Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE komentowała w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 poniedziałkową konferencję Jarosława Kaczyńskiego, w trakcie której krytykował nowy unijny instrument. Zdaniem prezesa PiS program pożyczkowy nie jest dla nas korzystny i "proponowana nam jest Polska pod niemieckim butem".
Konrad Piasecki pytał przedstawicielkę rządu, czy nie zauważa "przesady", zarówno w retoryce prawicy, jeśli chodzi o opisywanie zagrożeń w sprawie SAFE, jak i po stronie zwolenników programu, argumentujących, że głosujący przeciwko ustawie, głosują przeciwko niepodległości państwa.
- W Prawie i Sprawiedliwości ewidentnie do władzy znowu wrócił Antoni Macierewicz. Bo to, co wczoraj słyszeliśmy od prezesa Kaczyńskiego, to jest Antoni Macierewicz w pełnej krasie - oceniła.
- Mnie naprawdę szokuje, że w momencie, kiedy mamy wojnę za naszymi granicami, pojawiają się tego typu argumenty. (…) Mam tylko jedno pytanie: jaka jest alternatywa? - mówiła Sobkowiak-Czarnecka, odnosząc się do wypowiedzi prezesa PiS.
- Jestem ciekawa, czy pan prezes Kaczyński dzisiaj rano widział, co się stało w nocy. Po raz kolejny działania rosyjskich sił zbrojnych nad Ukrainą, które sprawiły, że poderwaliśmy swoje myśliwce - zauważyła pełnomocniczka rządu ds. SAFE.
Zwróciła przy tym uwagę, że 50 mld złotych z SAFE zostanie przeznaczone na tzw. nowe potrzeby, które sformułowali wojskowi, w tym na tarczę antydronową.
Polska z unijnego instrumentu pożyczkowego SAFE otrzyma 43,7 mld euro (ok. 184 mld zł), co czyni ją największym beneficjentem programu. Środki mają zostać przeznaczone przede wszystkim na zakup sprzętu wojskowego, a według zapowiedzi rządu 80 proc. przyznanych pieniędzy zostanie wydanych w Polsce.
"Żadnej deklaracji o wecie na razie nie ma"
SAFE interesuje się także prezydent Karol Nawrocki. Program był jednym z tematów ostatniej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Pełnomocniczka rządu pytana o to, czy głowa państwa podpisze ustawę w sprawie wdrożenia SAFE, odpowiedziała: - Nie ma deklaracji ze strony Pałacu, że prezydent tej ustawy nie podpisze. A to jest zupełnie coś innego, niż mówił wczoraj prezes Kaczyński, który domagał się tego weta. Żadnej deklaracji o wecie na razie nie ma.
Piasecki dopytywał, czy jej zdaniem Nawrocki, w poprzek apeli prezesa PiS, zdecyduje się na podpis pod projektem. - Staram się cały czas cierpliwie tłumaczyć, jakie są, jakie będą też konsekwencje nieprzyjęcia mechanizmu SAFE - powiedziała Sobkowska-Czarnecka.
W jej ocenie prezydent nie podjął jeszcze decyzji. - Ma trudny orzech do zgryzienia, bo faktycznie nacisk ze strony Prawa i Sprawiedliwości jest gigantyczny. Ale z drugiej strony mam wrażenie, że pan prezydent też rozumie te wyzwania, które stoją przed polską armią - oceniła.
Jak podkreśliła gościni TVN24, "ta ustawa nie jest potrzebna do tego, żeby polski rząd podpisał umowę w Brukseli", ale "projekt zawiera mechanizmy antykorupcyjne i mechanizmy audytu". - Brak tej ustawy, moim zdaniem, doprowadzi do tego, że będziemy musieli jeszcze raz rozmawiać z Komisją Europejską - oceniła.
W opinii pełnomocniczki, w razie weta "część z samodzielnych zakupów może nam po prostu 'wypaść', bo nie zdążymy tego zrealizować". Przypomnijmy - samodzielne wydatki państw uczestniczących w SAFE kwalifikują się do finansowania, jeśli umowa w sprawie zamówienia zostanie podpisana nie później niż 30 maja 2026 roku.
"SAFE to nie KPO"
Sobkowiak-Czarnecka uczestniczyła w ostatnim posiedzeniu RBN. Odniosła się do tego, co Nawrocki poruszył w trakcie części jawnej.
- Były obawy pana prezydenta, że wydamy to [środki z SAFE - red.] w przemyśle niemieckim. To zostało szybko rozwiane (…) posłowie z komisji obrony mają dostęp do listy zakupowej i Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. I każdy, kto się z tą listą zapoznał, wycofuje argument o Niemcach (…) każdy, kto przeczyta, [wie - red.], co kupujemy, że to są produkty, które powstają w polskim przemyśle zbrojeniowym, między innymi w Hucie Stalowa Wola - komentowała.
Pełnomocniczka wyjaśniła też kwestię związaną z warunkowością przyznawania środków. Politycy prawicy przekonują, że UE będzie mogła wstrzymać wypłatę pieniędzy, jeśli w Polsce dojdzie do zmiany władzy. - SAFE to nie jest KPO. KPO, na które notabene zgodził się rząd Mateusza Morawieckiego, miało prostą zasadę: pieniądze za reformy - mówiła Sobkowiak-Czarnecka i wyjaśniła, że w przypadku SAFE warunkowość sprowadza się do tego, żeby "nie kraść".
- Ustawa, przeciw której zagłosowało PiS, dokładnie zapisuje mechanizmy kontroli, audytu, antykorupcyjne - wskazała. Przeciwko ustawie wdrażającej program głosowali także politycy Konfederacji.
Pełnomocniczka ds. SAFE była też pytana o formułowane przez prawicę zarzuty o utajnieniu listy projektów, które mają zostać zrealizowane z pożyczek. - Mamy jasne stanowisko wojska, że ich zdaniem ujawnienie kompletnej listy ze szczegółami technicznymi zagraża naszemu bezpieczeństwu (…). W trójkącie BBN, strona rządowa, strona wojskowa, wypracowujemy taki zakres listy, którą rząd będzie mógł pokazać w ciągu kilku-kilkunastu dni. Największe jest wsparcie Tarczy Wschód, ale też programu San - powiedziała.
Autorka/Autor: Aleksandra Sapeta /lulu
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: sejm.gov.pl