Rząd Szydło "eksperymentem". Kaczyński zapowiada podsumowanie

Polska

Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu tygodnikowi "wSieci"tvn24.pl
wideo 2/35

"Na Pałac Prezydencki nie mam najmniejszego wpływu. Najmniejszego. Zupełnie" - powiedział w rozmowie z tygodnikiem "wSieci" prezes PiS Jarosław Kaczyński. "Rząd to co innego, na rząd mam pewien wpływ" - dodał.

Jarosław Kaczyński zaprzeczył, że 10 kwietnia w czasie obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej polemizował z prezydentem Andrzejem Dudą w sprawie win za tę tragedię. Dodał, że jego wypowiedź można potraktować jako "uzupełnienie".

"Chciałbym jednak, by było jasne, że na Pałac Prezydencki nie mam najmniejszego wpływu. Najmniejszego. Zupełnie" - oświadczył dodając, że nie wie, czy to dobrze czy źle. Jego zdaniem nie ma sensu mówić mówić w tej chwili o jakichkolwiek napięciach. "Jest sytuacja, którą ja szanuję, że prezydent chce być samodzielny. Chyba go bardzo bolą te opowieści, że może być od kogoś zależny, jego otoczenie jakoś wyjątkowo to przeżywa".

I dodał: "Tam dbałość, by być oddzielnie, samodzielnie, autonomicznie, jest bardzo silna. (...) Ja to zaakceptowałem, choćby dlatego, że nie miałem innego wyjścia. Ale w związku z tym proszę mnie nie wiązać z tym, co tam się dzieje, bo tego związku nie ma. Rząd to co innego, na rząd mam pewien wpływ".

Rząd Szydło "eksperymentem"

Jarosław Kaczyński mianem "eksperymentu" określił swoje decyzje, że jako szef partii nie kandydował w wyborach prezydenckich i nie objął urzędu premiera. Sformowanie rządu Beaty Szydło nazwał "dalszą częścią tego procesu, tego eksperymentu". "Także tutaj wyniki muszą zostać pod koniec roku podsumowane" - zapowiedział. Dopytywany, czy chodzi o rekonstrukcję rządu, odpowiedział, że to "przedwczesne słowo".

"Przede wszystkim zdecydowałem się kandydować na szefa partii w czerwcu. Jeżeli bym wygrał, dążyłbym, by pod koniec roku odbyła się kolejna tura naszego kongresu, która by podsumowała dorobek pierwszego okresu rządów. Bo nie ma nic gorszego niż samozadowolenie, nie ma nic gorszego niż przekonanie, że wszystko idzie świetnie" - wyjaśnił.

Jarosław Kaczyński powiedział, że zdaje sobie sprawę z tego, że także w jego obozie mogą znaleźć się osoby zachłanne lub podatne na korupcję. Zapowiedział jednak, że w przeciwieństwie do poprzedników PiS będzie takie patologie zwalczał. "Nie ukrywam, że miałem na kształt tego rządu pewien wpływ i ponoszę za jego działania pewną współodpowiedzialność" - wyjaśnił. Dodał jednak, że nie wzywa premier i "nie mówi jej, co ma robić". "Uważam, że pani premier rządzi na własną odpowiedzialność" - stwierdził.

"Resortowe kłopoty"

Kaczyński stwierdził, że jego rząd odnosi sukcesy, ale najgorsze byłoby dla niego popadnięcie w samozadowolenie. "Mówię jasno i wyraźnie: musimy iść do przodu, jeszcze przyspieszyć, musimy uruchamiać kolejne projekty, musimy ruszyć jeszcze mocniej do przodu" - powiedział. I przyznał: "Te resortowe kłopoty, które - uczciwie mówiąc - są w rządzie, muszą zostać twardą ręką przełamane".

Zasugerował, że chodzi o tzw. plan Morawieckiego, bo "jest problem z wyposażeniem w narzędzia" wicepremiera (...), by mógł w pełni swój plan wprowadzić w życie". "To wymaga zorkiestrowania wszystkich resortów gospodarczych w jednym ręku. To musi być ręka kogoś, kto naprawdę doskonale się w tym orientuje i kto jest człowiekiem doskonale funkcjonującym na rynku międzynarodowym" - wyjaśnił.

500 plus, stadniny, aborcja i KOD

W wywiadzie Kaczyński był także pytany o komentarz do bieżących wydarzeń.

Stwierdził, że program Rodzina 500 plus uważa za dobrą zmianę dla polskich rodzin i "swoje własne dziecko". Zapowiedział, że twardo egzekwowana będzie także płaca minimalna na poziomie 12 zł za godzinę.

Pytany o sprawę aborcji oświadczył, że "na pewno trzeba zatrzymać proceder uśmiercania dzieci, które mają różne wady rozwojowe". Zastrzegł jednak, że "są pewne granice działania państwa" - państwo nie może nakazać umrzeć kobiecie, która chce ratować swoje życie, oraz nie może nakazać urodzić zgwałconej nastolatce.

Kaczyński powiedział także, że pozytywnie ocenia decyzję ws. odwołania prezesów stadnin koni arabskich, ale - jak zapowiedział - należy przeprowadzić konkurs, w którym wyłonione zostaną nowe władze.

Autor: pk/ja / Źródło: wSieci