Zgodnie z obowiązującym prawem I prezesa SN powołuje prezydent na 6-letnią kadencję, spośród pięciu kandydatów wybranych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Kadencja obecnej I prezes SN Małgorzaty Manowskiej kończy się w maju bieżącego roku. W związku z tym w SN w tym tygodniu - we wtorek - odbyło się posiedzenie w celu wyłonienia kandydatów. Skończyło się to jednak niepowodzeniem z uwagi na brak kworum.
W środę zorganizowano kolejne posiedzenie. Jednak rzecznik prasowy SN sędzia Igor Zgoliński powiedział później tego dnia na konferencji, że również przy drugim podejściu do wyboru kandydatów stwierdzono brak kworum. - Zgromadzenie zakończyło się po sprawdzeniu listy obecności. Zostało ustalone, że ta grupa sędziów, która się stawiła, nie wypełnia wymaganego kworum - przekazał.
Poinformował też, że trzeci termin posiedzenia został wyznaczony na czwartek na godzinę 10. - Wydaje mi się, że wówczas to zgromadzenie będzie mogło się odbyć formalnie w całości i bez przeszkód - dodał Zgoliński.
Kto będzie kandydatem?
Rzecznik pytany, czy są już jakieś kandydatury na stanowisko I prezesa SN, odpowiedział, że są one "jedynie czysto spekulacyjne". - Te kandydatury zostaną zgłoszone jutro formalnie. Każdy z kandydatów będzie musiał potwierdzić, że faktycznie kandyduje. Wtedy będę mógł poinformować, kto będzie kandydatem - wyjaśnił.
Obecność określonej liczby sędziów na posiedzeniu zgromadzenia jest konieczna do dokonania wyboru kandydatów na stanowisko I prezesa SN. Kworum to jednak zmniejsza się wraz z kolejnym posiedzeniem, zwołanym w celu dokonania ich wyboru.
Na pierwszym posiedzeniu - czyli tym, które było we wtorek - ustawowo wymagana była obecność co najmniej 84 członków Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN. Wówczas obecnych było 48 sędziów. Z kolei na kolejnym środowym posiedzeniu wymagana była obecność co najmniej 75 członków. Stawiło się jednak 51 sędziów.
"Starzy" i "nowi" sędziowie
Od czasu reform wprowadzonych przez rząd PiS w 2018 roku - zmiany sposobu wyboru sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa oraz wprowadzenia nowej ustawy o SN - w Sądzie Najwyższym istnieje nieformalny podział na "starych" sędziów, powołanych przed 2018 rokiem i "nowych" sędziów, powołanych już później.
Spór ten przejawiał się między innymi w orzecznictwie, także samego SN. Jeszcze w styczniu 2020 roku zapadła uchwała trzech izb SN z udziałem sędziów mianowanych przed 2018 rokiem, wedle której nienależyta obsada sądu występuje wtedy, gdy w składzie sądu znajduje się osoba wyłoniona na sędziego przez Krajową Radę Sądownictwa, ukształtowaną na podstawie przepisów z 2018 roku. Te - według obecnie rządzących i wielu ekspertów - spowodowały upolitycznienie tego organu poprzez sposób wyboru członków-sędziów KRS. Po reformie wprowadzonej za rządów PiS sędziowska część KRS jest wybierana przez polityków w Sejmie.
Z kolei we wrześniu ubiegłego roku w uchwale Izby Pracy, podjętej w składzie siedmiorga sędziów mianowanych przed 2018 rokiem, skonkludowano, że wyrok Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN z sędziami powołanymi po 2018 roku jest nieistniejący i niebyły. W odpowiedzi na wrześniową uchwałę Izby Pracy, w uchwale dwóch izb SN z grudnia 2025 roku - w składzie sędziów głównie powołanych po 2017 roku - orzeczono, że żaden sąd ani organ władzy publicznej nie może uznać orzeczenia SN za niebyłe ani pominąć jego skutków, także powołując się na prawo Unii Europejskiej.
We wtorek sędziowie SN, którzy nie przyszli na zgromadzenie (zaliczani do grona "starych" sędziów), w oświadczeniu zamieszczonym w mediach społecznościowych przez jednego z nich - sędziego Włodzimierza Wróbla - zaznaczyli, że zgromadzenie to "zwołała osoba powołana na urząd Pierwszego Prezesa SN z naruszeniem Konstytucji RP i ustawy o Sądzie Najwyższym". Stwierdzono w nim też, że z uwagi na udział w zgromadzeniu sędziów powołanych do SN "po przeprowadzeniu dotkniętymi wadami postępowań", nie stanowi ono Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN.
Opracowała Kamila Grenczyn/akr
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Elzbieta Krzysztof / Shutterstock.com