Szef MON: prowokacje ze strony Rosji są bardzo realne
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz został zapytany w środę w "Jeden na jeden" w TVN24, na ile realne jest, że w najbliższych dniach lub tygodniach w polską przestrzeń powietrzną wlecą drony przejęte przez Rosję pod fałszywą ukraińską flagą.
- Prowokacje ze strony Rosji są bardzo realne - odpowiedział. Dodał, że "na pewno mogą się zdarzyć".
Zauważył, że "tysiące dronów trafiły do Federacji Rosyjskiej z Ukrainy". - Część tych dronów po prostu nie dociera do celu. Zawiśnie na drzewie, zostanie uszkodzonych. W łatwy sposób Rosjanie mogą je zebrać, naprawić, nawet korzystając z części z państw trzecich, i użyć do prowokacji. Powiedzą: "To nie my, to Ukraina wam wystrzeliła te drony" - mówił Kosiniak-Kamysz.
Zwrócił uwagę, że gdy rok temu polską przestrzeń powietrzną przekroczyło ponad 20 rosyjskich dronów "też mówiono, że to z terytorium Ukrainy te drony zostały wystrzelone, czyli że Ukraina w kierunku nas wystrzeliła te drony". - I to czasem padało nawet na podatny grunt. Po to było to wszystko robione, żeby zaraz uruchomić internet - powiedział, nawiązując do profili forsujących wtedy rosyjską narrację.
Kosiniak-Kamysz o strategii Rosji
Dodał, że w internecie "od kilkunastu dni obserwujemy uruchomienie kont, które były przez kilka miesięcy uśpione".
Podkreślił, że "bardzo mocno podkręcają konflikt polsko-ukraiński". - To jest strategia Federacji Rosyjskiej. Skłócić nas ze sobą w Polsce, skłócić nas z Zachodem, rozbić wspólnotę Unii, rozbić wspólnotę NATO - stwierdził.
Został zapytany, jak jesteśmy przygotowani na przejęcia dronów, jeśli wleciałyby w polską przestrzeń powietrzną, oraz na to, by odkłamywać dezinformację.
- Dlatego informujemy o tym każdego dnia. To nie jest po to, żeby kogokolwiek przestraszyć, tylko żeby odstraszyć potencjalnego agresora i budować odporność społeczną - powiedział szef MON.
Jak przekonywał, "z propagandą rosyjską sobie poradzimy i radzimy dzisiaj". - Nie poradzimy sobie, jak Polacy będą powielać rosyjską propagandę, jak my sami będziemy ją powielać - zaznaczył.
Kosiniak-Kamysz zauważył, że w ubiegłym tygodniu Rosja zainicjowała 904 ataki na Ukrainę na linii frontu, ale zmian terytorialnych w zasadniczy sposób nie dokonała. - Czyli tam jest taki moment, w którym ataków nie brakuje, ale zmian terytorialnych już nie ma (…). To powoduje, że widząc, że czwarty rok trwa wojna na Ukrainie, Putin będzie szukał miejsc zapalnych, żeby pokazać wewnętrznie: patrzcie, to nie jest tylko Ukraina, ale my walczymy z całym NATO, które wspiera Ukrainę - ocenił.
Jak mówił, "to jest dla nas poważne zagrożenie". - On oczywiście nie będzie wywoływał takiej pełnoskalowej agresji, ale będzie w tej wojnie tak zwanej hybrydowej - zaznaczył szef MON. Oznacza to, wyjaśnił, "akcje o charakterze prowokacji, dywersji, albo na terytorium, albo przy użyciu statków powietrznych, bezzałogowych, albo w przestrzeni cyfrowej, albo przecinając kable na dnie Bałtyku".
Szef MON wyjaśnił, jaka jest strategia Rosji. - Będziemy to eskalować, będziemy siać zagrożenie po to, żeby zniechęcać Polskę, inne państwa do udzielania pomocy Ukrainie. Będziemy chcieli wmówić, to jest ich strategia, że wszystko to się dzieje dlatego, że pomagacie Ukrainie. Gdy nie będziecie pomagać Ukrainie, to będziecie mieć spokój - mówił. Jak podkreślił, "nie jest to oczywiście prawdą, bo to będzie dla Putina tylko zwycięstwo w pewnym etapie". - I wtedy powie, na przykład, musimy chronić swoich obywateli na Łotwie - wskazał. Przypomniał, że rosyjski przywódca zmienił prawo, które daje mu możliwość interwencji w ochronie praw obywateli mieszkających poza granicami Rosji.