"W zeszłym tygodniu swój żywot zakończyła Koalicja Obywatelska"

Polska

Ryszard Petru był gościem "Faktów po Faktach"tvn24
wideo 2/30

Nikt o zdrowych zmysłach nie wejdzie do tej formuły Koalicji Obywatelskiej. Mamy deklarację zarówno ze strony PSL-u, jak i SLD, że w tej formule nikt nie chce być tak przytulony, że aż zostanie wchłonięty - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 lider partii Teraz! Ryszard Petru.

W środę klub PO zmienił nazwę na Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska - Koalicja Obywatelska. Dołączyło do niego osiem osób: siedmiu posłów Nowoczesnej oraz poseł Piotr Misiło, który został wykluczony z Nowoczesnej w miniony piątek. Oznacza to, że klub Nowoczesnej przestał istnieć, gdyż nie ma wymaganej regulaminowo liczby 15 posłów.

Petru: Koalicja Obywatelska zakończyła swój żywot

Do tych wydarzeń odniósł się w "Faktach po Faktach" w TVN24 lider partii Teraz! Ryszard Petru. - W zeszłym tygodniu zakończyła swój żywot Koalicja Obywatelska. Nikt moim zdaniem o zdrowych zmysłach nie wejdzie do tej formuły Koalicji Obywatelskiej - ocenił.

- Mamy deklarację zarówno ze strony PSL-u, jak i SLD, że w tej formule nikt nie chce być tak przytulony, że aż zostanie wchłonięty - dodał.

Jego zdaniem optymalna koalicja to "wszyscy razem dla Europy". - W formule takiej, że każdy z tej koalicji ma udziały. Wyborca niezgadzający się na metody PiS-owskie, ale jest na przykład zwolennikiem programów ludowych, to wybiera sobie PSL; jest zwolennikiem programów gospodarczo-liberalnych, to głosuje na nas; jest zwolennikiem programów lewicowych to głosuje na SLD - wyjaśniał.

- Koalicja powinna być mozaikowa, czyli wszystkie ugrupowania razem - mówił lider partii Teraz!

Petru: jak byłem szefem Nowoczesnej to spłacałem kredyt

Petru był również pytany o problemy finansowe Nowoczesnej. - Jak się bierze kredyt to się nie bierze po to, żeby go dzień później spłacić, tylko po to, żeby rozłożyć tę spłatę na raty - mówił.

- Jak ja byłem szefem partii, to spłacałem. Raty były po 100-200 tysięcy kwartalnie. Nastąpiła zmiana na stanowisku przewodniczącego, to nowy zarząd przejął zobowiązania - stwierdził.

- W każdej spółce jest tak, że zarząd odpowiada za zobowiązania finansowe, w tym przypadku zarząd, który brał kredyt to była między innymi Katarzyna Lubnauer, Jerzy Meysztowicz i ja. Potem Katarzyna przejęła Nowoczesną, a przejmuje się i z aktywami, i z pasywami. Jednym z pasywów właśnie był kredyt i należało spłacać ten kredyt zgodnie z ratami, które wcześniej zostały ustalone - mówił.

Podkreślał, że "na całym świecie jest tak, że jak ktoś przejmuje prezesurę spółki, to przejmuje spółkę z dobrymi rzeczami i złymi".

"Współczuję Katarzynie Lubnauer takiej współpracowniczki jak Kamila Gasiuk-Pihowicz"tvn24

"Współczuję Katarzynie Lubnauer takiej współpracowniczki"

Na uwagę, że po rozpadzie duetu Katarzyna Lubnauer - Kamila Gasiuk-Pihowicz może znów zostałby szefem Nowoczesnej, odparł: - Teraz jest Teraz!

- Duet okazał się duetem fałszywym. Widzieliśmy, co się ostatnio stało. Już nie chcę komentować. Współczuję Katarzynie Lubnauer takiej współpracowniczki jak Kamila Gasiuk-Pihowicz - powiedział.

Jednak - jak dodał - to się już wydarzyło. - Ja jestem tu, gdzie jestem. Uważam, że Polsce potrzebna jest liberalna formacja, która mówi o kwestiach światopoglądowych jednoznacznie, która stawia na pomoc tym, którzy naprawdę potrzebują i stawia na przedsiębiorczość - zaznaczył.

Przyznał, że liczy na dwucyfrowy wynik w wyborach. - Jak startowałem z Nowoczesną, to startowałem od zera, a potem przez całe lato 2015 mieliśmy jeden procent, ludzie się wycofywali, media nie wierzyły, pisano artykuły, że nie ma szans. Ja już to przerabiałem - stwierdził.

- Ktoś musi się dowiedzieć o tym, że ugrupowanie istnieje, musi poznać program, musi zobaczyć, czy jesteśmy konsekwentni i wtedy oddaje na nas głos. Ten, kto jest konsekwentny, wiarygodny, jest wierny swoim ideałom i poglądom, wygrywa - powiedział.

Jak mówił, on sam ma cały czas te same poglądy. - Można popatrzeć, jak głosowałem, co mówię, że często idę pod wiatr, że to, co mówię jest niepopularne, ale brakuje w Polsce polityków, którzy mówią rzeczy niepopularne. Joanna Scheuring-Wielgus jako pierwsza powiedziała, że jest problem z pedofilią w Kościele. Taka odwaga, jednoznaczność, konsekwencja są wartościami, których Polacy będą potrzebowali w 2019 roku, bo to jest rok kluczowy dla Polski - podsumował.

Przyznał, że "nie zamierza startować do Parlamentu Europejskiego, dlatego, że władza jest w Polsce". - Z tego co wiem, Joanna Scheuring-Wielgus planuje startować. Będę popierał - powiedział.

Petru: słowa Ziobry to bezczelność, powinien przeprosić

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro powiedział w sobotę w telewizji państwowej, że były wiceszef Komisji Nadzoru Finansowego Wojciech Kwaśniak "być może był zaatakowany właśnie dlatego, że Komisja Nadzoru Finansowego przez długi czas rozzuchwalała przestępców, pozwalając im w sposób bezkarny wyprowadzać miliardy złoty, kosztem 85 tys. ludzi, którzy złożyli tam swoje oszczędności, często oszczędności życia".

Do ataku na byłego wiceprzewodniczącego KNF doszło cztery lata temu. O zlecenie pobicia został oskarżony członek władz SKOK Wołomin.

Ryszard Petru pytany w niedzielę w "Faktach po Faktach" w TVN24 o tę wypowiedź stwierdził, że "to jest bezczelność". - Państwo powinno chronić takich urzędników jak pan Kwaśniak, który mało nie stracił życia. Tego typu sugestie pana ministra Ziobro są bezczelne. Nie wiem, jak urzędujący minister może sugerować, że ktoś został pobity, bo kogoś rozzuchwalił - powiedział.

- Ta odpowiedzialność spoczywa niestety trochę na PiS-ie. Bo to SKOK Wołomin, który wcześniej PiS chronił, zlecił to pobicie. Ktoś powodował, że przez lata całe SKOK-i nie były pod nadzorem finansowym i osobą, która wykryła przestępstwa w SKOK-ach był między innymi pan Kwaśniak i za to został pobity. Ziobro zamiast go bronić, zamiast dawać mu medale, chce go zaaresztować i jeszcze takie insynuacje rzuca. To jest bezczelność i mam nadzieję, że minister Ziobro jak najszybciej przeprosi - dodał.

Zatrzymani przez CBA

W czwartek rano CBA zatrzymało na jeden dzień byłego szefa Komisji Nadzoru Finansowego Andrzeja Jakubiaka i sześcioro innych byłych urzędników tej instytucji. Prokuratura zarzuca im opieszałość w działaniu w sprawie SKOK-u Wołomin. Według Prokuratury Krajowej, przestępstwo polegało na tym, że "urzędnicy nie zakończyli prowadzonego postępowania administracyjnego sporządzeniem projektu decyzji administracyjnej o ustanowienie zarządcy komisarycznego w SKOK w Wołominie do dnia 22 października 2013 roku". Wśród zatrzymanych był między innymi Wojciech Kwaśniak.

W piątek prokurator zdecydował o zastosowaniu - wobec siedmiorga podejrzanych w sprawie niedopełnienia obowiązków w sprawie dotyczącej SKOK Wołomin - środków o charakterze wolnościowym w postaci zakazu kontaktowania się z innymi podejrzanymi, poręczeń majątkowych i dozorów policyjnych.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM "FAKTY PO FAKTACH"

Autor: kb//kg / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24