Ta sprawa dzieli koalicję jak żadna inna. 20 marca Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok: kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie musi dokonać transkrypcji aktu małżeństwa pary mężczyzn, którzy wzięli ślub za granicą.
Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>
- Nie ma innej możliwości. Wyrok trzeba wykonać, a transkrypcja aktu małżeństwa obu panom się po prostu należy - twierdzi Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej. - To trzeba zrobić tak, żeby nie wprowadzać większego chaosu - zwraca uwagę Adrian Witczak z Koalicji Obywatelskiej.
Na razie na chaos się zanosi, bo Polska nie widzi i nie chce zobaczyć par jednopłciowych - ignorowanie ich powoli ma jednak swój kres. Urząd Stanu Cywilnego w Warszawie w tej konkretnej sprawie na wydanie aktu małżeństwa ma 30 dni od momentu, kiedy otrzyma z sądu akta sprawy. Czasu jest więc niewiele.
ZOBACZ RÓWNIEŻ - Prof. Matczak: z perspektywy politycznej to może być wykorzystane jako przełom
- Jest wola polityczna, bo to trzeba wprowadzić i co do tego nie ma wątpliwości. Nie ma tu żadnego zagrożenia zgodności z polską konstytucją, polskim prawem. Natomiast diabeł tkwi w szczegółach - przyznał Dariusz Wieczorek z Lewicy.
Spór o określenie "małżonek pierwszy" i "małżonek drugi"
Szczegóły są w tym przypadku dość istotne. Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało zmianę przepisów i wzór dokumentu, w którym zamiast określeń "kobieta" i "mężczyzna" pojawił się "małżonek pierwszy" i "małżonek drugi".
- To jest kwestia nazewnictwa, która nie jest w tej sprawie istotna. Istotne jest to, żeby umożliwić małżeństwom, które zawarły związek małżeński poza granicami Polski, ochronę prawną w kraju - uważa Mateusz Trzaska z Kampanii Przeciw Homofobii.
To, co dla organizacji walczących na co dzień o równe prawa jest w pełni akceptowalne, budzi wątpliwości u kogoś innego. Do projektu Ministerstwa Cyfryzacji szereg uwag ma między innymi Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. MSWiA pisze, że określenie małżonek pierwszy i drugi jest dyskryminujące i sugeruje zależność - taką samą uwagę ma ultrakatolicka organizacja Ordo Iuris.
- Ręce mi opadają, jak słucham, że MSWiA troszczy się o to, że w Polsce jest dyskryminacja i że coś jest nierównościowe. Ja nie mogę wziąć ślubu we własnym kraju. Mogę wziąć w 38 krajach świata i w Polsce nie będzie ono uznawane. To jest oczywiście zasłona dymna i ściema, którą trzeba nazwać - mówi Hubert Sobecki ze stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza. - Trzeba pokazać palcem, że to jest zasłona dymna w wykonaniu ministra, który po prostu stosuje obstrukcję - dodaje.
MSWiA napisał, że wyrok zapadł w konkretnej sprawie i będzie wykonany i że na razie trwają rozmowy miedzy ministerstwami jak to zrobić. Tyle, że takich spraw w sądach administracyjnych są setki i kolejne pary będą je wygrywać.
- Główny problem mamy z systemem komputerowym, ponieważ komputer nie przyjmuje dwóch numerów PESEL, z których wynika, że mamy dwie osoby tej samej płci. System nie przyjmuje tych danych i urzędnicy nie są w stanie wydać dokumentu. Mówimy o czymś, co jest drobną zmianą w systemie informatycznym, nie wymaga ustaw, nie wymaga głosowań w parlamencie, angażowania prezydenta - mówi Hubert Sobecki.
Oczekiwanie na "wolę polityczną premiera i liderów koalicji"
Adwokatka Anna Mazurczak z Kancelarii KMA podkreśla, że "urzędniczki i urzędnicy stanu cywilnego są od dawna gotowi, żeby tego rodzaju wyrok wykonać i oni jak najbardziej chcą zarejestrować akt małżeństwa tej samej płci". - Uniemożliwia im to system informatyczny, więc wszystko w rękach rządu - dodaje.
Od Donalda Tuska zależy, jak szybko wyrok NSA zostanie wykonany. - Bez woli politycznej premiera i liderów koalicji nie da się uporządkować tej kwestii. Na razie tej woli do uporządkowania nie widać - mówi Patryk Michalski, dziennikarz TVN24+.
Koalicja obawia się, że transkrypcja aktów małżeńskich par jednopłciowych będzie politycznym paliwem dla Prawa i Sprawiedliwości. - Im bardziej będziemy przedłużać, ta dyskusja będzie jeszcze bardziej gorąca, a im bliżej wyborów tym dyskusja przerodzi się w spór czysto polityczny i mało merytoryczny - twierdzi Ryszard Petru z Klubu Parlamentarnego Centrum.
Koalicja 15 października przed wyborami w 2023 roku dużo mówiła o praworządności i o tym, że wyroki sądów trzeba wykonywać. Teraz pary jednopłciowe mówią: sprawdzamy.
Autorka/Autor: Łukasz Łubian
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock