"Kolejny argument dla unijnych dyplomatów, że w Polsce dzieje się coś bardzo złego"

TVN24

Żurek o zaskarżeniu Polski do TSUE przez Komisję Europejskątvn24
wideo 2/36

Unijni dyplomaci dali bardzo wiele szans Polsce na to, żeby zawrócić z drogi maszerowania ku autokratyzmowi. Stracili cierpliwość - ocenił w TVN24 sędzia Waldemar Żurek, były rzecznik KRS. Odniósł się do decyzji Komisji Europejskiej o zaskarżeniu Polski do Trybunału Sprawiedliwości UE. Dodał, że jeżeli polski rząd "nie będzie się liczył" z rozstrzygnięciem TSUE, da "kolejny argument, że w Polsce dzieje się coś bardzo złego".

W poniedziałek Komisja Europejska zadecydowała o skierowaniu skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przeciwko Polsce w związku z nową ustawą o Sądzie Najwyższym.

Jak poinformowała rzeczniczka KE Mina Andreeva, skarga ma związek z pogwałceniem zasady niezawisłości sędziowskiej, które ma wynikać z nowej ustawy o Sądzie Najwyższym.

"Stracili cierpliwość"

Decyzję Komisji Europejskiej komentował we wtorek we "Wstajesz i wiesz" były rzecznik KRS, sędzia Waldemar Żurek. Przyznał, że nie jest nią zaskoczony, ale dziwi się, że została podjęta "tak późno".

- Europa już od kilkunastu miesięcy obserwuje sytuację w Polsce. Myślę, że funkcjonariusze czy unijni dyplomaci dali bardzo wiele szans Polsce na to, żeby zawrócić z drogi maszerowania ku autokratyzmowi. Stracili cierpliwość - powiedział sędzia w TVN24.

Pytany o prognozę decyzji rządu po wyroku TSUE mówił, że "jeżeli będziemy [wyrok - przyp. red.] kontestować, to narazimy Polskę nie tylko na utratę zaufania ze strony partnerów europejskich, ale też na bardzo dotkliwe kary finansowe".

- Nieliczenie się z rozstrzygnięciem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej stawia nas poza Unią. To, niestety, będzie kolejny argument dla unijnych dyplomatów, że w Polsce dzieje się coś bardzo złego - wskazywał były rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.

Komisja Europejska skarży Polskę

Komisja Europejska chce, żeby sędziowie, których objęła nowa ustawa o polskim Sądzie Najwyższym, mogli nadal sprawować swoje funkcje sędziowskie, nawet jeśli już przeszli na emeryturę - poinformowała w poniedziałek rzeczniczka KE.

CZYTAJ CAŁY KOMUNIKAT KOMISJI EUROPEJSKIEJ >

Jak powiedziała Mina Andreeva, KE zwróciła się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) o tak zwane środki tymczasowe po to, aby - po pierwsze - zawieszone zostały przepisy dotyczące wieku emerytalnego. Po drugie zaś, żeby zapewnić, by ci sędziowie, którzy zostali objęci nowym prawem, nadal sprawowali swoje funkcje sędziowskie, a po trzecie, aby zatrzymać mianowanie nowych sędziów na miejsca tych, którzy "przedwcześnie" trafili na emeryturę - podkreśliła.

Według Komisji Europejskiej wdrożenie kwestionowanych przepisów regulujących przejście sędziów Sądu Najwyższego w Polsce w stan spoczynku zostało przyspieszone i tworzy "zagrożenie w postaci poważnego i nieodwracalnego uszczerbku dla niezależności sądownictwa w Polsce, a tym samym dla systemu prawnego Unii Europejskiej".

"Absurdalne tłumaczenie"

Waldemar Żurek we wtorek w TVN24 odniósł się również do słów szefa nowej KRS Leszka Mazura, który w poniedziałkowym wydaniu "Kropki na i" mówił, że "sędziowie po przekroczeniu 65. roku życia bardzo często korzystają ze zwolnień lekarskich i wykorzystują zaległe urlopy i ich praca orzecznicza jest prowadzona w bardzo wąskim zakresie".

- Widzimy polityków, którzy chodzą o kulach w parlamencie i nikt nie wpadł na to, żeby odsunąć ich od wykonywania funkcji posła i senatora. To jest absurdalne tłumaczenie - podkreślił były rzecznik KRS, podkreślając, że jeżeli przewodniczący nowej Krajowej Rady Sądownictwa "nie ma argumentów, to lepiej żeby po prostu milczał, bo wystawia środowisko sędziowskie na pośmiewisko".

Autor: ads//now / Źródło: tvn24