Rywin i syn nie przyznają się do winy. "Miałem świadomość nieuchronności kary"

TVN 24Lew Rywin twierdzi, że informacje o jego stanie zdrowia były prawdziwe

Producent filmowy Lew Rywin nie przyznał się w poniedziałek przed warszawskim sądem do winy w sprawie korupcji i fałszowania dokumentacji medycznej. Na ławie oskarżonych zasiada on w tej sprawie wraz z synem i 10 innymi osobami, w tym lekarzami i adwokatami.

- Nie ingerowałem i nie wpływałem na lekarzy wydających opinie i zaświadczenia co do mojego stanu zdrowia. Zawsze akceptowałem wystawiane dokumenty medyczne na mój temat i nie dyskutowałem z ich autorami - mówił Rywin (i on, i jego syn zgadzają się na podawanie nazwiska) w złożonych przed sądem wyjaśnieniach. Dodawał, że "nigdy nie zapłacił lekarzowi, aby sporządził dokumentację niezgodną z prawdą".

"Pomoc" w odroczeniu kary

Według prokuratury zamieszani w korupcyjny proceder mieli obiecywać osobom, które miały np. trafić do więzienia, pomoc w odroczeniu wykonania kary. W tym celu miano korumpować lekarzy, którzy za łapówki mieli tworzyć fikcyjne dokumentacje medyczne czy opinie lekarskie. Na tej podstawie sądy decydowały o odraczaniu kar, uchyleniu postanowień o doprowadzeniu do zakładu karnego lub nieosadzaniu podejrzanych w aresztach.

W śledztwie było kilku świadków koronnych, w tym Konrad T., skruszony przestępca, który w Warszawie miał załatwiać fikcyjne zwolnienia lekarskie i tworzyć fałszywą dokumentację medyczną - jego zeznania w tej sprawie są określane przez prokuraturę jako "dowód inicjujący i bezpośredni".

Ciężko chory Rywin

Lwa Rywina i jego syna CBA zatrzymało w maju 2009 r. Obu zarzucono, że w 2005 r. mieli nakłaniać Konrada T. do udzielenia korzyści majątkowej i wręczyć 210 tys. zł łapówki za pośrednictwo w organizowaniu fałszywych dokumentów o stanie zdrowia, które miały pomóc producentowi w uniknięciu odbycia kary 2,5 roku więzienia za pomoc w płatnej protekcji wobec Agory. Marcinowi Rywinowi dodatkowo zarzucono zamiar utrudniania postępowania karnego wobec jego ojca.

W poniedziałek Rywin mówił przed sądem, że od prawomocnego wyroku w sprawie płatnej protekcji miał "pełną świadomość nieuchronności wymierzonej kary". - W gęstniejącej w kraju atmosferze medialno-politycznej rozumiałem, że karę tę będę musiał odbyć - zaznaczał. Jak dodał, jego stan zdrowia był wówczas na tyle poważny, że wspólnie z obrońcami podejmował "prawem przewidziane kroki zmierzające wyłącznie do odroczenia kary, a nie jej uniknięcia".

Podkreślił także, że nigdy nie nakłaniał Konrada T. do wręczania lekarzom korzyści majątkowych. - T. sam zgłosił się do mojego syna, bo chciał na mnie zarobić pieniądze - mówił. Zaznaczył, że skorzystał z pomocy T., który powoływał się na kontakty rodzinne w jednej z klinik w Konstancinie, aby przyśpieszyć wizytę u specjalisty, ale nigdy nie doszło między nimi do żadnych rozliczeń finansowych.

Pierwsze uniewinnienie

Rywin przypomniał także sprawę zwolnienia od stawiennictwa na rozprawę sądową wystawionego mu w 2005 r. przez dr. Sławomira R. Lekarz ten w styczniu 2010 r. został prawomocnie uniewinniony przez warszawski sąd od zarzutu poświadczenia nieprawdy w tym zwolnieniu. Sąd wskazał wtedy m.in., że nie da się udowodnić, biorąc pod uwagę schorzenia Rywina, że wpisane w zaświadczenie dane były fałszywe.

Na kolejnej rozprawie - w piątek - sąd ma odczytywać wyjaśnienia złożone przez Rywina w śledztwie. Będą także wyjaśnienia kolejnych oskarżonych.

12 osób oskarżonych

Proces 12 oskarżonych rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Warszawie w zeszłym tygodniu. Obok Lwa Rywina - oskarżeni są m.in. jego syn Marcin, dwoje adwokatów i czworo lekarzy. Oskarżono także przedsiębiorców, m.in. właściciela zakładu pogrzebowego, i bezrobotnych - są to osoby, dla których miała być tworzona fałszywa dokumentacja medyczna. Oskarżonym grożą kary do 8 lub do 10 lat pozbawienia wolności.

Akt oskarżenia w tej sprawie łódzka prokuratura apelacyjna skierowała do sądu w grudniu 2010 r. Początkowo dotyczył on 16 osób. Na ławie oskarżonych pozostało 12 - jeden oskarżony zmarł, a sprawy trzech zostały wyłączone z powodu wniosków o poddanie się karze. Spośród tych trzech osób dwie usłyszały już nieprawomocne wyroki - trzech lat i roku pozbawienia wolności; oba w zawieszeniu.

Postępowanie wobec 16 oskarżonych wyłączono z prowadzonego od 2007 r. w Łodzi śledztwa dotyczącego korupcji, płatnej protekcji i fałszowania dokumentacji medycznej. Śledztwo to cały czas się toczy w łódzkiej prokuraturze. Łącznie zarzuty usłyszało już blisko 70 osób, wobec części z nich do sądów trafiły już akty oskarżenia.

Autor: zś/rs / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24

Pozostałe wiadomości