Polska

W piątek informacja szefa MSWiA na temat sytuacji w policji

Polska

[object Object]
Szef MSWiA apeluje do policjantów o odpowiedzialność (Materiał "Faktów" TVN, 06.11.18)Fakty TVN
wideo 2/7

Prezydium Sejmu zdecydowało, że w piątek posłowie wysłuchają informacji szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego na temat skali protestu policjantów oraz działań, jakie zamierza w tej sprawie podjąć - poinformował w środę wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka z Kukiz'15.

O informację bieżącą szefa MSWiA wnioskowała w środę PO. Zdaniem polityków Platformy, obecna sytuacja w policji zagraża bezpieczeństwu Polski i obywateli.

"Żądamy natychmiastowych działań"

Poseł PO Marek Wójcik ocenił w środę na konferencji prasowej w Sejmie, że sytuacja w policji jest "dramatyczna". - Z szacunkowych danych wynika, że nawet 30 tysięcy funkcjonariuszy przebywa obecnie na zwolnieniach lekarskich. To jest jedna trzecia stanu etatowego polskiej policji - mówił. Jego zdaniem, sytuacja ta "z całą pewnością zagraża bezpieczeństwu państwa i obywateli".

- Żądamy natychmiastowych działań, ale również natychmiastowej informacji szefa MSWiA na temat skali protestu i środków, które zamierza podjąć - oświadczył polityk PO.

Jak podkreślił, jego ugrupowanie chce debaty o sytuacji w policji, w szczególności w kontekście zabezpieczenia Święta Niepodległości. - Wszystko wskazuje na to, że to zabezpieczenie będzie wyjątkowo trudne z powodu liczby funkcjonariuszy, którzy są na zwolnieniach - stwierdził Wójcik.

Zapytany, jakie jego zdaniem działania powinien podjąć Brudziński, Wójcik wskazał m.in. na konieczność rozpoczęcia dialogu ze stroną związkową, bo - jak ocenił - "dziś go nie ma".

"Sytuacja w pewnym momencie może się wymknąć spod kontroli"

Posłanka PO Anna Nemś zwróciła uwagę, że protest trwa od lipca. - Minister Brudziński wiedział, że jesień będzie wyjątkowym okresem, ponieważ mamy obchody niepodległości, także szczyt klimatyczny w Katowicach. Nie podjęto odpowiednich działań - zaznaczyła.

Według niej, nie widać "wygaszania" konfliktu z policją. - Minister i komendant piszą listy, twittują. To nie jest odpowiednia droga, trzeba usiąść do rozmów, trzeba rozwiązać problem - mówiła Nemś.

Jak podkreśliła, "sytuacja w pewnym momencie może się wymknąć spod kontroli".

Policjanci masowo poszli na L4

Protest policjantów, do których dołączyli funkcjonariusze Straży Granicznej, Służby Więziennej, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Celno-Skarbowej, trwa od lipca. Początkowo związkowcy domagali się podwyżek o 650 zł, powrotu do poprzedniego systemu emerytalnego i odmrożenia waloryzacji pensji. Później NSZZ Policjantów informował o gotowości do ustępstw, m.in. w sprawie powrotu do poprzedniego systemu emerytalnego.

Rzecznik KGP inspektor Mariusz Ciarka poinformował, że w całym kraju na zwolnieniach lekarskich może przebywać nawet kilkanaście procent funkcjonariuszy.

W poniedziałek na zwolnieniach lekarskich było już przynajmniej 14 tysięcy policjantów - nieoficjalnie dowiedział się portal tvn24.pl. Na przykład w województwie śląskim we wtorek do pracy nie stawiło się niemal 40 procent funkcjonariuszy. A szczyt protestu mundurowych ma dopiero nastąpić - w trakcie obchodów święta niepodległości.

Oficjalnie centrala policji twierdzi, że nie dysponuje danymi dotyczącymi liczby chorych funkcjonariuszy. Potwierdza jednak, że protest ma już zasięg ogólnokrajowy, a "sytuacja jest dynamiczna".

Ze stanowiska przekazanego w niedzielę przez przewodniczącego zarządu głównego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów Rafała Jankowskiego wynika, że przebywanie funkcjonariuszy na zwolnieniach nie jest elementem ogólnej akcji protestacyjnej i związek nie wzywał do takiej formy protestu.

Jak podał we wtorek w Łodzi Ciarka, Komendant Główny Policji zadecydował, że funkcjonariusze, którzy będą pełnili służbę 11 listopada w Warszawie, powinni być za to docenieni i dostaną nagrody po tysiąc złotych.

Autor: KB/adso / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości