"Smoleńsk to dramat narodowy, a nie kampania wyborcza"

[object Object]
Politycy wzajemnie oskarżają się o upolitycznianie katastrofy tupolewatvn24
wideo 2/26

Politycy PO Mariusz Witczak i Adam Szejnfeld zaapelowali do "wszystkich sił politycznych", głównie PiS, oraz kandydatów na prezydenta, by nie "używali katastrofy smoleńskiej w kampanii wyborczej". 10 kwietnia oddajmy hołd tym, którzy zginęli - wzywał Szejnfeld. To Platforma wykorzystuje katastrofę smoleńską do kampanii wyborczej - ocenił w odpowiedzi rzecznik PiS Marcin Mastalerek.

Witczak krytykował na konferencji prasowej polityków PiS m.in. za wtorkowe wystąpienia w Sejmie, podczas których komentowali ujawnioną przez RMF FM najnowszą opinię biegłych zawierającą nowe stenogramy rozmów w kokpicie Tu-154M. Politycy PiS oceniali m.in, że jest ona "całkowicie niewiarygodna", a jej ujawnienie ma "podgrzać emocje" przed piątą rocznicą katastrofy smoleńskiej.

- Wczoraj zostały przekroczone kolejne granice absurdu politycznego i spisowych teorii związanych z wyjaśnianiem przyczyn katastrofy smoleńskiej, tej wielkiej tragedii narodowej. PiS przedstawił nam swoje nowe oblicze - fanatyzmu i radykalizmu politycznego" - mówił poseł PO. - W związku z tym chcemy zaapelować do PiS, by nie używał tej wielkiej tragedii narodowej w kampanii wyborczej, nie tworzył nowych teorii, nie wprowadzał chaosu do wyjaśniania tej niezwykle skomplikowanej katastrofy i tragedii narodowej - powiedział Witczak.

"Niesmak" i "oburzenie"

Szejnfeld podkreślił, że "Smoleńsk to dramat narodowy, a nie kampania wyborcza". - My, jako PO, z wielkim szacunkiem podchodzimy do bólu, jaki przeżywają od pięciu już lat członkowie rodzin osób, które zginęły. Wobec podejmowania ciągłych prób upolitycznienia, upartyjnienia, także - co najgorsze - włączenia tego narodowego dramatu do kampanii wyborczej - dzisiaj prezydenckiej, jutro prawdopodobnie także i parlamentarnej, wyrażamy oburzenie i protestujemy przeciwko takim działaniom - oświadczył europoseł PO.

Według niego, "są środowiska, w tym PiS, które udowadniają, że nie mogą nawet przejść z szacunkiem i godnością wobec ludzi, których ten ból w sposób szczególny dotyka". - Będziemy robić wszystko, aby w kampanii wyborczej nie używać i nie odnosić się do dramatu narodowego, jakim była katastrofa smoleńska. Apelujemy do wszystkich sił politycznych i do wszystkich polityków, w tym także kandydatów, by nie odnosili się i nie używali tematu tragedii i katastrofy smoleńskiej w kampanii wyborczej ani przed 10 kwietnia, ani w dniu 10 kwietnia, ani potem - mówił europoseł. - Oddajmy szacunek, pamięć i hołd w dniu 10 kwietnia tym, którzy zginęli w Smoleńsku.

Przeciek, wrzutka?

Pytany o ujawnione we wtorek nowe stenogramy z rozmów z kokpitu TU-154, polityk podkreślił, że przeciek ten budzi w nim "niesmak". - Dlatego też staramy się do niego nie odnosić. Oczekujemy w spokoju na oficjalne stanowisko prokuratury na ten temat - dodał. "Oburzającym" nazwał "próby sugerowania", że za "przeciekiem" stoi Platforma lub rząd Ewy Kopacz.

Rzecznik PiS odnosząc się do wypowiedzi przedstawicieli PO ocenił, że to Platforma wykorzystuje katastrofę smoleńską do kampanii wyborczej. - Panowie z Platformy żyją chyba na innej planecie, ja w ogóle nie rozumiem, o czym oni mówią, o jakich słowach, o czyich? My widzieliśmy wczoraj tylko jedno skandaliczne wydarzenie: to był ten przeciek, ta wrzutka, która wpisywała się w kampanię wyborczą, ale ona pochodziła od strony rządowej. Może więc apelują do własnego obozu politycznego, ale po co robić konferencję prasową? - powiedział Mastalerek.

Nowe stenogramy

We wtorek radio RMF FM poinformowało, że dotarło do najnowszej opinii biegłych, powołanych przez prokuraturę wojskową, którzy na nowo odczytali zapis rejestratora rozmów w kokpicie tupolewa; zawiera ona o ok. 30 proc. więcej odczytanych słów, niż wcześniej odczytali eksperci z Krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Sehna, i o ok. 40 proc. więcej niż jest w stenogramach Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji.

Według rozgłośni, ze stenogramu wynika, iż w kabinie pilotów do samego końca przebywała osoba opisana przez biegłych jako dowódca Sił Powietrznych. Osoba ta nie opuszczała kokpitu mimo wezwania stewardessy do zajęcia swoich miejsc, wydawała polecenia członkom załogi, zachęcała do lądowania. Sugestie o konieczności lądowania miały też padać z ust dyrektora protokołu dyplomatycznego Mariusza Kazany. Pojawiły się też wypowiedzi mogące świadczyć, że na pokładzie samolotu spożywano piwo.

Naczelna Prokuratura Wojskowa oświadczyła, że w publikacji jest szereg nieścisłości. Zapowiedziała też wniosek o śledztwo ws. wycieku informacji z ich postępowania.

W najbliższy piątek przypada 5. rocznica katastrofy smoleńskiej, w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria.

Autor: pk\mtom / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości