Skrzypczak: armia stała się elementem gry politycznej

TVN24

Janusz Zemke i Waldemar Skrzypczak w "Faktach po Faktach"

- Mnie bardzo niepokoją te rzeczy, które się dzisiaj dzieją w naszym wojsku - powiedział w "Faktach po Faktach" Janusz Zemke, europoseł i były wiceminister obrony narodowej. - Żaden kluczowy program modernizacyjny polskich sił zbrojnych się nie rozpoczął - stwierdził z kolei generał Waldemar Skrzypczak.

Janusz Zemke, europoseł i były wiceminister obrony narodowej i generał Waldemar Skrzypczak dyskutowali w "Faktach po Faktach" o stanie polskiej armii.

"Zapaść w wojsku"

Według Janusza Zemke "po 25 latach mamy kiepski stan wielu armii". Polityk zastanawia się czy po wsparciu polskich żołnierzy przez Amerykanów w postaci dodatkowego batalionu żołnierzy, „jakość polskiego wojska zacznie siadać”. - Mnie bardzo niepokoją te rzeczy, które się dzisiaj dzieją w naszym wojsku - powiedział Zemke.

Jak stwierdził, w polskim wojsku nadal nie toczą się przetargi: - Wszystko zostało wstrzymane. Według niego nowa władza zaczęła od tego, że sprawdza osoby, które „były przed nimi”, ale sama nic nie rozstrzygnęła. Zemke zastanawiał się jak decyzje, które zapadną podczas Szczytu NATO w Warszawie wpłyną na jakość polskiego wojska, a także czy europejskie państwa zaczną wydawać więcej na wojsko. - Mamy obok siebie państwa, które tam mają procent, 1,2%. No to jest zapaść w wojsku - powiedział Zemke. - Starcza na to, żeby tylko przeżyć, a na rozwój wojska, na działalność no niestety nie starcza - dodał.

"Wirtualne pieniądze"

Z kolei Waldemar Skrzypczak powiedział, że dla niego ten stan wojska jest niezmienny od kilkunastu lat. Według niego wszystkie rządy deklarowały wsparcie armii, ale decyzje w tej sprawie nie zapadają. - Na dobrą sprawę wszystkie pieniądze, które są delegowane do sił zbrojnych są dla mnie wirtualnymi pieniędzmi - powiedział generał. - Żaden kluczowy program modernizacyjny polskich sił zbrojnych się nie rozpoczął - dodał. Jak powiedział generał Skrzypczak, polska armia nadal dysponuje poradzieckim sprzętem bojowym. Dotyczy to zarówno obrony powietrznej jak i wojsk lądowych. Według niego ten sprzęt "tak na dobrą sprawę nie jest zdolny do podejmowania równorzędnej walki z tym czym dysponuje potencjalny przeciwnik". Waldemar zapytany o to jak ocenia pół roku nowego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza odpowiedział, że „trudno jest go ocenić”. Stwierdził jednak, że mimo deklarowanych planów modernizacji technicznej "nie wydarzyło się nic kluczowego".

"Mieszanie armii do polityki"

Janusz Zemke i Waldemar Skrzypczak odnieśli się również do decyzji ministra Antoniego Macierewicz by podczas obchodów Czerwca '56 wygłosić apel smoleński.

- Boję się tego, że wojsko niestety jest wikłane w różne rzeczy o charakterze ideologiczno-politycznym - powiedział Janusz Zemke. Polityk stwierdził, że m.in odczytywanie apelu o ofiarach katastrofy smoleńskiej podczas obchodów narodowych jest działaniem ideologicznych, który „źle się skończy”. - Widać wyraźnie, że to jest mieszanie armii do polityki - stwierdził z kolei Waldemar Skrzypczyk. Dodał, że dzieje się bardzo niedobrze gdy wojsko jest "zmanewrywowane w rozstrzygnięcia polityczne, w gry polityczne". Dodał, że to zjawisko w poważnym stopniu podważa wiarygodność armii w oczach społeczeństwa.

- U nas armia stała się elementem gry politycznej - przekonywał Skrzypczyk. - Żołnierz powinien służyć narodowi polskiemu a określonej nie partii politycznej - dodał. - Nie może być tak, że PiS uważa dzisiaj, że wojsko to jest tylko PiS, i że tylko PiS wie jak to robić - komentował Zemke. Według niego takie działanie "się po prostu zemści" bo wojsko ma jeszcze dobrą markę w społeczeństwie. - Ktoś powie, że chce być w takim wojsku, a inny będzie walił kopytami i wykona wszystko, ale koledzy powiedzą mu potem: Stary no przecież ty masz jedną twarz tylko - dodał Zemke.

Autor: jaz / Źródło: tvn24