Masz subskrypcję?
Czas określony w ultimatum Donalda Tuska minął. Premier w ubiegłym tygodniu zapowiedział, że jeśli do wtorku nie otrzyma "precyzyjnych rekomendacji dotyczących ochrony zdrowia", to w środę podejmie decyzje, "także personalne". Dotychczas szef rządu wprost nie ogłosił, że zmian personalnych nie będzie, ale już jego wypowiedź z wtorku sugerowała, że ministra zdrowia dostaje szansę, by realizować pakiet zmian, które w środę publicznie zaprezentowała podczas konferencji prasowej z prezesem NFZ.
Trzy rządowe źródła w rozmowach z Patrykiem Michalskim, autorem programu "News Michalskiego" w TVN24+, potwierdzają, że Jolanta Sobierańska-Grenda dostaje kolejną szansę i zachowuje stanowisko. - Z fazy zapowiedzi ma przejść do realizacji - mówi nieoficjalnie przedstawiciel rządu. - Dostała swoją szansę, ale efekty muszą być widoczne - twierdzi drugi rozmówca. - Na pewno nie będzie łatwo, bo nie tylko będzie musiała przygotować projekty, ale też poradzić sobie ze sprzeciwem lekarzy, którego można się spodziewać - dodaje trzecie źródło.
Ze słów wszystkich naszych rozmówców płynie wniosek, że Donald Tusk daje Jolancie Sobierańskiej-Grendzie od kilku do kilkunastu tygodni na sprawdzenie, czy będzie w stanie przeprowadzić pakiet zaproponowanych zmian. Dopiero po tym czasie skuteczność ministry zdrowia ma zostać ponownie oceniona. - Ona teraz musi udowodnić, że to, o czym powiedziała, stanie się faktem. Będzie z tego rozliczana - mówi przedstawiciel koalicji rządzącej.