W piątek gościem "Jeden na jeden" w TVN24 był prezes Naczelnej Rady Adwokackiej i sędzia Trybunału Stanu Przemysław Rosati. Komentował on między innymi sprawę byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który według prokuratury miał popełnić 26 przestępstw. W czwartek sąd zdecydował o tymczasowym areszcie na okres trzech miesięcy dla polityka. Przebywa on jednak na Węgrzech, gdzie uzyskał azyl polityczny.
Rosati był pytany, po co jest tyle działań wokół Ziobry, skoro prawdopodobnie nie wróci do Polski i nie zostanie wydany przez Węgry. Sędzia przypomniał, że kraj ten już wcześniej odmówił wykonania europejskiego nakazu aresztowania wobec byłego wiceszefa MS Marcina Romanowskiego.
Jak zaznaczył Rosati, Węgry są członkiem Unii Europejskiej i w związku z tym mają zobowiązania traktatowe. - W związku z powyższym Polska ma dwa instrumenty prawne: skarga na państwo węgierskie albo zwrócenie się do Komisji Europejskiej po to, żeby ona niejako z urzędu przeprowadziła postępowanie, które również powinno skończyć się skargą do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej - wyjaśnił.
"Zasada jest bardzo prosta"
Prowadząca Agata Adamek zwróciła uwagę, że Polska nie zdecydowała się na złożenie skargi na Węgry do Komisji Europejskiej. - Powinien polski rząd to rozważyć. (...) Europejski nakaz aresztowania jest jednym z wielu instrumentów, które mają harmonizować w ramach porządku prawnego działania pomiędzy państwami członkowskimi - tłumaczył sędzia.
- Zasada jest bardzo prosta. Nie można Unii Europejskiej sprowadzać tylko i wyłącznie do tego, aby korzystać z tego, co Unia Europejska oferuje. Trzeba też wykonywać swoje zobowiązania - zaznaczył Rosati.
Pytany, dlaczego Polska jeszcze nie złożyła skargi na Węgry do Komisji Europejskiej, odparł: - W pewnym sensie się dziwię. Rozumiem, że to są zawsze decyzje polityczne, które często też łączą się z pewnymi trudnymi decyzjami na kanwie dyplomatycznej.
Rosati o "smutnym obrazku"
Według Rosatiego decyzja sądu dotycząca wyrażenia zgody na tymczasowe aresztowanie Ziobry stanowi dowód równości wszystkich wobec prawa, ale jednocześnie jest to "smutny obrazek". - Zawsze, kiedy sąd decyduje o zastosowaniu jakiegokolwiek środka, zwłaszcza tymczasowego aresztowania, to jest równoznaczne z tym, że po pierwsze musi uznać, że zachodzi konieczność prawidłowego zabezpieczenia toczącego się postępowania - powiedział.
Gość TVN24 powiedział też, że sąd musiał ocenić, że jest duże prawdopodobieństwo popełnienia przez Ziobrę wszystkich lub co najmniej jednego czynu, który zdecydował o użyciu takiego środka zapobiegawczego. Oprócz tego - jak mówił Rosati - "sąd musiał uznać, że obok tej przesłanki ogólnej (...), jest co najmniej jedna z przesłanek szczególnych, czyli obawa ukrycia się, ucieczki, realnego wpływu na bezprawne utrudnianie postępowania".