Sąd czyta tony akt, gangster śpi

Polska

TVN24Sprawa gangstera liczy 248 tomów

Proces szefa niebezpiecznego gangu R., pseudonim "Kulawy", ciągnie się od czterech lat. Sprawa trwa tak długo, bo oskarżony chciał odczytania wszystkich akt, a jest ich prawie 250 tomów. Każdy liczy 200 stron. Sąd czyta, a oskarżony śpi, czasem nawet chrapie.

Według prokuratury gang, którym kierował "Kulawy", odpowiada m.in. za zabójstwa, handel narkotykami, przemyt alkoholu i papierosów. Oskarżony jest dowożony w konwoju do sali rozpraw na łóżku, ponieważ jest sparaliżowany po wypadku. Na każdej rozprawie musi być obecny lekarz, który czuwa nad stanem zdrowia Jana R.

248 tomów po 200 stron

Odczytywanie przez sąd kolejnych tomów akt toczy się w obecności stron: prokuratora i pełnomocnika. Jak powiedziała rzeczniczka sądu okręgowego w Elblągu sędzia Dorota Zientara, wniosek o odczytanie tomów akt złożył zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego sam oskarżony. Powołał się na przepis mówiący o tym, iż "protokoły i dokumenty podlegające odczytaniu na rozprawie można uznać za ujawnione w całości lub w części bez ich odczytywania, należy jednak je odczytać, jeśli którakolwiek ze stron o to wnosi".

Cała sprawa liczy 248 tomów. - Odczytywanie akt przez sędziego rozpoczęło się 30 listopada 2009 roku. Do tej pory odczytano 51 tomów. Sąd zaplanował kolejnych 12 terminów procesu na wrzesień i październik" - powiedziała sędzia Zientara.

Podkreśliła, że odczytywane obecnie akta sprawy zna zarówno sąd, bo musiał się z nimi zapoznać przed procesem, jak i strony. Sędzia Zientara powiedziała, że oskarżony z uwagi na swój stan zdrowia zgodnie z zaleceniem lekarzy nie może przebywać w sali rozpraw dłużej niż cztery godziny z dwiema przerwami, a jego zachowanie "pozostaje do oceny".

Jak twierdzą obecni na rozprawach, dochodzi do sytuacji, że oskarżony w czasie odczytywania przez sąd tomów, o które sam wnosił, śpi, a nawet chrapie. Ponieważ narusza to powagę wymiaru sprawiedliwości, sąd zwraca uwagę oskarżonemu. Doszło też do sytuacji, gdy sąd zdecydował o wydaleniu z sali Jana R., bo ten - gdy się obudził - zaczął wobec sądu "zachowywać się lekceważąco i niewłaściwie".

Oskarżony skarży się do Strasburga

Obrońca "Kulawego" mecenas Jerzy Sienkowski, tłumaczy, że stan zdrowia jego klienta od jakiegoś czasu pogarsza się i nie należy odbierać jego zachowania w sali rozpraw jako lekceważenia sądu.

- On przebywa w areszcie już 7 lat i nie został należycie przebadany, a skarży się na szereg dolegliwości, ostatnio na przykład na zapalenie ucha - powiedział obrońca. Dodał, że w kwietniu biegły lekarz uznał, że Jan R. powinien zostać skierowany na specjalistyczne badania, ale sąd odrzucił wniosek.

Nie wiadomo, kiedy sąd zakończy czytanie tomów. Po tym strony będą mogły jeszcze złożyć swoje wnioski. Gdy sąd je rozpatrzy, przyjdzie czas na mowy stron i wyrok.

Po dwóch latach procesu w 2008 roku obłożnie chory gangster zaskarżył Polskę do Trybunału w Strasburgu. Popiera go Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która uważa, że Polska naruszyła europejską konwencję. przeciwnego zdania jest polski rząd. Adam Bodnar z HFPC poinformował, że wyrok przed Trybunałem w sprawie Jana R. jest spodziewany do końca tego roku. Jak podkreślił Bodnar, R. poskarżył się do Trybunału na warunki pobytu w areszcie w Barczewie oraz na brak należytej opieki medycznej.

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24