Sąd zdecydował: Brunon K. zostaje w areszcie

Brunon K. zostanie w areszcie przynajmniej do 9 maja
tvn24Brunon K. zostanie w areszcie przynajmniej do 9 maja

Podejrzany o szykowanie zamachu na Sejmu zostanie w areszcie kolejne trzy miesiące, co najmniej do 9 maja - zdecydował w czwartek sąd. Dziennikarzowi śledczemu tvn24.pl Brunon K. mówił za pośrednictwem swojego adwokata, że "przygotowanie zamachu nie miało związku z przekonaniami politycznymi". - To miał być sprzeciw wobec arogancji władzy, cios w polityków postrzeganych jako "klasa próżniacza" - podkreślił K.

Sąd na niejawnym posiedzeniu podzielił argumenty prokuratury. Uznał, że dalsze przebywanie Brunona K. w areszcie jest uzasadnione. Brunon K. nie został doprowadzony na posiedzenie.

Z wnioskiem o przedłużenie aresztu wystąpiła pod koniec stycznia prowadząca śledztwo w tej sprawie Prokuratura Apelacyjna w Krakowie. Uzasadniła go potrzebą m.in. przesłuchania kolejnych świadków, uzyskania opinii biegłych oraz dalszą analizą materiałów. Za dalszym stosowaniem aresztu przemawiała też - zdaniem prokuratury - obawa matactwa i groźba popełnienia przestępstwa.

Wcześniej w rozmowie z dziennikarzem śledczym tvn24.pl Anna Kobińska, jeden z pełnomocników K., mówiła, że wniosek o przedłużenie tymczasowego aresztowania jest niesłuszny.

Pretensje Brunona K.

Tvn24.pl Brunon K. mówił za pośrednictwem swojego adwokata, że "przygotowanie zamachu nie miało związku z przekonaniami politycznymi". - To miał być sprzeciw wobec arogancji władzy, cios w polityków postrzeganych jako "klasa próżniacza" - podkreślił K.

Jak mówi mec. Maciej Burda, "pretensje (jego klienta) dotyczyły podatków, nieuczciwości, niespełnienia obietnic wyborczych, łamania prawa". Adwokat dodaje, że treść tego oświadczenia - K. zgodził się przekazać te słowa za jego pośrednictwem - ustalał z podejrzanym we wtorek w krakowskim areszcie przy ul. Montelupich.

Cztery tony materiałów wybuchowych

Na początku grudnia, prokurator apelacyjny w Krakowie w wywiadzie dla portalu tvn24.pl mówił, że Brunon K. negatywnie oceniał sytuację społeczno – gospodarczą w Polsce. - Podkreślam, że nie był on związany z żadną organizacją polityczną, dystansował się nie tylko od rządzących, ale także od opozycyjnych partii politycznych - mówił prokurator Artur Wrona. Twierdził, że śledczy tę wiedzę mają "z zeznań świadków i z innych ustaleń procesowych".

Według prokuratury, 45-letni pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie zamierzał zdetonować w pobliżu gmachu Sejmu cztery tony materiałów wybuchowych umieszczonych w samochodzie.

"Forma sprzeciwu wobec rzeczywistości"

Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów. Gdyby doszło do tego aktu terroru, zginęłoby co najmniej kilkaset osób.

- Sama idea zamachu, czy jego planowanie nie było podbudowane jakąś szczególną, złą motywacją. To forma sprzeciwu wobec rzeczywistości, rozliczenie jej. Coś jak pisanie wierszy, z tym że mamy do czynienia z pasjonatem pirotechniki, wybuchów, który chciał posłużyć się własnymi środkami ekspresji. Od dzieciństwa pasjonowała go pirotechnika, toteż sięgał do swoistego instrumentarium. Od planowania zamachu do jego dokonania jest jednak długa droga - tłumaczy niedoszłego zamachowca jego adwokat.

Skąd to wie? - Z rozmów z Brunonem K. - odpowiada mec. Burda.

Brunon K. został zatrzymany 9 listopada 2012 roku. Przedstawiono mu zarzut przygotowywania zamachu bombowego na konstytucyjne organy RP. Grozi za to do pięciu lat więzienia. Prokuratura i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zaprezentowały nagrania z próbnych wybuchów K.

Prokuratura: izolacja to jedyne wyjście

- Izolacja tego człowieka jest jedynym środkiem, który zabezpieczy prawidłowy tok dalszego śledztwa i wykonanie kolejnych czynności - tłumaczył wniosek o przedłużenie aresztu K. Piotr Kosmaty, rzecznik Prukuratury Apelacyjnej w Krakowie.

Jednak zdaniem mecenas Kobińskiej prokuratura przesłuchała już dawno świadków, którzy dostarczyli dowody przeciwko K. - Najważniejsi świadkowie, na podstawie których zeznań został przedstawiony zarzut, a następnie zastosowany tymczasowy areszt, zostali już przesłuchani. Nie ma tutaj żadnej obawy, że będą oni zmieniać swoje zeznania - tłumaczy Kobińska. Dodaje, że "śledczy mieli już wystarczająco dużo czasu na szczegółową analizę dowodów, a także na przesłuchanie pozostałych świadków". Zaś Brunon K. złożył obszerne wyjaśnienia.

Poręczenie zamiast aresztu

Kobińska zapowiadała złożenie w czwartek sądowi propozycji zastosowania poręczenia majątkowego zamiast tymczasowego aresztowania. - Chodzi o poręczenie na hipotece, na nieruchomości, której wartość przekracza 100 tys. zł - mówi mecenas Kobińska.

Adwokat dodała, że prokuratura wciąż nie rozszerzyła K. zarzutu. Zapowiadał to szef krakowskiej Prokuratury Apelacyjnej. - Aktualnie rozważamy także zmianę zarzutu, jaki usłyszał Brunon K. Chodzi tu o uznanie działania Brunona K. jako przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Ma to znaczenie dla wymiaru kary, jaki może orzec sąd. Dzięki tej zmianie, zgodnie z art. 65 par. 1 kodeksu karnego, podejrzany mógłby zostać skazany na karę do 7,5 lat pozbawienia wolności, a nie jak do tej pory – 5 lat - mówił prokurator Wrona w wywiadzie dla tvn24.pl z początku grudnia zeszłego roku. Dodawał także, że K. zostanie podejrzany o nielegalne posiadanie broni.

- Wciąż czekamy na opinie biegłych. Tylko specjalistyczna ocena umożliwi nam ogłoszenie rozszerzonych zarzutów - tłumaczy prokurator Kosmaty.

Autor: Maciej Duda (m.duda2@tvn.pl), dziennikarz śledczy tvn24.pl / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Raporty:
Pozostałe wiadomości