Cenckiewicz poinformował o swojej rezygnacji ze stanowiska szefa BBN 22 kwietnia. Jak przekazał, powodem był brak dostępu do informacji niejawnych. Zapowiedział, że od tego dnia będzie wspierał prezydenta "w zupełnie innej roli".
W poniedziałkowym programie TVP Info "Pytanie Dnia" minister obrony narodowej komentował decyzję Cenckiewicza. Mówił, że "trudno jest funkcjonować w takim stanie, jeżeli szczególnie po tych ostatnich oświadczeniach widać, jaka była niechęć do szukania kompromisu i współpracy".
Kosiniak-Kamysz ocenił też, że Cenckiewicz "szkodził Polsce", chwaląc się doradzaniem prezydentowi Karolowi Nawrockiemu w sprawie zawetowania ustawy wprowadzającej SAFE.
Cenckiewicz: dziś wymachuje pan kartką Nawrockiego, udając, że to pana
Były szef BBN odpowiedział na tę wypowiedź wicepremiera. "Większego szkodnika jak Pan Kosiniak-Kamysz w MON nie było" - napisał.
Odniósł się też do Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. "Sposób, w jakim zabrał się Pan za SBN, jak to Pan przygotował, i fakt, że wszystkie dokumenty strategiczne i obronne są przestarzałe, jest świadectwem Pańskiego nieszczęścia w resorcie obrony" - zwrócił się do wicepremiera.
Cenckiewicz odniósł się też do projektu ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych autorstwa Polskiego Stronnictwa Ludowego. Określił go jako "plagiat ustawy Pana Prezydenta w 90 procentach". "Pan nic nie umie i tak jak legitymuje się Pan zakupami między innymi Błaszczaka, tak dziś wymachuje Pan kartką napisaną przez prezydenta Nawrockiego, udając, że to Pana" - zaznaczył.
Dodał, że "Unijny SAFE to opowieść na inne czasy, domaga się prawdy również o Pana roli".
Cenckiewicz wyraził też nadzieję, że "PSL znajdzie się poza Sejmem", oraz, że "nikt nie nabierze się więcej na kolejne kłamstwa i protezy koalicyjne Kosiniaka-Kamysza", dzięki którym "dostawał się do Sejmu".
Kosiniak-Kamysz: myślę, że to jest jakiś element frustracji
Kosiniak-Kamysz odpowiedział na wpis Cenckiewicza w środowej "Rozmowie Piaseckiego". - Te kilka miesięcy współpracy nie wskazywały na to, że te emocje po drugiej stronie są tak silne. Po mojej stronie oczywiście ani nie były, ani nie są. Myślę, że to jest jakiś element frustracji, emocji, może po odejściu - ocenił
Po przytoczeniu posta Cenckiewicza wicepremier został zapytany, co mu zrobił - Musi pan go zapytać - odparł Kosiniak-Kamysz.
Pytany, czy dołożył się do dymisji szefa BBN, odpowiedział, że "może on tak to odczuwa, ponieważ był konfrontowany przez tych, którzy wiedzieli, jakie są działania, jakie są informacje", a prezydent "zobaczył, że z naszej strony nie ma złej woli".
Odniósł się też do zarzutów dotyczących Strategii Bezpieczeństwa Narodowego. - Jeśli chodzi o dokumenty strategiczne, to my je przyjęliśmy. To właśnie pan prezydent chyba za pośrednictwem pana ministra Cenckiewicza, a może za jego poradą, ich nie zaakceptował - przypomniał.
Dodał, że prezydent Duda akceptował te dokumenty poprzez ówczesnego szefa BBN, który "popierał wszystkie dokumenty strategiczne na Radzie Ministrów". - Taka krytyka prezydenta Dudy. Nie spodziewałem się, że po 10 latach kłaniania mu się w pas przez wszystkich z PiSu, teraz go będą tak krytykować - powiedział Kosiniak-Kamysz.
Dodał też, że "nie chce nawet mówić" o zakupach dla wojska i "jaką dziurę zostawił pan Błaszczak".
Na pytanie, czy pomimo osłabienia relacji przez konflikt o SAFE, Pałac Prezydencki i MON utrzymują relacje dyplomatyczne, Kosiniak-Kamysz zapewnił, że tak jest. - Oczywiście, że tak, bo to jest w interesie Polski - powiedział.