Zapytała Kuchcińskiego, spisała ją policja. "Wstałam i powiedziałam, co myślę"

Polska

Anna Grad-Mizgała spisana przez policję po spotkaniu z Markiem Kuchcińskim w Sanoku. "Wstałam i powiedziałam, co myślę"tvn24
wideo 2/39

Do niecodziennej sytuacji doszło po spotkaniu marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka w sobotę. Jedna z uczestniczek spotkania - i jednocześnie działaczka Obywateli RP - próbowała zadać politykowi PiS pytanie na temat protestu osób niepełnosprawnych w Sejmie. Chwilę później została spisana przez funkcjonariusza policji.

Protestujący niepełnosprawni w niedzielę zawiesili strajk, który trwał 40 dni. Rząd nie przychylił się do ich głównego postulatu - przyznania dodatku rehabilitacyjnego w wysokości 500 złotych na miesiąc. Podwyższono natomiast rentę socjalną z 865 złotych i 3 groszy do 1029 złotych i 80 groszy.

Parlament przyjął też ustawę wprowadzającą szczególne uprawnienia w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, usług farmaceutycznych oraz wyrobów medycznych dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności.

"Wstałam i powiedziałam co myślę"

Anna Grad-Mizgała na spotkaniu Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka w sobotę usiłowała dowiedzieć się od marszałka Sejmu, czy wie, za jaką kwotę miesięcznie musi przeżyć niepełnosprawna osoba. Podkreśliła, że wykrzyczała to pytanie, ponieważ nie było możliwości uzyskania dostępu do mikrofonu. Następnie rozwinęła transparent z hasłem "Sejm jest obywateli! Wolne media".

- Ponieważ się nie dało [zadać pytania - przyp. red.], to moja reakcja była taka, jaka była. Po prostu wstałam i powiedziałam, co myślę na temat protestu osób niepełnosprawnych - tłumaczyła Anna Grad-Mizgała w rozmowie z TVN24. - Później mój wybryk - w cudzysłowie - został potraktowany bardzo ostro - dodała.

Po spotkaniu, jak wyjaśniała, zatrzymał ją policjant i poprosił o okazanie dokumentów.

- Dogonił mnie patrol policji, która to - w osobie pana aspiranta - stwierdziła, że na polecenie przełożonego musi mnie spisać - relacjonowała działaczka Obywateli RP. Jak dodała, funkcjonariusz tłumaczył, że spisuje jej dane na wszelki wypadek, gdyby istniało "uzasadnione podejrzenie, że będą złożone przeciwko mnie zarzuty z artykułu 51 [Kodeksu wykroczeń - przyp. red.], czyli zakłócania legalnego spotkania" - wyjaśniała.

Jak podają Obywatele RP na swojej stronie, od początku roku na podstawie kodeksu wykroczeń wydano 73 wyroki wobec 282 osób, głównie za udział w kontrmiesięcznicach, blokadach marszów ONR, protestach w obronie sądów i ulicznych pikietach. Według zbieranych przez Obywateli RP danych, toczy się także 6 postępowań karnych, w których oskarżonych jest 10 osób. Np. trzy osoby zostały oskarżone przez funkcjonariusz BOR o to, że - jak twierdzą Obywatele RP - byli oślepiani przez projektor wyświetlający napisy na wieży widokowej kościoła św. Anny.

§ 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. § 3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne. Art. 51. Kodeksu wykroczeń

Autor: JZ/now, adso / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: