Senat wraca do sprostowania

TVN24

Aktualizacja:
PAP/Radek PietruszkaApel redaktorów naczelnych okazał się skuteczny

Senackie komisje będą dalej pracować tylko nad poprawkami dotyczącymi sprostowań, a nie odpowiedzi prasowych. To efekt m.in. poniedziałkowego apelu redaktorów naczelnych pod hasłem "Senat zabija prasę", w którym domagano się wycofania się z projektu noweli Prawa prasowego. Po spotkaniu z sygnatariuszami apelu marszałek Senatu obiecał zmiany, które "nie będą budziły ich obaw".

Za głosowaniem wyłącznie nad poprawkami dotyczącymi sprostowań opowiedziało się 15 senatorów, nikt nie był przeciw, siedmioro wstrzymało się od głosu.

Senackie komisje opowiedziały się także za zniesieniem sankcji karnych za uchylanie się od opublikowania sprostowania. Dziś Prawo prasowe przewiduje za ten czyn karę grzywny lub pozbawienia wolności. Projekt komisji ustawodawczej pozostawiał tylko karę grzywny.

Kolejna przyjęta przez komisje poprawka daje możliwość prostej zapowiedzi polemiki lub wyjaśnień w tym samym numerze pisma, czego nie przewidywał projekt komisji ustawodawczej

Odpowiedź kontra sprostowanie

Na posiedzeniu trzech senackich komisji: kultury i środków przekazu, praw człowieka, praworządności i petycji oraz ustawodawczej odbyło się pierwsze czytanie przygotowanego przez tę ostatnią projektu noweli Prawa prasowego. Komisja zaproponowała, by na publikacje w prasie można było reagować wyłącznie w formie odpowiedzi. Odpowiedź taka mogłaby dotyczyć faktów, ale też ocen zawartych w publikacji.

Poprawki zmierzające do odejścia od instytucji odpowiedzi prasowych i pozostawienia sprostowań jako jedynej formy reakcji na publikacje prasowe zgłosił senator Witold Gintowt-Dziewałtowski (PO). W myśl zaproponowanej przez niego definicji sprostowanie byłoby "rzeczowym i odnoszącym się do faktów oświadczeniem, zawierającym zaprzeczenie lub korektę informacji nieścisłej lub nieprawdziwej zawartej w prasie". Na wysłanie sprostowania byłby miesiąc.

Przewodniczący komisji kultury i środków przekazu Grzegorz Czelej i przewodniczący komisji praw człowieka, praworządności i petycji Michał Seweryński (obaj z PiS) wnioskowali o przełożenie głosowania poprawek na inny termin. Głosami PO wniosek ten został odrzucony.

"Senat zabija prasę"

W poniedziałek pod hasłem "Senat zabija prasę" w największych polskich pismach ukazał się apel redaktorów naczelnych o wycofanie się z projektu noweli Prawa prasowego, przygotowanego przez senacką komisję ustawodawczą.

Na reakcję sygnatariusze apelu nie czekali długo. Już we wtorek spotkał się z nimi marszałek Senatu, Bogdan Borusewicz. Po spotkaniu zadeklarował, że w projekcie "nastąpią takie zmiany, aby wszystkie obawy, które były podniesione przez redaktorów naczelnych polskiej prasy, nie miały miejsca".

Spór o sprostowanie i odpowiedź

Dziś Prawo prasowe przewiduje dwie możliwości: sprostowania i odpowiedzi. Sprostowanie odnosi się do faktów i dotyczy wiadomości nieprawdziwej lub nieścisłej, odpowiedź jest natomiast publikowana "na stwierdzenie zagrażające dobrom osobistym".

W grudniu 2010 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy te nie precyzują, czym jest sprostowanie, a czym odpowiedź, wobec czego decyzję musi podejmować sam redaktor naczelny, co stawia go w sytuacji, która "nie jest dla niego przewidywalna". TK uznał, że jest to niekonstytucyjne; termin utraty mocy tych przepisów odroczył do 14 czerwca 2012 r.

Chcąc wykonać wyrok TK, senatorowie zaproponowali, by na publikacje prasowe można było redagować tylko w formie odpowiedzi. Tak jak dziś, miałaby ona być publikowana bezpłatnie i nie mogłaby przekraczać dwukrotnej objętości fragmentu materiału prasowego, którego dotyczy. Mogłaby jednak odnosić się nie - jak dziś - do "stwierdzeń zagrażających dobrom osobistym", ale do "faktów podanych w materiale prasowym" oraz "zawartych w nim ocen".

Apel redaktorów

Redaktorzy naczelni w apelu do senatorów napisali, że "ta pozornie drobna zmiana będzie mieć dramatyczne konsekwencje". Według nich, po nowelizacji, odpowiedź prasową mogłaby wysłać do redakcji każda osoba w jakikolwiek sposób dotknięta publikacją", co spowodowałoby, że "gazety zapełniłyby się odpowiedziami polityków, biznesmenów, artystów skrytykowanych przez dziennikarzy czy z innych powodów niezadowolonych z opublikowanych artykułów. "Nie można odbierać prasie prawa do formułowania opinii. Nie można też zmuszać żadnej redakcji do propagowania poglądów, z którymi się nie zgadza - a właśnie do tego zmierza projekt senatorów" - podkreślili w apelu redaktorzy naczelni.

Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: PAP/Radek Pietruszka