Polska

Sowińska: nie zabraniam seksu

Polska

Aktualizacja:
PAP/Bartłomiej ZborowskiSowińska: do żadnych błędów się nie poczuwam

- Nie zakazuję seksu przed 18-tką. Przecież może dojść do ślubu szesnastoletniej dziewczyny z mężczyzną - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Ewa Sowińska. Dodaje, że nie zrezygnuje ze stanowiska rzecznika praw dziecka, bo nie poczuwa się do błędów.

Rzecznik w wywiadzie dla gazety dementuje ostatnie zamieszanie wokół swojej osoby (wywołał je "Dziennik", który napisał miała chcieć zakazać seksu niepełnoletnim) - Mówiłam o przemocy, w tym seksualnej, poniżaniu godności człowieka, dręczeniu. Nie ma takiego wieku, w którym można poniżać godność dziecka. Kiedyś w jednej ze szkół rozmawiałam z młodzieżą o tworzeniu grup wsparcia. Sama ze szkolnych lat pamiętam, jak silniejszy chłopiec dokuczał słabszemu. Wtedy zareagowałam. Dostałam cios w splot słoneczny - wspomina Sowińska.

Doszło do niezręczności w mojej wypowiedzi. Biorąc to pod uwagę, muszę być uczciwa i sama sobie powinnam przyznać minus za niefortunne sformułowanie Ewa Sowińska o homoseksualnych podtekstach u Teletubisi

Przeczytaj, co Ewa Sowińska faktycznie mówiła o seksie przed 18stką

- Ja nie zakazuję seksu przed 18stką. Przecież może dojść do ślubu szesnastoletniej dziewczyny z mężczyzną. Mamy też Romów w Polsce, którzy wcześnie zawierają związki - dodała .

Rzecznik opowiedziała się też za edukacją seksualną w szkole. - Zapoznanie dzieci z tymi sferami, ale w powiązaniu z mówieniem o godności człowieka, o uczuciu, powinno przynieść pozytywne efekty - stwierdziła.

"Do żadnych błędów się nie poczuwam"

Mimo ognia krytyki, rzecznik praw dziecka zamierza trwać na posterunku. Jak mówi, do żadnych błędów się nie poczuwa, musi tylko "swoją osobę wykluczyć z obszaru swojego zainteresowania".

Muszę swoją osobę wykluczyć z obszaru swojego zainteresowania. Muszę stanąć obok siebie. Nie skupiać się na sobie, bo moim zadaniem jest skupianie się na problemach dzieci. Moja osoba jest nieważna. Ewa Sowińska

Proszona o rozwinięcie tego dość enigmatycznego stwierdzenia, Sowińska uściśla: - Muszę stanąć obok siebie. Nie skupiać się na sobie, bo moim zadaniem jest skupianie się na problemach dzieci. Moja osoba jest nieważna.

Minus za Teletubisia

Ale to jej osoba wzbudza największe zainteresowanie nie tylko polskich mediów. Za wypowiedź o "homoseksualnej torebce" Teletubisia „Washington Post” przyznał pani rzecznik trzecie miejsce w kategorii idiota roku. - Doszło do niezręczności w mojej wypowiedzi. Biorąc to pod uwagę, muszę być uczciwa i sama sobie powinnam przyznać minus za niefortunne sformułowanie - przyznaje Sowińska.

Ewa Sowińska z torebką (własną, nie Teletubisia)\ fot. PAP/Bartłomiej Zborowski PAP/Bartłomiej Zborowski

Przeczytaj o innych pomysłach Ewy Sowińskiej

Dymisji, której domagają się zgodnie LiD i PO, Sowińska nie rozważa. Jej zdaniem ta inicjatywa jest "sterowana", choć nie potrafi powiedzieć, przez kogo. - Wniosek LiD był złożony zaraz po moim rocznym sprawozdaniu z działalności w dosyć zaskakujących okolicznościach. Mianowicie w grudniu to samo sprawozdanie zostało przyjęte w Senacie wraz z interesującą dyskusją. Było widać wolę współpracy. Natomiast po dwóch miesiącach, gdy to samo sprawozdanie przedstawiałam posłom, coś złego stało się w Sejmie. Coś, co moim zdaniem było sterowane - mówi rzecznik.

"Nie szukam kontaktów towarzyskich"

Pytana o komentarz do słów polityków LiD, według których Sowińska ośmiesza swój urząd, pani rzecznik stwierdziła: - Jestem kobietą, nie nadaję się do wieczornych spotkań z ludźmi z różnych ugrupowań politycznych i szukania znajomości. Nie szukam kontaktów towarzyskich. Może to jest mój błąd, ale kobiecie to nie przystoi - uważa. - Może mężczyzna w inny sposób mógłby dogadywać się z ludźmi, ale ja muszę przyjmować takie przekazy, jakie do mnie trafiają i jakie ktoś wyraża niezależnie od tego, czy ma rację czy nie - dodała.

Sowińska przyznaje, że zrobiła rachunek sumienia, ale grzechów przeciw swojemu powołaniu nie znalazła. - Zastanawiałam się nad swoją przyszłością. I ponieważ w stu procentach doszłam do wniosku, że ani na jotę nie sprzeciwiłam się złożonej przysiędze służenia dzieciom, to nie mam prawa rezygnować, bo to byłoby przyznanie się do popełnienia błędu. A ja do żadnych błędów się nie poczuwam. Mam też bardzo wiele pomysłów - argumentowała.

Jestem kobietą, nie nadaję się do wieczornych spotkań z ludźmi z różnych ugrupowań politycznych i szukania znajomości. Nie szukam kontaktów towarzyskich. Może to jest mój błąd, ale kobiecie to nie przystoi Ewa Sowińska

Źródło: "Rzeczpospolita"

Źródło zdjęcia głównego: PAP/Bartłomiej Zborowski

Pozostałe wiadomości