Sprawa Orderu Orła Białego. Grzegorz Motyka: Wołodymyr Zełenski postanowił "zburzyć Bastylię"
Oglądaj "Rozmowę Piaseckiego" od poniedziałku do czwartku o godzinie 07.30 na antenie TVN24 lub jako wideo na żądanie w TVN24+
W poniedziałek odbyło się posiedzenie Kapituły Orderu Orła Białego. Zajęła się ona między innymi propozycją prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie odebrania tego odznaczenia Zełenskiemu.
Jak poinformował wieczorem rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, "Kapituła przedstawiła swoją opinię uczestniczącemu w obradach Prezydentowi RP Karolowi Nawrockiemu". Dodał też, że Nawrocki podejmie decyzję "w odpowiednim czasie".
Motyka: strona ukraińska nawarzyła tego piwa
W związku z ostatnimi wydarzeniami profesor Grzegorz Motyka był pytany w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 o to, co można zrobić w relacjach polsko-ukraińskich. Jak przyznał, jest to "bardzo dobre pytanie, ale do strony ukraińskiej, bo ona nawarzyła tego piwa".
- Mam wręcz wrażenie, że postanowiono pokazać, że [Alexis de - red.] Tocqueville miał rację, kiedy powiedział, że rewolucje wybuchają wtedy, kiedy zaczyna się robić lepiej, a nie wtedy, kiedy jest źle - stwierdził historyk.
Ocenił, że "jak nie było zakazu ekshumacji i nie było żadnego dialogu polsko-ukraińskiego, to trwał stan takiej zamrożonej wojny domowej". - Jak zaczął się dialog historyków i zaczęły się ekshumacje, to nagle prezydent Zełenski postanowił w cudzysłowie "zburzyć Bastylię" - powiedział.
Motyka zaznaczył też, że bez działania ze strony ukraińskiej "nic się nie da zrobić". - A cokolwiek my tutaj najmądrzejszego nawet wymyślimy, za chwilę usłyszymy, że próbujemy rzucić Ukrainę na kolana i że jesteśmy polskimi panami, którzy po prostu zachowują się niewłaściwie - dodał.
Order Orła Białego i Zełenski. "Decyzja ponadwymiarowa"
Motyka na pytanie, czy rekomendowałby Nawrockiemu decyzję o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego, zaprzeczył. - Uważam, że to jest decyzja ponadwymiarowa, dlatego że prezydent Zełenski otrzymał ten order za obronę swojego kraju przed rosyjską inwazją. Te warunki nie ustały - powiedział.
Ocenił również, że według niego "tą decyzją prezydent Nawrocki też odcina się od tradycji Andrzeja Dudy". To właśnie ówczesny prezydent przyznał w 2023 roku to odznaczenie Zełenskiemu.
Motyka zaznaczył, że "reakcja państwa polskiego na decyzję Zełenskiego powinna nastąpić". - Na pewno bym rekomendował i prezydentowi, i premierowi wypracowanie wspólnego stanowiska oraz wręcz katalogu działań, które pozwalałyby na wyrażenie przez państwo polskie swojego niezadowolenia - wyjaśnił.
Dopytywany, czy rekomendowałby na przykład wspólne oświadczenie mówiące o niezadowoleniu tą decyzją prezydenta Ukrainy, potwierdził. Profesor ocenił też, że wezwanie ambasadora kraju do polskiego resortu spraw zagranicznych "było działaniem słusznym".
- To nie chodzi o samo nazwanie tej jednostki taką nazwą, a nie inną, ale sposób, w jaki to prezydent Zełenski zrobił, świadczy o lekceważeniu polskiego bólu, i dlatego Polacy tak to odebrali. Moim zdaniem jak najbardziej trafnie - dodał.
Motyka o "czarnej karcie historii Wołynia"
Motyka był również pytany, czy działanie Zełenskiego było prowokacyjne wobec Polski, czy wynikało wyłącznie z powodów wewnętrznej polityki. - To jest świetne pytanie do prezydenta Zełenskiego, które warto mu postawić. Sam się nad tym zastanawiam - przyznał.
- Myślę, że w wypadku tej ostatniej decyzji to raczej możemy mówić tylko o grze politycznej. Te sprawy tożsamościowe były ważne kilka, kilkanaście lat temu. Sądzę, że dzisiaj mają drugorzędne znaczenie - ocenił.
Historyk zaznaczył, że "problem jest gorszy". - Tak naprawdę wchodzimy w kłótnię o tę czarną kartę historii Wołynia, bo dla nas zbrodnia na Polakach jest czarną kartą, ale dla strony ukraińskiej to jest wspólna polsko-ukraińska czarna karta, w której wspólnie Polacy i Ukraińcy się mordowali. To jest zasadnicza różnica historiografii - wyjaśnił.
OBEJRZYJ TEŻ: Dialog - Wołyń
Rzeź wołyńska i ukraińska świadomość
Profesor był też pytany, czy Polska ma jakiekolwiek szanse na powodzenie w staraniach o ukraińską świadomość tego, czym była rzeź wołyńska i jaką rolę odegrała w niej Ukraińska Powstańcza Armia (UPA). - Uważam, że Polska i Polacy z tej decyzji Zełenskiego powinni wyciągnąć jeden podstawowy wniosek, że nie można liczyć na żadną empatię nikogo w tej sprawie - powiedział.
- My, polscy historycy, ale też wszyscy obywatele współodczuwający wspólną historię (...), jesteśmy zobowiązani do tego, aby pamiętać o tym fragmencie historii, jak najlepiej go poznać, opisać, przedstawić, upamiętnić, odnaleźć te wszystkie ofiary. Nikt za nas tego nie zrobi, nikogo poza Polakami to nie obchodzi - ocenił.