w ośrodku jest też to - podkreślał dyrektor - że próbuje się do niego kierować osoby z chorobami psychicznymi, na przykład ze schizofrenią czy psychozą maniakalno-depresyjną. - A te osoby wymagają leczenia psychiatrycznego, leków. Powinny znaleźć się na oddziale psychiatrycznym. Nasz ośrodek jest przygotowany na leczenie zaburzeń osobowości, a najbardziej typowym tego przykładem jest osobowość dyssocjalną, kiedyś zwana psychopatią. Możemy też pomagać osobom z upośledzeniem umysłowym, bo w tych przypadkach też może dochodzić zachowań stwarzających problemy społeczne - wyjaśniał.

Nie chcą korzystać z terapii

Wardeński zaznaczył, że osobowość dyssocjalną można zmienić, ale to wymaga długotrwałej psychoterapii. - Nasi podopieczni mają szansę, żeby pracować nad sobą poprzez indywidualne rozmowy z psychologami, seksuologami, terapeutami zajmującymi się uzależnieniami - mówił.

Jednak - jak dodał - średnio trzech na czterech spośród nich nie jest zainteresowanych terapią.

- Są przekonani, że trafili do więzienia przez pomyłkę sądu. Nie przyznają się, że popełnili przestępstwo, nie akceptują tej sytuacji ani tego, że znaleźli się tutaj - tłumaczył.

Dyrektor placówki powiedział, że ciągu tych trzech lat istnienia ośrodka występował trzy razy do sądu z wnioskiem o zwolnienie.

- W każdym z tych przypadków uznaliśmy, że nie stwarza już bardzo wysokiego zagrożenia dla życia i wolności. Dlatego może kontynuować leczenie w ramach nadzoru prewencyjnego, poza ośrodkiem. Ale sąd powiedział: nie. Jedna z tych osób, to 72-letni pacjent. Nie widzi na jedno oko, jest spokojny, funkcjonuje społecznie poprawnie, nie jest konfliktowy, nie przejawia agresji, żadnych zachowań seksualnych i też nie było zgody.

Pytany, z czego to wynika, odparł, że jeśli taka osoba po wyjściu na wolność znowu popełni przestępstwo, "społeczna odpowiedzialność spada na tych, którzy zdecydowali się ją wypuścić".

- Z drugiej strony poza naszą, opinie w tych sprawach wydawali biegli, którzy nie mają na co dzień do czynienia z psychopatami. Są psychiatrami, zajmują się schizofrenikami, osobami cierpiącymi na depresję. Ich opinia była rozpatrywana na równi z tą przygotowywaną przez osoby, które z tymi pacjentami miały ciągłą styczność i były w stanie ocenić zmianę - argumentował.

Czas pobytu w ośrodku

Czas pobytu w ośrodku nie jest określony. - Uważam, że dla pacjentów pobyt tutaj jest szansą daną przez społeczeństwo. Co pół roku zasadność ich przebywania w ośrodku kontroluje sąd. Jeśli pracują, poddają się psychoterapii, uda się zmodyfikować ich funkcjonowanie społeczne i złagodzić cechy osobowości, to ten "koniec pobytu" powinien kiedyś nastąpić - tłumaczył dyrektor placówki w Gostyninie.

Ośrodek funkcjonuje jak szpital - podkreślał Wardeński. Można odwiedzać pacjentów codziennie. - Jedynym ograniczeniem jest ochrona, która takie spotkania nadzoruje. Sprawdza, czy nie są dostarczane narkotyki, alkohol - mówił.

Autor: kb//plw / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości