Mecenas Roman Giertych, jeden z pełnomocników austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, informował w czwartek, że złożył wniosek o wyłączenie prokurator Małgorzaty Szeroczyńskiej od prowadzenia sprawy "dwóch wież".
W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Warszawie przekazała na platformie X, że prokurator "po zapoznaniu się z materiałami sprawy, nie uwzględnił wniosku pełnomocnika pokrzywdzonego - adw. Romana Giertycha z 10 czerwca 2026 r., o wyłączenie prokuratora referenta od prowadzenia sprawy tzw. 'dwóch wież'".
Ruch Giertycha po przesłuchaniu Kaczyńskiego
W środę w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie w charakterze świadka w związku z toczącym się postępowaniem przesłuchiwany był Jarosław Kaczyński.
Giertych brał udział w środowym przesłuchaniu prezesa PiS, jednak w pewnym momencie opuścił prokuraturę. Zapytany po wyjściu z budynku o swoje odczucia, powiedział dziennikarzom, że ma wrażenie, że "pani prokurator nie poradziła sobie do końca". W przesłuchaniu brał udział również drugi z pełnomocników austriackiego biznesmena, mecenas Jacek Dubois.
Informując o wniosku o wyłączenie prokurator Szeroczyńskiej, Giertych napisał między innymi na platformie X że "uchyliła, z absurdalną argumentacją, ponad 80 procent pytań, które miałem do świadka". "Tego typu działanie prokuratora zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu". Według mecenasa "ta praktyka oznacza pozbawienie pokrzywdzonego prawa do reprezentacji".
Śledztwo w sprawie dwóch wież
Śledztwo w sprawie "dwóch wież" jest związane z niedoszłymi planami wybudowania dwóch wieżowców na należącej do powiązanej z PiS spółki Srebrna działce w Warszawie. W 2016 roku w tym celu zaangażowany przez Jarosława Kaczyńskiego został austriacki przedsiębiorca Gerald Bilgfellner. W 2018 roku z budowy tzw. dwóch wież zrezygnowano. Gdy jednak Birgfellner zażądał wypłaty za poniesione przez niego koszty - które wycenił na 1,3 miliona euro - Kaczyński odmówił.
Pełnomocnik austriackiego biznesmena złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS, ale postępowanie zakończyło się odmową wszczęcia śledztwa. Ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym był wtedy Zbigniew Ziobro. Postępowanie zostało ponownie podjęte w lutym ubiegłego roku.