Szef BBN: Diametralnie się różnimy. Chcemy dowództwa połączonego, MON nie chce

TVN24

Politycy i komentatorzy pytają, czy nasila się konflikt na linii Andrzej Duda-Antoni MacierewiczRadio Zet
wideo 2/3

Różnica między Biurem Bezpieczeństwa Narodowego a Ministerstwem Obrony Narodowej w kwestii systemu dowodzenia siłami zbrojnymi, dotyczy organizacji armii, a konkretnie instytucji połączonego dowództwa – powiedział szef BBN Paweł Soloch. Dodał, że w pewnych kwestiach, oba ośrodki mają zbieżne poglądy.

- Jeśli chodzi o dyskusję nad systemem kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi, w pewnych elementach koncepcje Biura Bezpieczeństwa Narodowego i Ministerstwa Obrony Narodowej są zbieżne. Natomiast diametralnie różnimy się w zasadniczym elemencie dotyczącym organizacji dowództwa, odpowiedzialnego za prowadzenie operacji połączonych – przyznał Paweł Soloch.

System dowodzenia wymaga zmian

- W trakcie spotkań, które odbyliśmy z zespołem opracowującym Strategiczny Przegląd Obronny (SPO), w wielu wymiarach nasze opinie były podobne. Jest zgoda, co do tego, że obecny system dowodzenia jest nieefektywny i wymaga zmian, że powinno być jasno wskazane, kto jest pierwszym żołnierzem i naczelnym dowódcą na czas wojny. Jest zgoda co do tego, że powinien to być szef Sztabu Generalnego. Zgadzamy się także, co do tego, by przywrócić dowództwa rodzajów sił zbrojnych – wyliczał szef BBN.

Dodał, że BBN opowiada się przy tym za modelem, w którym działa dowództwo połączone, wskazując, że współczesne operacje mają charakter połączony - dotyczy to zarówno zaangażowania różnych rodzajów sił zbrojnych, jak i współdziałania wojsk z różnych państw.

W modelu BBN naczelny dowódca – wyjaśnił Soloch - "odpowiada za poziom strategiczny, obejmujący całe terytorium państwa oraz całość sił zbrojnych, współdziała z władzami cywilnymi oraz sojusznikami". - Jest swoistym łącznikiem, przekładającym język polityki i decyzje polityczne na język militarny, porusza się na styku: centrum polityczne - siły zbrojne - dodał szef BBN.

- Natomiast dowódca sił połączonych odpowiada za poziom operacyjny, czyli planuje i dowodzi konkretnymi operacjami militarnymi. Bez niego osiągnięcie celów strategicznych byłoby niemożliwe – argumentował Soloch.

Kwestia dowództwa połączonego

Według szefa BBN, "nie jest możliwie, aby naczelny dowódca mógł skutecznie realizować zarówno zadania szczebla strategicznego, związane ze współdziałaniem z władzami państwa, jak i szczebla operacyjnego - związane z dowodzeniem konkretną operacją".

- MON nie przewiduje dowództwa połączonego, mówi o inspektoracie szkolenia i dowodzenia. Uważamy, że dowództwo połączone jest rozwiązaniem zdecydowanie lepszym i kompatybilnym ze strukturami sojuszniczymi. Dowództwa połączone występują dziś w zdecydowanej większości, jeżeli nie we wszystkich, armiach NATO – zaznaczył Soloch.

Jak dodał, zgodnie z propozycją MON, inspektor szkolenia – nietożsamy z dowódcą sił połączonych, miałby inne funkcje. Byłby też mianowany przez ministra obrony i pełnił nadrzędną rolę w stosunku do dowódców rodzajów sił zbrojnych (ich stanowiska mają być przywrócone), których z kolei mianowałby prezydent.

- Drugi aspekt, to ten, kto kogo mianuje – kogo wskazuje prezydent a kogo minister. Uważamy, że ta dyskusja jest bardzo istotna, ale wpierw powinniśmy się skupić na kwestiach organizacji Sił Zbrojnych – podkreślił szef BBN. - Nie jest tak, że gdyby inspektora mianował prezydent, to byłoby to sprzeczne z konstytucją – dodał, przypominając, że za prezydentury Lecha Kaczyńskiego, to właśnie prezydent mianował szefa Inspektoratu Wsparcia.

Analiza raportu SPO

Soloch powiedział też, że BBN przygotowuje analizę raportu SPO na życzenie prezydenta. - Dostaliśmy jego nową wersję - ona nie jest radykalnie różna, ale wprowadza pewne zmiany w stosunku do pierwszej wersji. Przekażemy uwagi prezydentowi, on podejmie decyzje, co do ewentualnych dalszych działań – zapowiedział.

- Przypominam, że chociaż SPO jest wartościową inicjatywą, to jest przedsięwzięciem analitycznym, przygotowanym na podstawie decyzji ministra obrony narodowej i wiążącym jedynie wewnątrz resortu. Nie ma znaczenia formalnego, tak jak podpisywane przez prezydenta główne kierunki rozwoju sił zbrojnych, czy polityczno-strategiczna dyrektywa obronna. Nie ma podstaw prawnych, by uznać SPO za dokument mogący wyznaczać kierunki rozwoju systemu obronnego – dodał szef BBN.

Zaznaczył, że "co do zasady, prezydent nie musi zajmować stanowiska wobec SPO". - Z punktu widzenia prezydenta, kluczowe są kwestie propozycji legislacyjnych, np. związanych z reformą systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi. One się pojawiły w rekomendacjach zawartych w raporcie SPO i do nich się odnosimy - powiedział Soloch. - Zgłaszaliśmy nasze uwagi w trakcie prac nad SPO, ale nie uczestniczyliśmy w opracowaniu raportu końcowego. Nie braliśmy też udziału w wypracowywaniu scenariuszy, czy formułowaniu wniosków po grach wojennych, które miały weryfikować propozycje zmian przedstawione przez MON – dodał szef BBN.

Przesłany raport

Raport ze Strategicznego Przeglądu Obronnego MON przesłało BBN po zakończeniu SPO w maju. Już po opracowaniu raportu ministerstwo finansów wydało nową prognozę wzrostu PKB, a rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o modernizacji oraz finansowaniu sił zbrojnych stopniowo zwiększający nakłady na obronność. Sejm uchwalił ustawę w piątek 15 września.

Pod koniec sierpnia MON przekazało ośrodkowi prezydenckiemu nowy raport. Jak zapewnił resort obrony, zmiana założeń finansowych ma charakter marginalny i nie wpływa na zasadnicze kierunki i rekomendacje raportu. BBN informowało, że potrzebuje na analizę dokumentu kilku tygodni. Na początku września Soloch powiedział, że prezydent na razie nie widzi potrzeby, by osobiście konsultować ten dokument z ministrem obrony.

Soloch przyznał także, że na merytoryczną współpracę między BBN i MON wpływa zawieszenie przez SKW dostępu do informacji niejawnych szefowi departamentu zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi w BBN gen. bryg. Jarosławowi Kraszewskiemu.

Po analizie pierwszego raportu z SPO Biuro Bezpieczeństwa Narodowego zwracało uwagę na kwestię realności zawartych w nim planów finansowania rozwoju sił zbrojnych. Jak informowało BBN, prezydent poprosił o pogłębioną analizę modelu sił zbrojnych, ich finansowania, koncepcji kierowania obroną państwa oraz zmian w systemie kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi. Opinia przygotowywana przez BBN odnosiła się do prerogatyw prezydenta, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych a także do planów przywrócenia stanowisk dowódców rodzajów sił zbrojnych i roli szefa Sztabu Generalnego WP.

Jednym z zagadnień, których dotyczył SPO, była zapowiedziana przez obecne kierownictwo MON zmiana systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi z dwoma głównymi dowództwami - generalnym i operacyjnym - oraz Sztabem Generalnym w roli naczelnego organu planowania, a nie dowodzenia.

Autor: tas/adso / Źródło: PAP