Prezydent Karol Nawrocki opisał w wywiadzie rzece z prof. Andrzejem Nowakiem moment utraty przytomności podczas ubiegłorocznej kampanii. Zdarzenie miało mieć miejsce po spotkaniu z wyborcami w Ząbkowicach Śląskich. Nawrocki zasugerował też, że wcześniej otrzymywał ostrzeżenia o możliwej próbie otrucia.
Szef kancelarii Karola Nawrockiego tymczasem kpi z pytań o ten czas kampanii i rzekomą próbę otrucia. - Państwo otoczyli taką wielką troską pana prezydenta. Wspaniale, wspaniale - mówił w Sejmie Zbigniew Bogucki. Gdy padają pytania o rzekome otrucie prezydenta, insynuuje on dziennikarzom "śmieszkowanie". - Można sobie z tego śmieszkować. Pan mówił o egzorcyzmach i tak dalej. Myślę, że to jest poważna sprawa - powiedział Bogucki.
Sprawa rzeczywiście jest poważna, bo sam Karol Nawrocki porównał swój stan do objawów znanych z horroru "Egzorcysta". Mówił o fontannie wymiotów, o kopaniu nogami i drgawkach.
Politycy PiS tworzą teorie spiskowe
- Próbowano otruć Karola Nawrockiego, po prostu otruć, wyeliminować z tej kampanii - ocenił profesor Nowak, autor wywiadu z prezydentem. Kto miał stać za tą próbą? - W tę akcję mogły być zaangażowane nawet polskie służby - odpowiada Zbigniew Kuźmiuk z PiS.
Nie ma też dowodów na zamach smoleński, ale PiS mówi o "zbrodni" i "zamordowaniu". Gdy asystentka Jarosława Kaczyńskiego została wezwana na przesłuchanie w charakterze świadka, a kilka dni później zmarła, PiS mówi, że stała się "ofiarą reżimu". A gdy Zbigniew Ziobro jest poszukiwany i mógłby być zatrzymany, to prezes PiS mówił o "wyroku śmierci" na niego.
Niezgłoszona przez ponad rok
A teraz jest rzekoma próba otrucia Karola Nawrockiego. Tak bardzo rzekoma, że aż niezgłoszona. Dlaczego? - Wszystkim zależało na tym, żeby Karol Nawrocki przerwał swoją kampanię wyborczą - ocenia rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
- W mojej długoletniej praktyce policyjnej jest to pierwsza taka sprawa, że ktoś uważa, że został podtruty, że ktoś uważa, że mógł być zamach, a odczekuje ponad rok, nie zgłasza tego do policji, nie zgłasza tego do prokuratury - odpowiada rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.
Moment nie jest przypadkowy
Informacja o zamachu pojawiła się również w konkretnym momencie. Miała ona wypromować książkę. Książka miała zaś wypromować prezydenta Nawrockiego na wyborczą lokomotywę PiS. I dać mu siłę do przyciągnięcia Konfederacji.
- Symbolizuje siłę. Jego postawa silnego mężczyzny, opiekuna rodziny - mówił prof. Nowak o Karolu Nawrockim podczas promocji książki. - Kto sobie wyobrazi, jak Karol Nawrocki ucieka przed jakimś wyzwaniem? Jeżeli ktoś sobie to wyobraża, to ulega właśnie takim podszeptom, jakie rozpuszczali mongolscy najeźdźcy w 1241 roku na polu bitwy pod Legnicą - ocenił.
Inaczej sprawę postrzega Krzysztof Paszyk z PSL. - Jeśli nie ma się nic do powiedzenia w poważnych sprawach, to brnie się w niepoważne sprawy. Ja bym tak dzisiaj oceniał zachowanie prezydenta i jego zaplecza politycznego - powiedział.
W poniedziałek prokuratura z urzędu wszczęła śledztwo w sprawie tamtego dnia i rzekomego zamachu na Karola Nawrockiego.