Polska

Strajkujący górnicy zjechali ratować kombajn

Polska

Aktualizacja:
PAP/Andrzej GrygielStrajkujący górnicy zjechali ratować kombajn

12 górników ze strajkującej kopalni "Budryk" w Ornontowicach zjechało w środę rano na dół, by nie dopuścić do zniszczenia kombajnu górniczego. Maszyna była zagrożona przez długi przestój na ścianie wydobywczej. - Sytuacja jest już opanowana - zapewnił Grzegorz Bednarski ze związku zawodowego "Kadra".

Kilkunastoosobowa grupa górników zjechała na poziom 900 metrów ratować kombajn warty kilka milionów złotych. Interwencja była konieczna, ponieważ trwający od 10 dni przestój spowodował zwężenie przekroju wyrobiska. Groziło to zakleszczeniem kombajnu w ścianie i jego uszkodzeniem. Wówczas kopalnia poniosłaby dodatkowe straty, do czego komitet strajkowy nie chciał dopuścić.

- Po wykonanych pracach sytuacja jest w pełni opanowana, a ściana gotowa do wznowienia wydobycia. Włączone zostały pompy hydrauliczne, a sekcje obudowy w tym rejonie podniesione do stanu, zapewniającego optymalną podporność. Zagrożony kombajn został przesunięty o kilkanaście metrów, w miejsce, gdzie nie grozi mu zakleszczenie - powiedział Bednarski. Dodał, że przedstawiciele komitetu protestacyjnego skontrolowali również pozostałe ściany wydobywcze, potwierdzając, że wszystkie parametry techniczne są tam zachowane, a wznowienie wydobycia węgla możliwe w każdej chwili.

"Wznowimy pracę jak spełnicie nasze postulaty" - Wszystkie straty spowodowane strajkiem jesteśmy w stanie nadrobić, np. pracując w dni wolne od pracy. Załoga deklaruje, że wszystko będzie nadrobione i kopalnia nie poniesie żadnego ubytku w wydobyciu. Ale warunkiem wznowienia pracy jest spełnienie naszych postulatów - zadeklarował Grzegorz Bednarski ze związku "Kadra"

W zakładzie stale przebywa ponad 300 protestujących, którzy spędzają w kopalni święta. Głównym postulatem jest wyrównanie płac w "Budryku" do średniej w kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), której częścią stanie się wkrótce "po zarejestrowaniu tej zmiany w sądzie", samodzielny dotąd "Budryk".

Rozmowy w czwartek Rozmowy komitetu strajkowego z zarządami "Budryka" i JSW mają rozpocząć się w czwartek przed południem na neutralnym gruncie, w Urzędzie Gminy w Ornontowicach. Mediatorem będzie budowniczy i pierwszy dyrektor "Budryka", b. wiceminister gospodarki i b. senator Jerzy Markowski.

Górnicy żądają wyrównania płac w "Budryku" do średniej w JSW. Oznaczałoby to średnio ok. 700 zł podwyżki, zróżnicowanej w zależności od stanowisk pracy i grup zawodowych. Inne postulaty wiążą się z możliwą prywatyzacją JSW przez giełdę. Górnicy chcą zapewniania, że staż ich pracy w "Budryku" będzie wliczony do stażu pracy w JSW (to ważne przy naliczaniu ew. bonusu prywatyzacyjnego).

W strajku i okupacji zakładu biorą udział związki "Kadra", "Sierpień'80" i "Jedność Pracowników Budryka". Zarząd kopalni dotąd uważał strajk za nielegalny i dopuszczał rozmowy z pracownikami pod warunkiem zakończenia okupacji. Jednak według zapewnień przedstawicieli JSW, w czwartkowych rozmowach weźmie udział także zarząd "Budryka".

Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: PAP/Andrzej Grygiel