"Nie rozumiem, jak można było z tej kwestii uczynić bitwę polityczną"

RBN
Siemoniak: nie rozumiem, jak można było z tej kwestii uczynić bitwę polityczną
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Piotr Nowak/PAP
Minęły blisko dwa miesiące i nie ma decyzji prezydenta w sprawie nominacji oficerskich - mówił w "Jeden na jeden" w TVN24 minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Podkreślił, że "nie rozumie tego, jak można było z tej kwestii uczynić bitwę polityczną".

O niepodpisaniu przez prezydenta Karola Nawrockiego wniosków o awanse oficerskie na początku listopada 2025 roku poinformował premier Donald Tusk. Zarzucił wtedy prezydentowi, że zablokował nominacje na pierwszy stopień oficerski 136 przyszłych oficerów Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

W styczniu odbyło się spotkanie prezydenta z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, ministrem koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem oraz szefami służb - cywilnych i wojskowych.

Siemoniak w piątkowym "Jeden na jeden" w TVN24 powiedział, że spotkanie to "miało przynajmniej załatwić sprawę nominacji oficerskich". - Sam prezydent, i jego urzędnicy, powiedział: to składajcie teraz ponownie te wnioski, uzupełnione o takie elementy opisu, na których prezydentowi zależało. Tak zrobiliśmy bardzo szybko - dodał.

Podkreślił, że "do dziś nie było żadnego sygnału, że coś jest nie tak, że trzeba jeszcze coś zrobić". Zwrócił uwagę, że "minęły blisko dwa miesiące" i "tej decyzji nie ma".

Siemoniak: szefowie służb decydują o wstrzymaniu szkolenia

Siemoniak przyznał, że "nie rozumie tego, jak można było z tej kwestii uczynić bitwę polityczną". Mówił, że "to ma bardzo poważne konsekwencje". - Uderza to w tych funkcjonariuszy - dodał.

Minister przekazał, że "szefowie służb decydują o wstrzymaniu następnych edycji szkolenia".- To jest prowadzenie do paraliżu służb. To jest prowadzenie do sytuacji, w której nie będzie chętnych. Bo jak ktoś chce zostać oficerem, ktoś chce służyć w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w SKW i widzi to, co się dzieje, to nie pójdzie - ocenił.

Podkreślał przy tym, że "nie możemy sobie pozwolić na to, że będą kolejne sterty wniosków czekały i będziemy toczyli rozmowy w studiach telewizyjnych o tym, czy prezydent podpisze". - Jeżeli prezydent podpisze, ja wciąż na to nie tracę nadziei, to ruszą szkolenia - powiedział.

Szefowie służb "nie są w stanie zrozumieć" decyzji Nawrockiego

- Niech pan prezydent Karol Nawrocki zdaje sobie sprawę z konsekwencji własnych decyzji. To nie jest zabawa, to nie jest jakaś sztuczka, to nie jest filmik. To są żywi ludzie, żywe służby i prawdziwe zagrożenia, które stoją przed Polską. My tych ludzi potrzebujemy - zaznaczył. Zaapelował "o to, żeby takie rzeczy wyjąć w ogóle z bitwy politycznej".

- Czekaliśmy. Uważałem, że temat absolutnie został załatwiony, skoro słyszymy "złóżcie te wnioski". A nie został - skwitował. Dodał, że rozmawiał z szefami służb, którzy "też nie są w stanie tego zrozumieć".

Siemoniak o zawiadomieniu prokuratury po posiedzeniu RBN

Siemoniak odniósł się także do kwestii zawiadomienia prokuratury przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego "o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na udziale w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego osoby nieposiadającej dostępu do informacji niejawnych". Chodzi o posiedzenie RBN, które odbyło się 11 lutego. Brał w nim udział szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz.

Minister został zapytany, dlaczego w doniesieniu do prokuratury nie jest wprost powiedziane, że chodzi o szefa kancelarii prezydenta, który przyznał jednorazowy dostęp do informacji niejawnych o klauzuli zastrzeżone szefowi BBN i o uczestnictwo Cenckiewicza w tym posiedzeniu.

Siemoniak powiedział, że "Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która to doniesienie złożyła, nie jest od ferowania wyroku".

- Prokuratura ma tę sytuację zbadać. ABW oceniła, że zasługuje to na zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, zresztą cała Polska widziała to domniemane przestępstwo, i kieruje to do prokuratury. Prokuratura dopiero zbada wszystkie elementy. Będzie też brała z ABW różne materiały, przesłucha świadków, jak to możliwe, że na posiedzeniu znalazła się osoba, która nie miała certyfikatu - dodał.

- To jest poważna rzecz. Tajemnice są święte. Państwo chroni swoje tajemnice. Nie można robić sztuczek z tego - mówił minister koordynator służb specjalnych. - To, co mówi kancelaria prezydenta, jest kompletnie niekonsekwentne, bo na pierwszym posiedzeniu RBN-u, gdzie status prawny pana Cenckiewicza był taki sam, nie było niczego jednorazowego (...) Więc na pewno prokuratura też będzie to badała - ocenił.

- Nie dają mu [Cenkiewiczowi-red.] tajnych dokumentów przecież. Doskonale wiedzą, że nie ma dostępu. Na spotkaniu prezydenta 15 stycznia z szefami służb, z wicepremierem Kosiniakiem, które miało wysoką klauzulę, też go nie było - zaznaczył Siemoniak.

Siemoniak o prezydenckim projekcie: analiza miażdży

Gość "Jeden na jeden" komentował także decyzję marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego w sprawie projektu prezydenta "SAFE zero procent". Czarzasty mówił, że "nie nadaje mu numeru druku", tłumacząc, że "są bardzo poważne wątpliwości co do konstytucyjności" projektu, ale poinformował, że skieruje wnioski o bardzo szeroko rozbudowane analizy.

- Premier Tusk i wicepremier Kosiniak-Kamysz mówili tak: jeżeli jest więcej pieniędzy na bezpieczeństwo, poszukajmy tych pieniędzy. Na razie się okazuje, że to była taka wydmuszka [prezesa NBP Adama - red.] Glapińskiego, bo nie potrafił wytłumaczyć, skąd te pieniądze mają być. Natomiast, jeśli jest jakakolwiek perspektywa, nawet bardzo mglista, dodatkowych pieniędzy na bezpieczeństwo, trzeba zobaczyć - powiedział Siemoniak.

Pytany, czy nie jest tak, że finał badania tego projektu jest znany i zajmuje się czas sejmowym ekspertom, odparł, że "po to są sejmowy eksperci, żeby pracowali nad takimi dokumentami".

Minister mówił, że "analiza miażdży i pokazuje, że to jest kompletna pustka", natomiast, jak dodał, "marszałek Sejmu właśnie z tych powodów, czego ten projekt dotyczy (...) chce dokonać pełniejszej analizy".

- Z jednej strony analiza polityczna, z drugiej strony analiza ekspertów sejmowych. Po to są znakomici eksperci sejmowi, żeby wycisnąć jak cytrynę ten projekt i powiedzieć opinii publicznej - stwierdził.

OGLĄDAJ: Spór o nominacje oficerskie. Siemoniak: to jest prowadzenie do paraliżu służb
pc

Spór o nominacje oficerskie. Siemoniak: to jest prowadzenie do paraliżu służb

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Autorka/Autor: Justyna Sochacka /akw
Czytaj także: