TVN24 | Polska

Cimoszewicz z granicy stanu wyjątkowego: ludzie opowiadają mi o cudzoziemcach

TVN24 | Polska

Autor:
ft//now
Źródło:
TVN24
Cimoszewicz o odnalezieni zwłok trzech osób w pasie przygranicznym z Białorusią
TVN24Cimoszewicz o odnalezieni zwłok trzech osób w pasie przygranicznym z Białorusią

Od 2 września na w rejonach graniczących z Białorusią obowiązuje stan wyjątkowy. Jego wprowadzenie wyklucza pracę mediów na tym obszarze. Były premier, a obecnie eurodeputowany Włodzimierz Cimoszewicz, który mieszka w Białowieży, mówił w "Faktach po Faktach" o sytuacji na terenie objęty stanem wyjątkowym. - Granica tej strefy przebiega kilkadziesiąt metrów od mojego domu. Ludzie opowiadają mi o cudzoziemcach - powiedział. 

Od 2 września w przygranicznym pasie z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego, obowiązuje stan wyjątkowy. Obejmuje 183 miejscowości. Został wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Przedstawiciele rządu uzasadniają konieczność wprowadzania stanu wyjątkowego sytuacją na granicy z Białorusią, gdzie reżim Alaksandra Łukaszenki prowadzi "wojnę hybrydową" oraz rosyjskimi ćwiczeniami wojskowymi Zapad. Na terytorium objętym stanem wyjątkowym nie mogą pracować media.

Na obszarze objętym stanem wyjątkowym nie mogą między innymi pracować media. Wszystkie informacje pochodzące z tego rejonu są przekazywane opinii publicznej przez czynniki oficjalne.

OGLĄDAJ W INTERNECIE W TVN24 GO

W niedzielę Straż Graniczna poinformowała, że w rejonie przygranicznym z Białorusią znaleziono zwłoki trzech osób. Wiadomość potwierdziła rzeczniczka Straży Granicznej ppor. Anna Michalska. - W niedzielę w trzech różnych miejscach przygranicznych z Białorusią znaleziono zwłoki trzech osób. Wszystko wskazuje na to, że są to najprawdopodobniej nielegalni imigranci, jednak na tym etapie nie będziemy udzielać jakichkolwiek informacji. Czynności w tej sprawie prowadzi prokuratura - powiedziała.

Straż Graniczna odnalazła zwłoki w rejonie przygranicznym. Cimoszewicz komentuje

O tę kwestię pytany był w niedzielnych "Faktach po Faktach" Włodzimierz Cimoszewicz, były premier oraz były minister spraw zagranicznych, a obecnie deputowany do Parlamentu Europejskiego. - Trzeba powiedzieć, że to są tragiczne doniesienia. To okropne, że na naszej ziemi umierają ludzie, którzy chcieliby bezpieczniej żyć. Niestety, spotyka ich los fatalny - mówił, odnosząc się do informacji o trzech zmarłych osobach.

Jak powiedział były premier, z ocenami szczegółowymi tego co stało się na pasie przygranicznym, "trzeba poczekać na ustalenia dotyczące okoliczności". - Jeżeli to są osoby, które przedostały się na polskie terytorium mimo stanu wyjątkowego i zmarły z na przykład z wychłodzenia, to odpowiedzialność ogólna obciąża władze białoruskie, Łukaszenkę, który stoi za tą zwiększoną falą migracji - powiedział.

Dodał, że "gdyby jednak okazało się, że jest wśród tych osób ktoś, kto był przetrzymywany w strefie granicznej, wtedy odpowiedzialność spadałaby na obydwa państwa".

Cimoszewicz z granicy stanu wyjątkowego

- Ta sytuacja pokazuje, że stan wyjątkowy nie ma większego znaczenia, gdy chodzi o to, co się dzieje na granicy. Straż Graniczna, niezależnie od stanu wyjątkowego, wychwytuje ogromną większość tych, który próbują przekroczyć nielegalnie granice - mówił Cimoszewicz. Jego zdaniem "nie ma żadnych sensowych uzasadnień do tego, żeby media nie były tutaj dopuszczane".

Gość TVN24 zaznaczył, że obecnie znajduje się w Białowieży. - Granica tej strefy objętej stanem wyjątkowym przebiega kilkadziesiąt metrów od mojego domu. Widzę, jak to funkcjonuje. Wszyscy, niemal pod moją bramą na podwórko są kontrolowani. Nie bardzo rozumiem, po co są kontrolowane wszystkie samochody wjeżdżające do tej strefy, ale tak się tutaj dzieje. Cała masa funkcjonariuszy jest zajęta czynnościami, które nie mają większego znaczenia, a jednocześnie nie możecie tu państwo być, porozmawiać z mieszkańcami - tłumaczył.

- Mogę potwierdzić, że prób przejścia na nasze terytorium jest sporo. Ludzie opowiadają o oczywistych cudzoziemcach, którzy czekają na przystanku autobusowym, czy idą do sklepu - mówił. Jak dodał, tymi cudzoziemcami "się trzeba zająć tak, jak wskazuje prawo i zwykłe ludzkie zasady". - Trzeba ich skierować do ośrodków dla cudzoziemców, tam wyjaśnić ich sytuację status i podejmować decyzję - dodał gość "Faktów po Faktach".

Autor:ft//now

Źródło: TVN24

Pozostałe wiadomości