Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz opublikował wpis w serwisie X w sprawie donacji sprzętu dla Ukrainy i konsultacji z prezydentem i szefem BBN. "Otoczenie prezydenta kłamie twierdząc, że prezydent Nawrocki nie wiedział o sprzęcie przekazywanym Ukrainie" - napisał wicepremier.
Wymienił, że sprawa była omawiana na posiedzeniach Komitetu Bezpieczeństwa Rady Ministrów z udziałem przedstawiciela BBN 10 lutego 2026 roku, 17 lutego 2026 roku i 24 marca 2026 roku. Przekazał też, że "informacje otrzymał także szef Kancelarii Prezydenta, a z samym prezydentem Karolem Nawrockim rozmawiał o tym Sekretarz Generalny NATO".
"W czyim interesie kłamiecie?" - zapytał szef MON.
Karol Nawrocki odpowiedział Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi
Na wpis szefa MON zareagował niedługo później prezydent Karol Nawrocki. "Panie premierze, zdumiewa mnie pan" - zwrócił się do Kosiniaka-Kamysza.
Nawrocki wspomniał, że przy różnych okazjach rozmawia zarówno z szefem MON, premierem Donaldem Tuskiem, szefem NATO Markiem Rutte, "często bez konkluzji". "Nie opowiadam wówczas, że coś ustaliliśmy" - dodał.
"Decyzję podjął pan, proszę się z nią po męsku zmierzyć. Mogę natomiast pomóc - wyjdę z inicjatywą legislacyjną i z chęcią wezmę pełną odpowiedzialność także za donację sprzętu" - zapowiedział prezydent.
Na odpowiedź prezydenta zareagował wicepremier. Zaznaczył, że rząd ponosi odpowiedzialność za "modernizację polskiej armii i jej wzmocnienie a także donacje sprzętu w uzgodnieniu z naszymi sojusznikami" i Rada Ministrów "z tej odpowiedzialności się wywiązuje, na nikogo jej nie przerzuca".
"Pana współpracownicy powinni jednak być precyzyjni i przekazać zgodnie z prawdą, że o każdym takim działaniu jest pan informowany. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta nie mogą opowiadać kłamstw" - napisał Kosiniak-Kamysz.
Marcin Przydacz o informowaniu i konsultacjach w sprawie przekazywania sprzętu Ukrainie
O sprawę przekazania Ukrainie pocisków do systemów Patriot pytany był we wtorek szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Pytany był też o to, czy prezydent był informowany o przekazaniu sprzętu Ukrainie.
Przydacz odpowiedział, że decyzja w tej sprawie "została podjęta na poziomie Rady Ministrów, prezydent nie był konsultowany, nie było też konsultowane Biuro Bezpieczeństwa Narodowego". Nie odpowiedział jednak na pytanie o to, czy Nawrocki był informowany o przekazywaniu sprzętu.
- Nie dam się wciągnąć w tę dyskusję, którą proponuje strona rządowa, aby teraz dyskutować o tym, w jakiej formule prezydent był informowany, nie był, czy była uchwała przesyłana, czy nie była - mówił prezydencki minister. - Ważna jest decyzja i decyzję podjęła Rada Ministrów i to Rada Ministrów ponosi odpowiedzialność za tę decyzję - utrzymywał.
Zdaniem Przydacza "próba podzielenia się tą negatywną konsekwencją, (...) próba podzielenia się ze wszystkimi innymi aktorami, po prostu jest próbą niegodną". - Decyzję podjął rząd i to rząd ponosi za to pełnię odpowiedzialności - powtórzył.
Przydacz w trakcie konferencji poproszony został o komentarz do wpisu Kosiniaka-Kamysza. Prezydencki minister jeszcze raz podkreślił, że "Rada Ministrów podejmuje w tej sprawie decyzje". - Prezydent w tej sprawie nie był konsultowany, nie było konsultowane też Biuro Bezpieczeństwa Narodowego - powtórzył.
- Odpowiedzialność za przekazanie Ukrainie najnowocześniejszego polskiego sprzętu ponosi Władysław Kosiniak-Kamysz i rząd Donalda Tuska - stwierdził. - Niechże pan Władysław Kosiniak-Kamysz choć raz będzie przez moment odważnym człowiekiem i przyjmie na klatę odpowiedzialność za swoje własne decyzje, a nie zachowuje się po raz kolejny jak tchórz - podsumował Przydacz.
Czy prezydent rozmawiał z sekretarzem generalnym NATO w sprawie przekazania sprzętu Ukrainie? - Nie byłem przy takich rozmowach, więc trudno mi jest to skomentować, czy taka rozmowa miała miejsce. Nie przypominam sobie w tym momencie - odparł prezydencki minister.
Szef BBN: sugerowanie konsultacji jest nieuprawnione
Przydacz przypomniał też poniedziałkowy wpis szefa BBN Bartosza Grodeckiego, który zaznaczył, że przekazywanie Ukrainie sprzętu to "wyłączna kompetencja Rady Ministrów". "Uchwały w tej sprawie są podejmowane w trybie niejawnym. Procedura ich podejmowania nie przewiduje konsultacji ani udziału Prezydenta RP ani Biura Bezpieczeństwa Narodowego" - dodał.
Grodecki dodał, że "wszelkie próby łączenia Prezydenta RP lub BBN z tym procesem oraz sugerowanie prowadzonych konsultacji są nieuprawnione".
Cezary Tomczyk: wszyscy, którzy kłamali w sprawie donacji, powinni podać się do dymisji
Kwestię informowania prezydenta i konsultacji w sprawie przekazywania sprzętu skomentował później wiceszef MON Cezary Tomczyk. Potwierdził to, o czym wcześniej pisał szef resortu obrony - w lutym i marcu podczas posiedzeń Komitetu Bezpieczeństwa w obecności przedstawicieli BBN-u "została przekazana informacja, która mówiła o donacjach na rzecz Ukrainy".
- Co najważniejsze, 9 kwietnia szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego pan generał (Jarosław) Stróżyk w obszernym, 16-stronicowym piśmie poinformował szefa kancelarii prezydenta pana Zbigniewa Boguckiego o wszystkich szczegółach, które dotyczą przekazania tych kilku rakiet Patriot na Ukrainę wraz z całą informacją, która temu towarzyszyła - powiedział Tomczyk.
Wiceszef MON skomentował też niedzielne słowa Przydacza z Polsat News, gdzie prezydencki minister mówił, że według jego informacji Polska nie tylko przekazała rakiety, ale też odstąpiła Ukrainie miejsce w kolejce zamówień w amerykańskich fabrykach. Tomczyk nazwał to "kłamstwem", które - jak mówił - "wymaga wyciągnięcia konsekwencji".
- Uważam, że wobec tego, co się stało, wobec nieprawdziwych informacji, które były przekazywane przez ludzi prezydenta Nawrockiego, pan minister Przydacz i wszyscy ci, którzy kłamali w sprawie donacji i w sprawie informacji otrzymywanych przez rząd, powinni po prostu honorowo podać się do dymisji - stwierdził Tomczyk.