W szkołach brakuje pedagogów. "Nie możemy proponować 2600 złotych"

Polska

Sławomir Broniarz odniósł się do braku pedagogów w polskich szkołachtvn24
wideo 2/35

Jeżeli kryterium podejmowania decyzji dotyczących miejsca pracy zawiera w sobie komponent ekonomiczny, czyli wybieram takie miejsce pracy, które pozwala mi się normalnie utrzymać, to szkoła jest ostatnim miejscem wyboru - powiedział w rozmowie z TVN24 szef ZNP Sławomir Broniarz. - Ci, którzy bez względu na zarobki w szkole chcą pracować, coraz częściej zadają sobie pytanie, "dlaczego ja mam tę funkcję wykonywać, czy uczyć, kształcić, wychowywać, będąc poniżanym w warstwie ekonomicznej" - dodał. Odniósł się w ten sposób do braku pedagogów w polskich szkołach.

- Zjawisko braku kadry jest zjawiskiem, które pojawiło się w ostatnich paru miesięcach. Do tej pory mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem zwalniania nauczycieli z pracy, natomiast dzisiaj nauczyciele sami odchodzą - mówił w rozmowie z TVN24 szef ZNP Sławomir Broniarz .

"Szkoła jest ostatnim miejscem wyboru"

- Jest rzeczą naturalną i oczywistą, że jeżeli kryterium podejmowania decyzji dotyczących miejsca pracy zawiera w sobie komponent ekonomiczny, czyli wybieram takie miejsce pracy, które pozwala mi się normalnie utrzymać, to szkoła jest ostatnim miejscem wyboru - skomentował Broniarz.

- Ci, którzy bez względu na zarobki, bez względu na poziom uposażenia, w szkole chcą pracować, coraz częściej zadają sobie pytanie, "dlaczego ja mam tę funkcję wykonywać, czy uczyć, kształcić, wychowywać, będąc poniżanym w warstwie ekonomicznej" - dodał.

Jak ocenił, "ostatnie parę miesięcy pokazało, że nauczyciele byli obiektami różnego rodzaju nagonki". - Za dwa tygodnie mamy dzień edukacji, w tym momencie na pewno spłyną na nas różne miłe, ciepłe słowa, ale one 15 października w przestrzeni publicznej przestaną obowiązywać. Wróci szara rzeczywistość, wrócą ataki na nauczycieli, że byle jak uczymy, że jesteśmy niewydolni, nic bardziej kłamliwego - zaznaczył szef Związku Nauczycielstwa Polskiego.

"Nie ulega wątpliwości, że na pewno nie poprawi się sytuacja materialna"

Według niego, "nie ulega wątpliwości, że na pewno nie pojawi się to, na co liczy wielu nauczycieli, czyli poprawa sytuacji materialnej". - Dzisiaj niska płaca nauczyciela to jest także efekt sytuacji strajkowej i postrajkowej. Tutaj nikogo już nie trzeba przekonywać, że byle jak zarabiamy - mówił.

- Pytanie, co rządzący mają zamiar z tym zrobić. Mówiła o tym w ubiegłym tygodniu Komisja Europejska. Polska była przywołana jako przykład kraju o najniższym poziomie uposażenia nauczycieli. I żadną satysfakcją dla nas jest to, że za nami jest jeszcze Rumunia, Bułgaria i Słowacja. A przed nami jest Słowenia. Daleko nam do nauczycieli słoweńskich, jeżeli chodzi o poziom wynagradzania - powiedział.

Jak podkreślił, "jeżeli chcemy utrzymać w szkole tych najlepszych z najlepszych, jeżeli chcemy pozyskać do szkoły tych, na których by nam zależało, to nie możemy proponować im kwoty 2600 złotych".

"Otoczyliśmy go opieką, miłością". Rodzice 7-latka rozgoryczeni: specjalistów brakFakty TVN

Sondaż zawierał trzy pytania

Wcześniej Sławomir Broniarz powiedział w Radiu Zet, że jeśli odbędzie się ponowny strajk nauczycieli, to na pewno stanie się to po wyborach parlamentarnych. O tym, jaką przybierze formę - dodał - zadecyduje wynik sondażu, który przeprowadzany jest od 1 do 30 września wśród nauczycieli.

Szef ZNP poinformował, że sondaż zawiera trzy pytania. Dotyczą one tego, co nauczyciele sądzą o polityce edukacyjnej, jaka jest ich ocena systemu edukacyjnego oraz pytanie o formę protestu. - Ocena (polityki edukacyjnej - red.) wypadła bardzo negatywnie. Jeśli chodzi o to, co chcielibyśmy zmienić, to w pierwszej kolejności jest jednak to, co dotyczy zasad finansowania - w tym płace, zmiana podstawy programowej czy też więcej autonomii w szkole - powiedział Broniarz. Dodał, że "jeżeli chodzi o formy protestu, to oczywiście pojawia się strajk".

- Dominuje jednak taka forma protestu, która jest odzwierciedleniem tego, co mówi prawo oświatowe, czyli tylko czynności, które nauczyciel ma wykonywać, byłyby domeną naszych zadań - podkreślił Broniarz. Dodał, że ten rodzaj strajku wykluczałby wszelkie inne zajęcia, jak na przykład zajęcia dodatkowe czy wycieczki. - Żadnych innych dodatkowych czynności, które nie są zapisane w ustawie karta nauczyciela, a spadają na barki nauczycieli - zaznaczył.

Powiedział również, że "jest także mowa o demonstracjach, pikietach, okupacjach budynków". - To jednak cała kolorystyka różnego rodzaju propozycji, które się pojawiają - mówił.

"Decyzja o strajku zapadnie najprawdopodobniej we wtorek"

Sławomir Broniarz powiedział, że do ZNP na razie dotarły informacje zwrotne z sondaży w czterech województwach. - Jeśli mielibyśmy opierać się o te cztery województwa, to ten strajk włoski, przyjmując umowną formę, jest rzeczą dominującą - podkreślił. Jak jednak dodał, sondaż trwa do dzisiaj.

- Decyzja (o strajku - red.) zapadnie najprawdopodobniej jutro (we wtorek - red.), zakomunikujemy ją w środę - powiedział szef ZNP.

Strajk nauczycieli zawieszony

Ogólnopolski strajk nauczycieli i pracowników oświaty zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych trwał od 8 do 27 kwietnia. 26 kwietnia został zawieszony do września. Uczestniczyli w nim członkowie ZNP, Forum Związków Zawodowych, część nauczycieli należących do Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" oraz niezrzeszeni.

CZYTAJ WIĘCEJ O STRAJKU NAUCZYCIELI >

Autor: KB/adso / Źródło: tvn24, radio zet

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: